Facebook Google+ Twitter

"Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!" - nowocześnie i zaskakująco

Słuchając początkowych taktów nowej płyty zespołu Hey byłem przekonany, że po tej grupie nie można spodziewać się już niczego zaskakującego. Jakie było moje zdumienie, gdy wybrzmiały ostatnie dźwięki krążka "Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!" i doszedłem do wniosku, że to prawdopodobnie polska płyta roku.

Okładka płyty "Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!" / Fot. HeyZawsze najbardziej ceniłem sobie pierwsze płyty zespołu. Albumy "Karma", "Music Music" nie przemawiały do mnie nigdy, podobnie zresztą, jak dobrze sprzedający się "Echosystem". Olśnieniem była dopiero koncertówka z cyklu MTV Unplugged. Jest to jednak o tyle wytłumaczalne, że nawiązywała ona do tego, co już znałem i ceniłem, a zarazem była przykładem na to, że zespół osiągnął wyżyny kunsztu aranżacyjnego. O ile "Unplugged" przyjąłem czołobitnie i na kolanach, jeszcze większym szokiem było dla mnie to, co usłyszałem na najnowszej płycie.

Pierwsze słowo, jakie przychodzi mi do głowy w związku z albumem "Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!" to dojrzałość. Doskonale opisuje ono Hey AD2009. Nośne kompozycje z inteligentnym wykorzystaniem elektroniki i świetnymi tekstami Nosowskiej to wystarczająca przyczyna, by szybko zakochać się w nowym dziele zespołu. Jeżeli dodamy do tego swoistą "transowość", momentami przypominającą dokonania zespołu Archive, mamy mieszankę wybuchową. Razi ona w promieniu setek kilometrów i powoduje zmiecenie z rockowej sceny tegorocznych dokonań innych wykonawców. Paradoksalnie arsenałem, którym "Miłość..." unicestwia takie albumy, jak choćby "Hurra!" Kultu jest użycie środków, będących w muzyce rockowej co najwyżej akcydensem. Czasem kusi nawet użycie w stosunku do nowego krążka Heya słowa "taneczny". Co jednak istotne, nie jest on dance'owy w stylu, w jaki poszła ostatnio Agnieszka Chylińska. Terminów kluczy znajdzie się oczywiście więcej: momentami jest jazzowo, kiedy indziej nostalgicznie. Uśmiechnąłem się nawet pod nosem, gdy przez głowę przeszło mi skojarzenie z filmem "Twin Peaks" Davida Lyncha. Feeria skojarzeń, jest bardzo osobista, dlatego każdy odbiorca musi sam zdefiniować, jakie słowa opiszą najlepiej "Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!"

Domeną wielkich jest umiejętność nagrana po 16 latach działalności płyty, którą można śmiało nazwać ich największym dokonaniem. Heyowi się to udało i zaprezentował album nowoczesny, świeży, nowatorski i przede wszystkim zaskakujący. Kasi Nosowskiej i zespołowi można tylko pogratulować i podziękować za dawkę świetnej muzyki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.