Facebook Google+ Twitter

Ministerstwa spraw cudacznych

Istnieje w życiu zjawisko, nazwane potocznie "wchodzeniem z kopytami w cudze sprawy". A może inaczej, ale wiadomo o co chodzi.

Na ogół dotyczyło to zwykle stosunków dobro-lub źle sąsiedzkich. A to jedna pani wtrącała się w sprawy drugiej pani, a to druga pani w odwecie wyciągała drobiazgi z przeszłości mamusi tej pierwszej. Najbardziej wytrwali, którzy wtrącanie się w sprawy cudze traktowali jak posłannictwo życiowe, dawali niezłe utrzymanie adwokatom, zatrudnienie sędziom a często kawał solidnej roboty prokuratorom.
Wszystko jest cacy dopóki amatorzy cudzych spraw płacą za to z własnej kieszeni. W ostatnich dniach zaobserwować możemy zjawisko całkiem nowe i bez precedensu. Jest to niewątpliwą zasługą pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, który na swych "wice" powołał dwóch ludzi o niezwykłej fantazji i sile przebicia.

Andrzej Lepper /fot. MWMEDIAOto wicepremier i minister rolnictwa - Andrzej Lepper, pragnąc wykorzystać swój krewki temperament, fantazję i poczucie estetyki dla dobra ojczyzny, i przydzielone do dyspozycji nieliche fundusze, utworzył własne oddziały szturmujące narodową kulturę i tak zwane dziedzictwo. Ponieważ rządzący nie musi się znać na niczym, a wystarczy, że zatrudni odpowiedniego doradcę - tak i pan minister rolnictwa przyhołubił człowieka wesołego i zaradnego. Będą obydwaj panowie budowali monument historyczny, bo ten pozostały po komunie ambicji nie zaspakaja. W ten sposób obaj panowie znajdują ujście dla swych ambicji: pan minister obrzuca kwiatami damy, pan doradca z właściwą klownom inteligencją przeprowadza eksperyment pod tytułem "jak dalece i kogo można robić w konia".

Drugim niespełnionym w swych ambicjach ministrem jest szef polskiej oświaty -Wicepremier, minister edukacji narodowej Roman Giertych podczas konferencji prasowej w Kuratorium Oświaty w Krakowie, 27 bm. Konferencja dotyczyła rozesłanych przez MEN do dyrektorów szkół ankiet nt. ciąży uczennic. /Fot.
PAP/Jerzy Ruciński minister Roman Giertych. Tworzy właśnie z rozmachem wydział ginekologiczny-położniczy i na początek będzie rejestrował uczennice w ciąży. Nauczyciele dla wypełnienia ankiety powinni zwołać apele klasowe zadając proste pytanie: - Czy ty Kowalska jesteś w ciąży? Przyznaj się anonimowo a pan minister otoczy cie opieką. Statystyki szpitalne, współpraca z ministerstwem zdrowia, kontakt z poradniami K. nie wchodzą w rachubę. Pan minister chce pomagać osobiście w prowadzeniu ciąży, czuwać nad porodem i wspierać psychicznie młodociane matki oraz pacyfikować w razie czego rozjuszonych rodziców. Przypuszczam, że pan minister między innymi nakaże w następnej kolejności zatrudnienie w każdej szkole fachowej niańki, która zajmie się dzieckiem mamy piszącej akurat klasówkę.

Ponieważ ostatni rok naszej rzeczywistości, wedle pana premiera (a może prezydenta, lub obu panów) jest najlepszy z ostatnio przeżytych, należy się spodziewać że jeszcze inne resorty rozbudują swoją działalność dla ulepszenia życia obywateli. Ale co by też to mogło być? Nie wymyślę, nie na moją głowę takie rzeczy. Bo do takich rzeczy to trzeba mieć łeeeeb! Tylko dlaczego my za to wszystko k........płacimy?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.