Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Miłosny masochizm

Pozycja materiału w rankingach:

64616 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 21pkt

Oceń:

Miłosny masochizm


"Sąd w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej orzeka o zupełnym i trwałym rozkładzie pożycia małżeńskiego pomiędzy (...)" - coraz częściej słychać te słowa w salach polskich sądów.


Chyba pomyliliśmy to „łatwiej i wygodniej” z małżeństwem. Wspólne rozliczenia dla skarbówki, seks, pieniądze, pożądanie, to jest nawet wygodne. Seks nawet bardzo przyjemny! Ale z małżeńską przysięga to wszystko ma niewiele wspólnego. Małżeństwo nie jest łatwe i wygodne. Czasami w życiu nie potrafimy przewidzieć swoich własnych reakcji, a co dopiero okiełznać naturę drugiego człowieka. Wygodnie jest robić dwa razy więcej prania i mieć dwa razy więcej prasowania? Czy przyjemnie jest zbierać jego porozrzucane po mieszkaniu skarpetki? Czy wygodnie śpi się, kiedy on zabiera więcej pościeli w nocy i kiedy jego chrapanie przypomina warkot starej lodówki naszej babci? Czy przyjemnie jest, kiedy ona stoi nad głową i marudzi, że nigdzie jej nie zabierasz? Czy łatwo jest wygrać bitwę o pilota od telewizora? Czy naprawdę wygodnie mieszka się w dwie osoby na 25 metrach? Czy aby na pewno swobodnie możemy oddychać, będąc tam razem?

Nie uważam, by życie we dwoje było łatwe i wygodne. Kochamy wciąż za mało i stale za późno. Jeśli w ogóle kochamy a nie jest to tylko marny półprodukt naszej wyobraźni.

Zdominował nas świat. Zawładnęły nami wzorce z kiepskiej rozrywki serwowanej ku uciesze głupoty. Żyjemy według argentyńskich scenariuszy telenowel. Pieniądz i pożądanie zawładnęły naszym życiem. To pracy poświęcamy więcej czasu i nie zauważamy, że nasza ukochana odsuwa się od nas. To pół litra wódki sprawia nam większą przyjemność niż wspólna kolacja z ukochaną. To fryzjer staje się naszym najlepszym przyjacielem. To koleżanka z pracy zadowala nas w łóżku, a nie żona. A ja i ty? Jesteśmy razem już tylko po to, by regularnie móc się kłócić i obrzucać przekleństwami.

Jak pisał ks. Twardowski: „to co nieważne, jak krowa się wlecze, najważniejsze tak prędkie, że nagle się staje, potem cisza normalna więc całkiem nieznośna, jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy, kiedy myślimy o kimś zostając bez niego”. Słowa ponadczasowe, absolutnie uniwersalne. Na nowo musimy odnaleźć w nich sens. Inaczej uczucie miłości człowiek faktycznie będzie znał już tylko z czarno białej Casablanki.

Można sobie oszczędzić tego całego piekła na ziemi. Rozczarowania, bólu, smutku, czasami utraconego zdrowia. Można uniknąć tej chwili, kiedy będziemy ściągać z palca tę złotą obrączkę, która symbolizowała naszą miłość. Może wcale nie będziemy musieli wywlekać w sądzie naszym brudów. Może obejdzie się bez walki o wspólnie kupiony samochód i mieszkanie, które wciąż spłacamy. To może być skuteczniejsze niż niejedna małżeńska terapia, za którą przyszło by nam słono zapłacić. Nie zabierze nam dużo czasu, energii i miejsca. Nie nadwyręży naszej karty płatniczej. Nie będzie gdakać za uchem.

Idź do sklepu i kup sobie paprotkę. Tak, dokładnie tak! Całe 28,99 zł. Zwyczajną, zieloną paprotkę. Przywieź ją do domu i postaw w mieszkaniu. Dbaj o nią i pielęgnuj ją. Jeśli za pół roku nadal będzie zielona, to możesz spróbować zaopiekować się drugim człowiekiem.

Paprotki nie pokochasz, ale zrobisz pierwszy krok, by wydobyć na nowo z siebie to wyjątkowo trudne uczucie jakim jest miłość.

Zobacz także:

Mateusz Barczyk OFFline profil autora

Autor: Mateusz Barczyk

Napisz do autora

Artykuły (7) Galerie (0) Średnia ocen (4.09)

Wiek: 25 | Miejscowość: Niegowonice | Kraj: Polska

O mnie: Nie do zniesienia :-)

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 8

Sortuj komentarze:

Beata Szczurzewska 08.02.2010 07:46

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 71

Także obserwuję swoich rówieśników. Część koleżanek ściga się między sobą, która pierwsza dorwie faceta i zaprowadzi go przed ołtarz -> śmieję się z tego, bo raz, że moje koleżanki mają mnóstwo wymagań (odpowiedni wygląd, wykształcenie, kontakty z rodziną, zarobki!, itd.itp.), a dwa, że potrafią codziennie spotykać się z innym mężczyzną. Oczywiście nic z tego nie wychodzi, a bywa że przez 3 lata ciągłych spotkań i szukania miłości okazuje się, że miłości nie ma :) Śmieję się z tego, śmieję.. Moim zdaniem miłość sama przychodzi i warto zapamiętać, że NIC NA SIŁĘ :) Na siłę to tylko sami sobie życie zniszczymy, nie będziemy szczęśliwi z osobą, której nie jesteśmy pewni w 100 procentach. A paranoją jest branie ślubu na pokaz.. + za paprotkę, bo to bardzo dobry pomysł :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lesław Adamczyk 08.02.2010 07:35

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 58

Takie jest źycie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszula Agata Marczewska 08.02.2010 01:22

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 57

Jadziu, no nie zawsze. Ja tam do tej pory wściekam się na... samą siebie. Bo własne skarpetki znajduję dosłownie wszędzie, hihi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 08.02.2010 01:21

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 60

Pisze Autor: " Kochamy wciąż za mało i stale za późno."

Gorzkie przemyslenia dotyczą zaobserwowanych(a może i przezytych- któz to wie?) sytuacji, kiedy miłość nie była miłością a fascynacją. Zwieńczoną piękna celebrą, suknią, Lincolnem i czym tam jeszcze w tej chwili sie dekoruje te kilka słów, wypowiedzianych przd ołtarzem.
Fascynacja jest krucha jak slubna porcelana - mija na widok rozrzuconych skarpetek, nie toleruje nawet drobnego przymusu pogodzenia się z nawykami drugiej osoby i przeradza sie w nienawiść, kiedy partnerzy nie są w stanie zaspokoić osobistych zachcianek, bo te kolidują z zachciankami drugiej osoby.
Na szczeście, przecież nie zawsze tak jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Pływaczyk 08.02.2010 00:58

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 69

Przed chwilą, podobnie, jak Pani Barbara - zadumałam się nad tekstem młodego Człowieka, dochodząc do podobnych wniosków.
To dobrze, kiedy młodzi ludzie przekazują rówieśnikom swoje wnioski i przemyślenia - jeżeli przesłaniem jest zrównoważona ocena, bez cieni malkontenctwa i wiecznego rozczarowania, ale z nutą nadziei, że jest w życiu coś, co może być azylem dla codzienności pięknej i spokojnej.
Z takim przesłaniem nawet rozczarowania wśród labiryntów życiowych ścieżek nie pozwolą zagubić drogi właściwej.
W tekście przebija dojrzałość młodego Człowieka na tle skutków niedojrzałych emocji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 07.02.2010 20:47

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 71

5* Z drobiazgów składa się nasze życie. Każde małżeństwo jest zgodne do pewnego stopnia - jak powiedział Celsjusz:-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Jenner 07.02.2010 18:32

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 58

5* Cenny materiał, przypominający o odpowiedzialności za podjęte zobowiązanie. O potrzebie rozwagi, przemyśleń, uzgodnień zanim się to zobowiązanie podejmie. Obserwuję, że przedślubne rozmowy dotyczą najczęściej ślubu, wesela, ewentualnie wyposażenia wspólnego gniazdka. Nie mówi się o sprawach codziennych, przyziemnych - i w gruncie rzeczy najważniejszych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Livia Kolan 07.02.2010 18:23

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 67

Łatwiej wymienić na nowszy model, niż naprawić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.