Facebook Google+ Twitter

Mirosław Hermaszewski rezygnuje ze startu do PE z list SLD

Pierwszy i jedyny jak dotąd Polak w kosmosie nadal nie odnosi spodziewanych sukcesów w polityce. Załoga SLD znów nie może oderwać się od Ziemi. Mirosław Hermaszewski rezygnuje ze startu w wyborach do europarlamentu z list Sojuszu.

Mirosław Hermaszewski odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, 2003; wikipedia; licencja: CC3.0 / Fot. Bach01Kolejny krok Mirosława Hermaszewskiego pozostał tylko ambitnym zamierzeniem. Na liście startujących w wyborach do Parlamentu Europejskiego pod egidą Sojuszu Lewicy Demokratycznej jaśniał wśród nazwisk, którym nie ustępował w niczym. Był "jedynką" okręgu mniejszych miast Mazowsza i ościennych powiw Warszawy. Oprócz niego startowali i startują z pierwszej pozycji, między innymi Wojciech Olejniczak (Warszawa), Tadeusz Iwiński (Olsztyn), Józef Oleksy (Poznań), Weronika Marczuk (Łódź).

Udział Hermaszewskiego był zjawiskowy. Zaledwie kilka tygodni temu przyjął propozycję SLD. Parę dni wcześniej wypowiadał się dla "Newsweeka": "W Parlamencie Europejskim chciałbym się zająć poprawę relacji Polski z Azją i byłymi krajami ZSRR. Oczywiście interesuje mnie też sprawa obecności Polski w Europejskiej Agencji Kosmicznej." Niestety, już w piątek tygodnik został powiadomiony przez generała Hermaszewskiego o zmianie planów: "Jednak nie wystartuję z tego Mazowsza. W ogóle nie wystartuję. Pokomplikowały mi się sprawy rodzinne." Tym samym SLD startuje bez jedynego człowieka, którego wizerunek i nazwisko są bezsprzecznie medialne, rozpoznawalne, intrygujące, kojarzą się z postępami w nauce i czego tam jeszcze PR nie wymyśli. Wiele to najprawdziwsza prawda.

"Newsweek" stara się przybliżyć przyczyny decyzji generała Hermaszewskiego. Miast spekulacji posiłkuje się informacjami nie wymienionego z nazwiska znajomego Ryszarda Czarneckiego (PiS). Start legendarnego kosmonauty jest nie po jego myśli. Europoseł jest zięciem Hermaszewskiego. Planuje reelekcję i jak wyjaśnia źródło "Newsweeka": "Ryszard chce kandydować z Podlasia, ale czeka go tam niemiła niespodzianka. Prezes zamierza mu wstawić na listę Jana Szafrańca, który jako członek KRRiT przyznawał Radiu Maryja koncesję. Toruń takich zasług nie zapomina i na pewno będzie go wspierać. To, że rozgłośnia zaatakuje rodzinę Ryśka, jest pewne. Pytanie tylko, jak mocno." Ryszard Czarnecki nie odpowiedział na pytania dziennikarzy w rzeczonej sprawie.

Przygoda Mirosława Hermaszewskiego z polityką, to żadna nowość. Osobie tego formatu raczej trudno uniknąć takiej czy innej działalności w sferach rządzących. Pomijając wytykane ustępy z życiorysu za czas do 1989r. można wspomnieć niezbyt pomyślne zmagania w wyborach po roku 2000. Wybory do Senatu RP były w jego przypadku nieudane. Co ciekawe, prognozowano, że jego start z listy SLD - Unia Pracy powinien zakończyć się sukcesem. Przeliczono się znów w 2005r. podczas wyborów do Sejmu. Reprezentował Sojusz Lewicy Demokratycznej. Cóż, generał Hermaszewski jest chyba odrobinę nazbyt nieziemski dla SLD, które w politycznym uniwersum traci do rzeczywistości zawsze tyle punktów procentowych, ile trzeba by wylądować na szczycie. Poza tym, miejsca w polityce dla partii Leszka Millera nie brakuje.

Jedyny Polak w kosmosie, całą swoją osobowością zdaje się przypominać Guliwera pośród parlamentarzystów liliputów. Podobnie amerykańscy astronauci są postrzegani jako ludzie, którzy reprezentują sobą coś więcej niż codzienne ziemskie sprawy. Bledną gwiazdy baseball czy top stars z Hollywood wobec tych, którzy wydają się gwarantować ziszczenie nadziei o tajemniczym lepszym dniu jutrzejszym za sprawą eksploracji przestrzeni kosmicznej. Również Hermaszewski jest człowiekiem, któremu ludzie chcą ufać. Jednak kojarzony jest z ideami ponad zwyczajną polityką. Izba sejmowa wydaje się być dla niego miejscem przyciasnym. To nie tylko stygmaty epoki tanio opiewającej wybrane sukcesy. Tak widzimy faceta, który posiada "prawo jazdy" kategorii nieosiągalnej jeszcze na skalę powszechną. Poza tym, astronauci po powrocie do domu nie nauczyli się jeszcze normalnieć i udawać, że podróż w kosmos jest tym samym, co naciskanie właściwych guzików podczas sejmowych głosowań. A ludzie? Wolą zdjęcie z misiem i wyprawę na nową planetę bez demokracji.


źródło: Newsweek

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.