Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Ministra zeznania w dzikim kraju

Pozycja materiału w rankingach:

75878 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 9pkt

Oceń:

Ministra zeznania w dzikim kraju


Podpisałem dokument, ale żadnej odpowiedzialności za niego nie ponoszę. Do takiego wniosku doszedł były minister sportu Mirosław Drzewiecki, podczas przesłuchania przed tzw. komisją hazardową.

 / Fot. Sejm RP, http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Miros%C5%82aw_Drzewiecki.jpgPowiem szczerze, że komisja ds. zbadania sprawy Rywina była jedyną, której pracami w mniejszym lub większym stopniu, ale jakoś się interesowałem. Wraz z jej zakończeniem i opublikowaniem tylu raportów, ile było partii w sejmie, a nie jednego wspólnego, stało się jasne, że każda kolejna komisja będzie miejscem walki politycznej i załatwiania własnych interesów. Co za tym idzie, za bezcelowe uznałem oglądanie wypocin polityków w sejmowych komisjach śledczych.

Niemniej jednak, mimowolnie trafiłem w telewizorze na transmisję z przesłuchania posła i byłego już ministra sportu w rządzie Donalda Tuska, Mirosława Drzewieckiego. Choć nie miałem zielonego pojęcia o czym mówi, bo wszystko tam jest tak pogmatwane, że już bardziej się nie da, z zainteresowaniem i muszę zaznaczyć - nie mniejszym zażenowaniem, przysłuchiwałem się jego zeznaniom.

Poseł Drzewiecki raczył bowiem stwierdzić, że podpisał jakiś dokument i bierze za niego formalną odpowiedzialność, ale do żadnej odpowiedzialności absolutnie się nie poczuwa, bo w procesie (legislacyjnym - przyp. TO) żadnego udziału nie brał. Podpisał coś, czego nie czytał, bo ufał w rzetelność swoich urzędników...

Ludzie! 'Trzymcie mnie, bo nie wytrzymie'! Czy minister rządu Rzeczypospolitej Polskiej, podejmując jakąkolwiek decyzje może nie poczuwać się do odpowiedzialności za nią?! I nie chodzi tu o formalną odpowiedzialność, bo to akurat i na szczęście od prawa zależy, nie zaś od polityków... Chodzi o odpowiedzialność polityczną, o chociaż minimum tej odpowiedzialności, o minimum godności i honoru.

Niedawno ze swojego urzędu ustąpił prezydent Niemiec Horst Köhler. Powodem było jedno zdanie, może nawet wyrwane z kontekstu, że niemieccy żołnierze służący na misjach zagranicznych ochraniają interesy gospodarcze Niemiec. Wydźwięk jego słów był tak ogromny, że nie miał innej możliwości, jak podać się do dymisji. I nie był to jakiś tam poseł Bundestagu i skarbnik rządzącej partii, ale prezydent!

Jeżeli w innych krajach politycy mogą ponieść odpowiedzialność za swoje słowa, to zupełnie nie rozumiem, dlaczego w Polsce nie mogą ponieść odpowiedzialności za swoje czyny i decyzje, które podejmują.

Inną sprawą jest szokujący fakt, że minister, mający ogromną władzę, wydaje nieświadomie ważne decyzje, podpisując - podsunięte przez urzędników niższego szczebla - dokumenty, mające każdorazowo ogromne znaczenie dla państwa.

Niepoczytalność i ograniczenie umysłowe, wynikające z nieświadomie podejmowanych decyzji, dobitnie świadczy o polskich politykach, a w tym wypadku Mirosławie Drzewieckim. Na jego miejscu ze wstydu bym się spalił, gdybym musiał coś takiego powiedzieć, dla ratowania własnych "czterech liter". Może jednak Miro wychodzi z założenia, że w dzikim kraju można więcej niż w cywilizowanych Stanach Zjednoczonych.

Zobacz także:

Tomasz Osuch OFFline profil autora

Autor: Tomasz Osuch

Napisz do autora

Artykuły (344) Galerie (13) Średnia ocen (4.34)

Wiek: 25 | Miejscowość: Tarnów | Kraj: Polska

O mnie: Solidarny liberał, eurorealista z poczucia obowiązku względem Ojczyzny, alterglobalista z rozsądku.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.