Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10592 miejsce

Minister Sienkiewicz: Będziemy odbierać prawo jazdy bałwanom na drodze

Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz gościł w "Kontrwywiadzie" RMF24. Rozmówca Konrada Piaseckiego nie rozjątrzał tematu policji i alkoholu podczas wizyty Obamy, wspomniał o dobrej organizacji imprezy i odbieraniu praw jazdy.

Minister Bartłomiej Sienkiewicz na spotkaniu ministrów SW państw Trójkąta Weimarskiego w Krakowie. By Ministerstwo Spraw Wewnętrznych RP (Oficjalny profil MSW na portalu Flickr) [CC-BY-SA-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)],viaWikimediaCommons / Fot. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych RP Promile światowego bezpieczeństwa

Minister spraw wewnętrznych jest zadowolony z przebiegu wizyty Baracka Obamy w Polsce. Pobyt amerykańskiego prezydenta w połączeniu z obchodami Święta Wolności był dużym wyzwaniem. Według Bartłomieja Sienkiewicza udało się zabezpieczyć imprezę w znakomity sposób. Obyło się bez kłopotów, nie licząc dosłownie kilku pomniejszych incydentów. Oczywiście, Konrad Piasecki jako dziennikarz z krwi i kości nie mógł pominąć skandalicznego epizodu z trójką naczelników stołecznej policji i alkoholem w tle. Dla szefa MSW nie jest to fakt krępujący czy żenujący, wszak nie jest nawet podejrzewany o niezwyczajną konsumpcję: "Panie redaktorze. Osiem i pół tysiąca funkcjonariuszy. Mówi pan o jakimś incydencie, gdzie toczy się postępowanie. Nie znam szczegółów" - niemniej trudno jest wybrnąć z takiej sytuacji w dyplomatyczny sposób - "Krępujące jest robienie z tego wydarzenia na miarę wizyty Obamy." Warto jednak przypomnieć, że nad bezpieczeństwem uczestników uroczystości czuwali specjaliści, którzy zdawać się mogło dotrzymują kroku światowym standardom w danej materii. Rzecz tyczy naczelnika wydziału ds. terroru kryminalnego, jego zastępcy i naczelnika wydziału kryminalnego Komendy Stołecznej Policji; funkcjonariusze mogli się owego dnia "wylegitymować" osiągnięciem wartości na poziomie ok. 1,7 promila i ok. 0,2 promila. Jeden z uczestników spotkania, które nie zasługiwało na wyróżnienie nie poddał się badaniu. Premier Donald Tusk skwitował całe zamieszanie dość oględnie: "Jak zauważyliście państwo, ci funkcjonariusze nie zamachnęli się na prezydenta Obamę, niezależnie od stanu, w którym byli" - można by zażartować, że terroryści w liczbach przekraczających 0,5 litra, są wyjątkowo niebezpieczni.

Zagrożenie jak na lekarstwo

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Szczęśliwie zakończył się alarm o rzekomym pobycie w Polsce poszukiwanej groźnej terrorystki. Wszystkie służby zostały postawione na nogi, kiedy otrzymano sygnał, że z Londynu przybyła Samantha Samantha Lewthwaite znana jako Biała Wdowa i jeden z jej fałszywych dokumentów. http://viewpointsofasagittarian.blogspot.com/2013/09/name-prophets-mother-recite-koran-or.html licencja: CC3.0 / Fot. viewpointsofasagittarianLewthwaite, znana jako "Biała wdowa". Był to jedyny taki dysonans w czasie przebiegu zaplanowanych uroczystości, jednakże ten sygnał nie mieścił się w kategoriach polskiej codzienności: "Przez moment, dopóki nie ustalono wszystkich elementów identyfikacji to nie było to przyjemne uczucie mieć świadomość, że być może wjechał na terytorium Polski ktoś, w takim momencie, kto jest kojarzony z największymi zamachami terrorystycznymi na świecie. Ale tu muszę powiedzieć, że służby, policja, szczególnie CBŚ, świetnie się sprawdziły. W bardzo krótkim czasie ustalono personalia tej osoby." Zupełnie innym ciężarem gatunkowym charakteryzowała się interwencja na placu Zamkowym. Biuro Ochrony Rządu zapobiegło akcji o wydźwięku propagandy ekologicznej. Jedna z kamienic miała stać się polem działania. Rozwinięcie roletowego transparentu, który został ukryty pod gzymsem budynku, miało nastąpić z użyciem zdalnego sterowania. Napis głosił: "Independence. Real leaders choose renewables" (Niezależność. Prawdziwi liderzy wybierają odnawialne źródła energii). Bartłomiej Sienkiewcz nie podaje nazwy organizacji odpowiedzialnej za akcję: "Jedna z organizacji ekologicznych" - jak wiadomo z mediów, takim działaniem odznaczył się Greenpeace. Minister wyraża się o aktywistach z pewnym uznaniem: "To był profesjonalny sposób działania, ale prawdę mówiąc, bardzo staranne przeczesywanie terenu chronionego dało efekty i na 5 dni przed planowanym rozwinięciem, ten obiekt został znaleziony." Dodał, że mimo iż czyn mieści się w kategoriach przedstawianych przez kodeks wykroczeń, nie będą wyciągnięte żadne konsekwencje.

Bałwany na drodze

Szeroko komentowane odbieranie praw jazdy "na poczekaniu" jest zgodne z prawem, co szef MSW dobitnie podkreśla: "Policjant ma prawo fakultatywnie zatrzymać, jeśli widzi, że pojazd kierowany przez obywatela zmusza innych do zachowań ratunkowych na drodze albo stwarza realne zagrożenie bezpieczeństwa. (...) Będziemy odbierać prawo jazdy wszystkim tym bałwanom na drodze, którzy są przez swoją lekkomyślność, głupotę, bądź brak wyszkolenia, gotowi zabić innych ludzi bądź narazić ich na bezpieczeństwo." Nie uważa, aby liczba 1244 zatrzymanych dokumentów w miesiącu maju, była rażąco niewspółmierna do stopnia zagrożenia jakie gości codziennie od lat na polskich drogach: "Panie redaktorze, jest jedna liczba, która jest dramatem w Polsce - to jest liczba osób zamordowanych na drogach. Zamordowanych przez ludzi nieodpowiedzialnych, głupich, pozbawionych wyobraźni i jakiekolwiek apele, które były wystosowywane przez lata o to, żeby to powstrzymać - nie działały. Koniec z apelami, tylko po prostu musimy utrzymać pewną dyscyplinę na drogach, która zmniejszy tą hańbiącą liczbę, jaką jest liczba wypadków śmiertelnych w Polsce. Hańbiącą liczbę."

źródło: RMF24


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.