Facebook Google+ Twitter

Minister finansów Jacek Rostowski "zabrał" pieniądze dzieciom?

NFZ chce miliard zł z budżetu na leczenie osób nieubezpieczonych. Minister mówi – nie! To zrozumiałe, jeśli zważyć na dziurę w kasie państwa i kryzys oraz, że minister Rostowski dba o budżet państwa, a ten jest w głębokim kryzysie...

 / Fot. WikipediaNarodowy Fundusz Zdrowia ma ze składek podatników co roku coraz więcej pieniędzy. Na przyszły rok zaplanował, że na leczenie osób nieubezpieczonych dostanie z budżetu państwa blisko miliard złotych, czyli cztery razy więcej niż do tej pory. Niestety, na taką kwotę nie wyraża zgody minister finansów, Jacek Rostowski. Bo kryzys i dziura w budżecie? Tak czy inaczej - z dotacją czy bez niej - NFZ będzie mieć kłopoty.

Na drodze przeszkód w planowaniu i działalności finansowej NFZ stoi eWUŚ - elektroniczny system weryfikacji świadczeniobiorców. W tle sporu stoi także minister finansów. Od stycznia 2013 roku - w przychodniach, poradniach i szpitalach podajemy swój PESEL. Na jego podstawie, po wpisaniu go do bazy danych, rejestratorka w służbie zdrowia otrzymuje automatycznie z NFZ odpowiedź, czy jesteśmy ubezpieczeni, czy też nie.

Rzecz się rozbija - mimo wszystko - o pieniądze. Nieubezpieczeni – zgodnie z obowiązującym prawem - muszą w każdym przypadku płacić za leczenie z własnej kieszeni. Ale od tej zasady są wyjątki. Według rygorów prawnych - do bezpłatnych świadczeń (bez opłacania składek), mają m.in. wszystkie kobiety w okresie ciąży i połogu, część osób korzystających z opieki społecznej, posiadacze tzw. Karty Polaka (Polacy bez polskiego obywatelstwa), no i obowiązkowo - wszystkie dzieci do 18. roku życia.

To właśnie w związku z tym punktem prawnym - dzieci objętych obowiązkiem bezpłatnych świadczeń medycznych – powstała oś sporu między NFZ a Ministerstwem Finansów. Po wprowadzeniu rządowego eWUŚ okazało się, że znacznej części dzieci nie ma w bazie danych ubezpieczonych. Ile dzieci - trudno ustalić, więc NFZ dokładnie tej liczby i tego zagadnienia w uzasadnieniu do projektu planu finansowego na 2014 rok, nie podał. Dyrekcja twierdzi, że właśnie na skutek ujawnionych przez eWUŚ liczb, dotacja z budżetu na "leczenie nieubezpieczonych musi być czterokrotnie większa".

Minister Jacek Rostowski nie chce o tym słyszeć. Ma kilka zastrzeżeń do wyliczeń NFZ. A życie w tym przypadku płata niespodzianki. Bo oto pewnej części dzieci nie ma w bazie ubezpieczonych, gdyż ich rodzice nie opłacają składek, ale na ich leczenie faktycznie należy się dotacja państwowa (budżetowa). Natomiast pozostała część brakujących w eWUŚ - to dzieci rodziców pracujących i opłacających składki, którzy jednak przez zwyczajne zapomnienie - nie zgłosili ich do ubezpieczenia.

- Kłopot polega na tym - , że nie wiadomo, ile jest dzieci w pierwszej i drugiej grupie. Fundusz Zdrowia nie ma prawa zmuszać matki czy ojca, by zgłosili dziecko do ubezpieczenia. Musi jednak dbać o swoje finanse, dlatego zaplanował czterokrotnie większą dotację - tłumaczy wiceminister zdrowia, Sławomir Neumann.

To wszystko jasne i zrozumiałe, jeśli zważyć na dziurę w kasie państwa i kryzys oraz, że minister finansów Rostowski dba o budżet państwa, a ten także jest w głębokim kryzysie.

- Trwają rozmowy. Nawet bez zgody ministra finansów, plan NFZ może być realizowany - uspokaja wiceminister Neumann i zapowiada rozwiązanie problemu w przyszłości. - System eWUŚ będzie zmodyfikowany: PESEL dziecka ma być w nim automatycznie "kojarzony" z PESEL-em rodzica, wtedy nie będzie już wątpliwości, czy dziecko jest ubezpieczone, czy nie.

Z planowaną miliardową dotacją budżetową, czy bez niej - budżet NFZ w 2014 roku i tak "trudno będzie dopiąć". Z powodu bezrobocia maleją wpływy ze składek. W bieżącym roku dziura w kasie NFZ wynosi już teraz ponad pół miliarda złotych. Ponieważ przepisy prawa nie zezwalają ciąć wydatków na leczenie - każdy oddział wojewódzki NFZ otrzyma w 2014 roku, co do grosza tyle, ile ma w planie na 2013 rok.

Wzrośnie jednak budżet centrali Funduszu aż o ponad 400 mln zł. Powód? Wejście w życie przepisów o transgranicznej opiece zdrowotnej. Dają one Polakom prawo do leczenia ambulatoryjnego za granicą. Jak mają działać? Jeśli ktoś z nas uzna, że w Polsce musi zbyt długo czekać na wizytę u specjalisty – to ma prawo udać się, na przykład do poradni na Słowacji, czy w Czechach. Wtedy NFZ będzie musiał zwrócić nam pieniądze według stawek, jakie płaci za te same porady polskim lekarzom.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.