Facebook Google+ Twitter

Mirosław Tłokiński:W piłce logika też nie zawsze ma rację.Część 1

Mirosław Tłokiński, znany piłkarz w latach 70 ubiegłego wieku, odpowiedział na moje pytania związane z Euro 2016. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Mirosław Tłokiński. Fot: archiwum prywatne. / Fot. Fot: archiwum prywatneJustyna Borowiecka: Jak podoba się Panu obecna reprezentacja Polski?
Mirosław Tłokiński:
W porównaniu z tym co było wcześniej, widać wielką transformację. Zwłaszcza jeśli chodzi o takie elementy, jak motywacja, dyscyplina, zaangażowanie fizyczne czy atmosfera wewnątrz zespołu. Poza tym, w tym samym czasie poszczególni zawodnicy zrobili indywidualne postępy w swoich klubach. Wielu z nich stało się podstawowymi elementami w zagranicznych zespołach i tym samym wzmocnili znacząco fundament konstrukcji ciała, który nazywamy - Reprezentacją Polski. Dzisiaj są jej silnym „kręgosłupem”.

JB: Do niedawna nie było widać ani dobrych wyników, ani ładnej gry. To się pomału zmienia…
MT:
To się rzeczywiście zmieniło. Ale myślę, że nasza drużyna narodowa nie jest zespołem typu „grający”, ale raczej nadal „walczący” i wywalczający punkty. Trzeba sobie zadać pytanie – Dlaczego mamy te sukcesy? W przeciwieństwie do twierdzeń większości polskich dziennikarzy, pójdę jak pstrąg pod prąd. Stwierdzam, że nie jest to owoc pracy PZPN czy jakiegoś krajowego systemu szkolenia (którego notabene w ogóle nie ma), lecz wynik wysokiego poziomu ligowych rozgrywek klubów, w których gra większość naszych podstawowych reprezentantów. Ale także pracy działaczy i nowoczesnego szkolenia trenerów tych zagranicznych klubów. Myślę tutaj o naszych reprezentantach, grających w drużynach takich krajów jak Niemcy, Hiszpania, Anglia i Włochy. To europejskie potęgi. To im zawdzięczamy rozwój naszych największych gwiazd.

JB: Jak Pan myśli, która z drużyn zagra w finale Euro 2016, kogo Pan obstawia?
MT: -
Kto zagra na pewno w finale - nie wiem. Choćby z tego prostego powodu, że kilku faworytów będzie musiało rozwiązać problem przemęczenia wielu gwiazd swojego zespołu, po trudnym sezonie w klubowych rozgrywkach o Puchary Europy. Ale mam swoich kandydatów, których chciałbym zobaczyć. Jednych wybrałbym jako faworytów poprzez intelektualną analizę poziomu ich gry. Są nimi Francuzi i Hiszpanie. Taki finał obstawiałbym. Ale w piłce intelekt często zawodzi.

Drudzy z powodów logicznych i znanych od lat wartości piłkarskich tych krajów, opartych na fundamencie DDD (Doświadczenie, Dyscyplina, Dominacja). Są to Niemcy i Włosi. Jednak w piłce logika też nie zawsze ma rację. Trzecia natomiast grupa wywodzi się z pewnej formy mojego emocjonalnego sympatyzowania z tymi, których gra podoba mi się, ale którzy nie są zaliczani do wielkich faworytów. Należą do nich Anglia i Belgia. Jeden z tych zespołów może sprawić niespodziankę i dojść nawet do finału. Te drużyny chciałbym widzieć w półfinale. A ponieważ wymieniłem ich sześć, to wybiorę czterech półfinalistów, a kto z nich będzie w finale jest mi obojętne. W półfinale widzę Hiszpanię i Anglię oraz Francję i Niemcy. Portugalię i Belgię pozostawiam jako te zespoły, które mogą sprawić niespodziankę i być na miejscu Anglii lub Niemiec.

Przeczytaj cały wywiad:
Przeczytaj cały tekst: Mirosław Tłokiński: 'W piłce logika też nie zawsze ma rację'. Część 1

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.