Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20480 miejsce

Miłosna legenda wiecznie żywa - recenzja baletu "Tristan"

Wydaje się, że słowa potrafią opowiedzieć wszystko. Nic bardziej mylnego. Balet Krzysztofa Pastora w dwóch aktach to coś więcej niż opowieść o legendarnej miłości - to pasja z przepiękną muzyką!

Plakat baletu "Tristan" / Fot. Fot. Teatr WielkiNa deskach Teatru Wielkiego Opery Narodowej już po raz kolejny można było obejrzeć dzieło "Tristan", autorstwa wybitnego choreografa i dyrektora Polskiego Baletu Narodowego - Krzysztofa Pastora. Mimo że od polskiej premiery minęły już 3 lata, wolne miejsca na sali Moniuszki można było policzyć na palcach jednej ręki.

Historię Tristana i Izoldy znamy m.in. z lektury szkolnej. Opowiada ona o sporze pomiędzy żywym uczuciem miłości, jakim Tristan darzy Izoldę, a moralnymi zasadami honorowego rycerza. Było już wiele realizacji tego dzieła - od kilku produkcji filmowych, po spektakle Teatru Telewizji. Balet Krzysztofa Pastora ukazuje młodzieńczą, ale tragiczną miłość pełną namiętności.

Piękno "Tristana" nie tkwi w bogatej i wyrafinowanej scenografii, ale w nastrojowej i relaksującej muzyce (urozmaiconej przez solo wokalne w wykonaniu Anny Lubańskiej), która idealnie współgra z choreografią pełną emocji obserwowanych na scenie. Naprzemienne ostre i wyraziste sekwencje tańca przechodzą w subtelne ruchy baletmistrzów. Proste i stonowane kostiumy zaprojektował Maciej Zień. Wśród kolorów na scenie dominowały biel, czerwień i pomarańcz, w których występowały tancerki wcielające się w rolę płomieni. Czerń zarezerwowana była dla czarnych charakterów.

Maksim Woitiul oraz Aleksandra Liashenko jako Tristan i Izolda / Fot. Fot. Teatr WielkiNa uznanie zasługuje Wojciech Ślęzak, który wcielił się w rolę króla Marka. Jego solowe sceny były przejmujące i pełne dramaturgii (m.in. moment, w którym znajduje on śpiących Tristana i Izoldę w lesie, a pomiędzy nimi miecz). W Pas de deus (czyli tańcu wykonywanym przez pierwszych solistów) w wykonaniu Tristana (Maksim Woitiul) oraz Izoldy (wspaniała w swojej roli Aleksandra Liashenko) widać było wielkie oddanie i poświęcenie.

Po raz kolejny można było się przekonać, że Krzysztof Pastor jest świetnym choreografem, dzięki któremu Polski Balet Narodowy ma coraz więcej zwolenników.



Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Andrzej Kowalewski
  • Andrzej Kowalewski
  • 21.04.2012 18:33

Ładny komentarz, ale piszesz tam: "Naprzemienne ostre i wyraziste sekwencje tańca przechodzą w subtelne ruchy baletmistrzów". Baletmistrz to pedagog pracujący z tancerzami w sali baletowej. Myślałeś chyba jednak o tancerzach. Warto nauczyć się rozróżniać te dwie kategorie zawodowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.