Facebook Google+ Twitter

Minimalna porażka SPR-u Lublin w Trondheim

W pierwszym spotkaniu 1/8 Pucharu EHF zespół Byasen Trondheim pokonał piłkarki ręczne SPR-u Asseco BS Lublin 26:24. Minimalna porażka lublinianek w pierwszym spotkaniu nie przekreśla szans na awans do kolejnej rundy.

Zawodniczki SPR Monika Marzec (L) i Dorota Malczewska (P). / Fot. PAP/Grzegorz MichałowskiPiłkarki ręczne SPR-u całkowicie przespały pierwszą połowę spotkania. Już po sześciu minutach meczu podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego przegrywały z norweską ekipą 5 : 0. Norweżki świetnie grały z kontry wykorzystując błędy swoich przeciwniczek. Wydawało się, że losy awansu do dalszej rundy mogą rozstrzygnąć się już w tym spotkaniu, albowiem po 15 minutach gry, Byasen prowadziło już 10 - 3. Zawodniczki SPR-u były wyraźne spięte. Pod koniec pierwszej części spotkania w grze przyjezdnych zaskoczyła obrona, jednak w dalszym ciągu zawodniczki z Polski nie potrafiły skutecznie rozgrywać akcji w ataku. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 16 : 8.

Nie wiadomo, co w szatni powiedział trener Edward Jankowski, jednak na drugą połowę drużyna z Lublina wyszła całkowicie odmieniona. Lublinianki zaczęły grać twardo w obronie, wykorzystywały kontrataki. W 47 minucie

SPR tracił już do Norweżek tylko cztery bramki. Znakomicie w bramce spisywała się Magdalena Chemicz, która w kolejnych dwóch akcjach skutecznie wybroniła rzuty Norweżek (w tym rzut karny Harsaker), zaś jej koleżanki Krystina Repelewska i Izabela Puchacz zdobyły bramki, które zmniejszyły przewagę Norweżek do dwóch bramek. Niestety kontaktowej bramki dla lublinianek, nie pozwolili zdobyć sędziowie, którzy nie zauważyli ewidentnego faulu przy rzucie Krystiny Repelewskiej.

Sędziowie z Finlandii w całym spotkaniu popełniali mnóstwo błędów na korzyść Norweżek, które potrafiły to wykorzystać. Miejscowe w ciągu dwóch minut zdobyły trzy bramki z rzędu i ponownie zwiększyły swoje prowadzenie do pięciu bramek. Wyraźnie podrażnione lublinianki ruszyły walki. W bramce w dalszym ciągu rewelacyjnie spisywała się Magdalena Chemicz. Przez ostatnie 5 minut to Polki dominowały na parkiecie rywalek, zdobywając cztery bramki, przy jednej Norweżek.

Porażka 26 : 24 to dobry wynik w perspektywie rewanżu we własnej hali. Lublinianki są bowiem znane ze znakomitej gry, przy dopingu ich wiernych kibiców. Rewanż za tydzień, 14 lutego, w Walentynki, o godzinie 17.30 w Hali Globus w Lublinie.

Bardzo żywiołowo komentował to spotkanie redaktor sportowy Radia Lublin Adam Rozwałka, który postawę sędziów nazwał bandytyzmem. Obecny na meczu sprawozdawca uważał, że to właśnie sędziowie, szczególnie w II połowie mieli istotny wpływ na korzystny wynik spotkania dla Norweżek.

Końcowych minut spotkania można posłuchać na: stronie Radia Lublin

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pan Adam Rozwałka wymiata :) z jaką radością można było słuchać jego relacji, normalnie drugi Tomasz Zimoch :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.