Facebook Google+ Twitter

Ministra, szpieżka i marynarka, czyli co feministki robią z językiem

Nie mogę tak często, jak bym chciała, być na bieżąco z tym, czym - jeśli nie świat - to przynajmniej Polska żyje. Więc tylko okazjonalnie czynię przegląd dzienników, ogląd wiadomości i sądziłam, że to na okoliczność 8 marca rozgorzała z siłą niemierzalną prawie narodowa dyskusja na temat kobiet.

 / Fot. Mateusz Max Maksiak / Wiadomosci24.plTymczasem 8 marca minął dawno (było, nie było - tydzień to sporo), a temat kobiecy ma się tak samo dobrze jak parę innych tematów. Obiło mi się o ucho, że jakaś Manifa była, że feministki wojują (ale one przecież wojują już długo), że kobieta we współczesnym świecie to coś tam, coś tam (nie dosłyszałam, bo akurat czytałam). I pewnie bym jakoś przeszła mimo tematu, gdyby nie kwestie - nazwijmy to - językowe, a może nawet literackie.

Czytaj też: Panowie uciekajmy! Feministki nadciągają


Jedna z kwestii zupełnie nowa nie jest. Chodzi o "ministrę", którą bez mrugnięcia okiem na znak, że to może żart jaki, ministra Mucha nam gwałtem do języka wprowadziła, powołując się na jakże popularną, jeśli idzie o źródło zapożyczeń, łacinę. Bo niby chodzi o to, że w ten sposób podkreśla się służebność ministry wobec społeczeństwa. Może i dobrze, bom ja - łaciny nieuczona - nie wiedziała nawet, że "minister - od łac. sługa, pomocnik".
 / Fot. W24
Choć od przybytku głowa nie boli, to się jednak za nią złapałam, jako że przybytek zaczął pączkować. I za ministrą zaraz szpieżka maszeruje, zaraz zaś górniczka i marynarka, nie bacząc na to, że szpieg nie z łaciny wcale, górnik też, o marynarzu nie wspomnę, bo jednak mare. I już się cała żeńska część narodu do opozycji względem męskiej przenosi, choć nie jestem pewna, czy z powodu wzmiankowanej przez ministrę Muchę służebności wobec kogokolwiek.

Zastanawiam się więc i główkuję, bo może też trzeba mi do opozycji, ale nie muszę, bo jako nauczycielka - z założenia w niej jestem. Ale główkuję dalej, bo jeśli najbardziej medialne autorytety językoznawcze główkują i poglądy wiedzą podparte wymieniają, to sprawa poważna być musi. I jest, Proszę Państwa. I jest, bo o służbie jakoś zapomniano, a ministra tudzież magistra chyba nam się ostaną w języku na znak solidarności z polskim feminizmem (czy z polską feminizmą jednak?).

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

lollo
  • lollo
  • 17.03.2012 21:21

Zabawne, przyjemnie się czyta. Czasem naprawdę śmieszą te feministki ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gadu gadu i nic z tego

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Moderatorska nadgorliwość również." Szpieżka" od szpiega, nie zaś spieżka (bo co to w ogóle jest?) ma być w tytule. A w zdaniu "Ale czym ja magistra?" nie ma przecinka. Ot taka staropolska forma "czym" zamiast "czy ja jestem". Pozdrawiam. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.