Facebook Google+ Twitter

„Mimo wszystko” i wbrew wszystkiemu

Wielu prezesom fundacji dni "mijają w celi czyściutkiej" jak śpiewali Starsi Panowie. Inni czekają w kolejce do miejsc gdzie "wikt niezły ma smak".

Fundacje nie cieszą się w Polsce dobrą opinią. Z powstających jak grzyby po deszczu w latach 90. fundacji pozostało ledwie kilka. Inne okazały się być fundacjami wspierającymi głównie jej założycieli i ich rodziny.

Wielu prezesom fundacji dni "mijają w celi czyściutkiej" jak śpiewali Starsi Panowie. Inni czekają w kolejce do miejsc gdzie "wikt niezły ma smak". Nie sprzyja to dobrej sławie fundacji. Morderczy cios - wydawało się fundacjom - zadali "łaskawcy" z sejmowej komisji śledczej. Próbowali oni ohydzić działalność fundacji Jolanty Kwaśniewskiej.

Trudno się dziwić, że coraz mniej ludzi gotowych jest wspierać jakąkolwiek fundację. Niewiele też osób (uczciwych) garnie się do pracy. Tym większym ewenementem jest fundacja Anny Dymnej. "Mimo wszystko" jest fundacją nie dość, że sprawnie działającą to i piękną (jak jej twórczyni). Pani Anna z niebywałym wprost talentem i pasją zajęła się pomocą dla ludzi przez los w jakiś sposób poszkodowanych.
Fot. CAFPP
Zajęła się nimi w sposób odmienny od wypracowanych wzorców. Najłatwiej - wydaje mi się - sypnąć groszem lub o ten grosz zaapelować. O ileż trudniej połączyć zbiórkę pieniędzy z własnym działaniem na rzecz niepełnosprawnych. Z własną obecnością między nimi. Anna Dymna potrafiła wyzwolić w nas szczodrość (choć ciągle niewystarczającą) na rzecz potrzebujących.

Pani Anna uczy nas rzeczy być najważniejszej. Jeżeli ktokolwiek w dzisiejszym świecie jest niepełnosprawny to jesteśmy nimi my - pełnosprawni. To w nas ciągle za mało wrażliwości, za mało "patrzenia trzecim okiem". Pani Dymna uczy nas również jak rozmawiać z niepełnosprawnymi (jakież to niewłaściwe słowo!), jak nie okazywać sztucznego i nikomu niepotrzebnego współczucia. Jak przyjaźnić się z ludźmi i jak ich kochać. Piszę te słowa po emisji wspaniałego konkursu piosenkarskiego, jaki Anna Dymna z przyjaciółmi urządziła w Krakowie.

Talent wokalny wszystkich, w zasadzie, występujących był dla mnie szokujący. Słuchając wykonawczej maestrii niepełnosprawnych pomyślałem sobie, że to ja jestem niepełnosprawny. To ja mimo muzycznego wykształcenia i pełni zdrowia (no może nie psychicznego!) nie potrafiłbym wydobyć z własnego gardła tak poprawnych, ba! wspaniałych dźwięków. Moja niepełnosprawność jest w tym względzie (do pewnego stopnia) usprawiedliwiona. Nie staram się wyjść na estradę.

Ale co powiedzieć o niepełnosprawności estradowych "artystów". Czy u pani Dody i Mandaryny nie rodzi się w takich momentach refleksja. Czyż nie mają świadomości, że ich gwiazdy bledną przy talentach podopiecznych pani Anny? Cóż można powiedzieć o pani Dymnej, o jej przyjaciołach? Hm... tylko jedno: kocham Panią i Was Wspaniali Ludzie.
I bardzo Wam zazdroszczę...
Adres fundacji: http://www.mimowszystko.org

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Pani Anno ,choć mnie ten problem nie dotyczy osobiście, to jestem wdzięczna za pani działalność, która otwiera serca i nadzieję ludzi ,którzy są doświadczeni przez los w inny sposób ,jak my - co nie oznacza ,że mają być odosobnieni od reszty społeczeństwa.Wprost przeciwnie-właśnie Oni-po części dzięki pani działalnosci , potrafią otworzyć nam oczy i serca na to , co tak naprawdę jest istotne i ważne w życiu.Dzięki pani , pani Anno -świat i ludzie stają się piekniejsi i otwarci na bycie innym i pomoc w ich funkcjonowaniu w życiu codziennym.Wielkie podziekowania i uznanie oraz wytrwałości w swym działaniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jest aż tak źle z tymi fundacjami jednak. A jeżeli chodzi o Dodę, to, mimo że jej nie trawię, trzeba przyznać, że śpiewać akurat potrafi :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.