Facebook Google+ Twitter

Miłosierdzie ponad prawem

Benedykt XVI zachęcił kapłanów, by nie odbierali ludziom szansy na sakramenty. Podkreślał rolę miłosierdzia Boga, które przekracza literę prawa.

Bardzo ucieszyła mnie wypowiedź Benedykta XVI do kapłanów, by być hojnym w udzielaniu sakramentów. „Jeśli udaje się nam dostrzec choć mały promyk pragnienia komunii w Kościele, pragnienie również dzieci, które chcą wejść w komunię z Jezusem, wydaje mi się, że lepiej być raczej otwartym” - przytacza Radio Watykańskie słowa Benedykta XVI.

Podczas papieskiego spotkania z duchowieństwem wykładowca teologii w Wyższym Instytucie Nauk Religijnych zapytał Benedykta XVI o zdanie w kwestii udzielania sakramentów w sytuacji, kiedy w danej rodzinie praktyki religijne są sporadyczne, np. dziecko, rodzice nie uczestniczą w niedzielnej Eucharystii. Konkretnie padło pytanie o sakrament pierwszej komunii i bierzmowania.

Benedykt przyznał, że sam przeszedł pewną drogę ewolucji w sposobie patrzenia na sakramenty i praktykę życia, codzienności. Z biegiem czasu zrozumiałem – powiedział Benedykt XVI - że powinniśmy raczej naśladować przykład Pana, który był bardzo otwarty (…), był Panem miłosierdzia, zbyt otwartym – zdaniem wielu oficjalnych dygnitarzy – w stosunku do grzeszników..

Oczywiście ważne jest, by dzieci uczestniczyły w katechezach, konieczne jest podstawowe przygotowanie, z którym człowiek będzie mógł wejść w rzeczywistość Kościoła. Jednak należy pamiętać bardziej o miłosierdziu niż literze prawa. Taki wydźwięk miała dla mnie papieska wypowiedź.

Kiedyś na łamach jednego z katolickich tygodników toczyła się dyskusja, czy udzielać chrztu dzieciom osób niewierzących. Pewien dominikanin napisał potem w refleksjach, że ma czasami wrażenie, iż niektórzy chcą zrobić z Kościoła „zamknięte getto z samych tylko wierzących i praktykujących”… Pewne wytyczne są konieczne, żeby zachować porządek. Jednak pokusa uporządkowania wszystkiego i wszystkich zgodnie z paragrafami kodeksów, nie służy rozwojowi człowieka. Czasem nawet może przyczynić się do kryzysu na drodze wiary. Wiara jest łaską, którą człowiek może przyjąć, ale może też odrzucić.

"Zamiast sądzić niewierzących, musimy sobie raczej stawiać pytania, do jakiego stopnia my sami przyczyniamy się do niewiary naszych bliźnich" - pisał przekornie o łasce wiary Jacek Salij OP.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

No, nie wiem, czy rzecz w mniejszym lub większym miłosierdziu, to raczej rzecz w podmiocie a nie wprzedmiocie miłosierdzia. Ale może mi się tylko tak wydaje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Je.li chce ktoś żyć z przykazaniami Boskimi to żyje, a jeśli nie to nie "

I o to chodzi. Nakazy wiekszego albo mniejszego milosierdzia przy udzielaniu sakramentów to już wikłanie sie przepisy o przepisach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To całkiem inny problem Pani Jadwigo.
bardzo podobny do tego jak ekspedientka ze sklepu mięsnego niedoważa. bo kładzie apier na niewytarowanej wadze, co w sumie daje jej niezły zysk np. na polendwicy. Kiedy w czwartek zareklamowałam pytając. " Czy się Pani BOga nie boi tak na wadze oszukiwać?" odpowiedziała mi. , że przecież jutro . w piątek się wyspowiada, w sobotę nie pracuje , w niedziele na mszy pójdzie do kościoła. No cóż, od poniedziałku może na nowo grzeszyć.
Z rozwodnikami jest tak samo.
Przecież to zależy od człowieka. A nie od przepisu, reguł prawnych.
Nie ludzie sa dla przepisów a przepisy są dla nich.
Je.li chce ktoś żyć z przykazaniami Boskimi to żyje, a jeśli nie to nie . To przecież całkiem sprawa sumienia. Tak samo jak i to, że w kiosku jest mnóstwo pism pornograficznych i golizn, ale to czy Pani je kupi? zależy od Pani. Nie od Boga.
Więc , czy ten, ta soboa , ksiądz, zakonnik czy inny żyje zgodnie z takimi czy innymi nakazami ludzkimi , zależy od osoby. W końcu ledwie w prawosławiu czy anglikańskim, czy ewangielickim kościele księża nie są zobowiązani do celibatu. Celibat jest dobrowolony.
Dopuszcza też pewne dyspensy. I tak samo z małżeństwem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem tylko czy do milosierdzia nalezy zaliczyc warunek pozycia bez pozycia, a więc zwiazek rozwiedzionych, ktorzy chcą być z sobą, zalożyć nową rodzine i z powodu sakramentu maja zachowac "czystość" o wiele bardziej, niz np. ksieza. Tym wolno mieć dzieci ,boć nic ich nie zmusza do "białego malżeństwa" - nie są rozwiedzeni.
Kpina z czlowieka, czy kpina z fizjologii?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale dzięki za przypomnienie , warto się zastanowić. i wszystko jedno czy się jest ateistą czy agnoostykiem, czy wierzącym.
Miłosierdzie zawsze warte jest refleksji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

BXVI nie przestanie być "konserwatywny". "Reguły" K.K. są takie i Amen.
Interpretacja tych reguł może jedynie się być bardziej czytelna i zrozumiała. O "otwarciu się" wielokrotnie mowił JPII.
Zanim Kard.WOjtyła został Papieżem, to zostałam chrzestna matka dziecka ateistów. Proboszczem był ksiądz który znał nas od przedszkolnego wieku. Mogłabym książkę napisać o przykładach Jego miłosierdzia

O ile chrzest i bierzmowanie oraz Pierwszą Komunię ksiądz ma pod pełną kontrolą, to z pózniejszą Eucharystią już chyba mniej wtajemniczony, szczgólnie gdy dzieci już nie są dziećmi.
Dorosły przyjmuje Eucharystie, a de facto ksiądz nie sprawdza czy osoba ta jest "uprawniona". No. chyba że sam osobiście nie udzielił rozgrzeszenia.

Nie wiem. czy potrafię wyrazić i napisać co myślę, bo to "nie moja" dziedzina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

- PRZYPIS -

Przytaczana przez Radio Watykańskie wypowiedz Benedykta XVI dotyczyła pytań o tzw. sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego. Wymienia się tu 3 podstawowe, czyli te "wprowadzające": chrzest, bierzmowanie i Eucharystia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.08.2008 17:15

jamalutka troszkę chyba piszesz dla przekory, rozwodnikom jest udzielana Komunia św. pod pewnymi warunkami, o którym bez problemu dowiesz się z katechizmu Kościoła katolickiego - życie w czystości od chociażby :) Zawsze także można starać się o dyspensę biskupią lub o stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

a rozwodnikom nie chcą dawać komunii, a czasem małżeństwo to piekło, więc co, jak się jest wierzacym - zmarnowaćsobie życie i sieeni rozwodzić? a czasem nie ma się nic do powiedzenia, po prostu jest pozew i mozna się zgadac, bądź nie, i to też wtedy jest nasza wina, że jesteśmy po rozwodzie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.