Facebook Google+ Twitter

Mirra, albo historia banalna niebywale

Z notatki policyjnej: „Wstępne oględziny ciała denatki nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że padła ona ofiarą morderstwa... Na ciele kobiety widnieją dwie rany kłute: jedna na szyi o długości 5,5 centymetra...

 / Fot. A. Wojewoda...druga – o połowę mniejsza – powyżej prawej pachwiny. Lekarz pogotowia - na podstawie plam opadowych i stężenia pośmiertnego - ocenił, że zbrodni dokonano od 12 do 24 godzin wcześniej. Specjalnie szkolony pies nie podjął żadnego tropu.”

Paula zapala papierosa, nie znoszę tego, ale dym jest piękny. Bawię się nim, oplatam wokół nadgarstków. - Jak ty to robisz? - śmieje się Paula, gdy owijam się nim, by po chwili uformować obłok nad głową i pozwolić mu ulecieć. A wtedy napływa jakiś inny, o delikatnej mentolowej nucie. Odwracam głowę i widzę Go. Wiem, że obserwował mnie od dłuższej chwili, teraz podchodzi, a ja tworzę dymną mandalę*... ”Jak Ty to robisz?”, uśmiecha się Cz., gdy mandala rozwiewa się. Bo to był Cz.

"Pamiętam, jak go poznała, tego Cz. Zawsze słabą głowę miała, aż dziwne, jak słabą, jedno piwo i już wariowała. I wtedy też. Ja paliłam, a ona z tego dymu takie dziwne rzeczy robiła, jak wąż ten dym jej się wokół ręki owijał, potem patrzę, ona wstaje i gdzieś idzie, myślałam, że do toalety, a ona do faceta jakiegoś poszła, przy sąsiednim stoliku. Patrzę, rozmawiają i wychodzą. Zupełnie o mnie zapomniała…"

A wcześniej… wcześniej był ślub K. - Nie idź - mówi Paula, ale ja poszłam, bo chciałam, krok po kroku, jak w Pasji, pogrążyć się aż do końca.

"Biedna w sumie była. Spotykała się rok z takim jednym, K. mu było na imię, poznałam go nawet. Ja tam nie ufam ludziom, którzy w oczy nie patrzą, a ten nigdy nie patrzył. Dzień dobry rzucał, jakby się mnie bał i na górę do niej. Raz jak się mijaliśmy, to mu reklamówka wypadła i wino zalało schody. Przez miesiąc śmierdziało, to chyba tanie wino było, ale pewności nie mam. Godzinami u niej przesiadywał, a ona potem w górę i w dół, taka huśtawka. „Paulinko, zadzwoni, jaki myślisz, a jak zadzwoni to co, a powiedział to, i co ty o tym myślisz.” Ja już dość miałam, K. i K., o niczym innym z nią porozmawiać nie było można. To płakała, to była szczęśliwa, SMS rano, wieczorem, nocą. Ale jak się cieszyła, to ja w sumie też, bo nie było fajniejszego widoku jak wtedy, gdy się cieszyła A. potem ten jej K. ożenił się. Ja wiedziałam, czułam, że cały czas z inną się spotyka. Nie chciałam mówić, bo dowodów nie miałam. Ale czułam…No, szmaciarz był. Uparła się, żeby na ten ślub iść…"

Serce jak zwierzę, wściekłe zwierzę kąsało wątrobę nerki wnętrzności rozrywało je na strzępy, twarz i ręce mroził ból, nie pozwalał krwi wypłynąć, a stopy były tak dziwnie lekkie… I cisza zalała mnie, i modliłam się o szczęście dla K. i dla Niej... Wdzięczna, że nadal jestem Człowiekiem. Póki śpi pijane krwią Serce.

"Ech, uparła się, mówię, no to poszłam z nią, na ten ślub, żeby jakiegoś głupstwa nie zrobiła. Ale nie, taka spokojna była, nawet zdziwiona byłam, skąd taki spokój w niej. Modliła się, a potem wstaje, „życzenia im złożyć idę”. Na to już nie pozwoliłam, wyszłyśmy wtedy. I nawet myślałam, że pogodziła się z tym i wszystko dobrze będzie, gdy ona nagle: „Paulinko, wiesz, ja czuję, że nasza historia nie skończyła się, a nić dalej się przędzie”.
I przędła się, szmaciarz parszywy..."

Bo wiedziałam już, że będzie wymykał się do mnie jak złodziej, a ja dam mu to czego pragnie, w ciszy, bo słowa to kłamstwo. Potem pozbieram z dywanu maleńkie okruchy szczęścia, gdy on wracał będzie do żony, nieświadomej niczego, a może przeciwnie, wiedzącej, bo kobiety wiedzą. Niekiedy nie będę sama i nie otworzę mu, łudząc się, że zapach innego mężczyzny przerwie tę nić, wyrastającą z mojego serca i oplatającą jego stopy.

"No i przyłaził. Po ślubie do niej przyłaził. Myślałam, że zwymiotuję, gdy mi o tym powiedziała. „Dziewczyno, kopnij go w dupę, to szmaciarz”, mówiłam. Ona płakała, że to zrobi, ale siły nie ma, bo kilka chwil szczęścia to więcej, niż życie całe, a jego dotyk to więcej, niż świat. Ja z trudem te teksty znosiłam, bo to naprawdę dupek był.

Mówię, ty go w dupę kopnij, bo on nie ma ani prezencji, ani zasad, w dodatku nosi obrzydliwe za ciasne dżinsy i śmierdzi pasztetową. Ona zaśmiała się, przytuliła mnie i mówi, „Paulinko, co ja bym bez ciebie zrobiła.” Kiedyś zapytałam, co na to jego żona. To ona zaczęła płakać tak strasznie, a potem te swoje teksty o umieraniu wykrzykiwała, że aż pogotowie wzywać chciałam.

Raz to się nawet ucieszyłam. Patrzę, idzie z kimś, różę niesie, facet przystojny. Dzwonię, a ona, że to nie to. Kilka takich historii miała, tydzień, miesiąc, i koniec. Nie wiem, kto kogo rzucał, dla niej chyba nie miało to żadnego znaczenia. Tylko ten cholerny, łysiejący tłustawy, wypalony dupek K."

Tamten wieczór i noc, i wiele następnych spędziłam z Cz. Pozwolił mi śnić. Mówiłam o śmierci. O mądrości. I jeszcze o zmęczeniu mojego Boga.. A wszystko to, co kobietę ukwieca, płynęło ku mnie wonną falą. Zmysłowe koronki, śliska satyna i odurzający obłok perfum, tropikalne kwiaty nad ciepłym morzem …„To nasz honeymoon”, śmiał się Cz. Różowa wata cukrowa snu o byciu Kochaną.
I wiara, że moje serce będzie spało zawsze już, jak najedzony kot.

"Zadzwoniła po kilku tygodniach, taka radosna ,mówi że jest szczęśliwa. Tylko tyle. Byłam u niej, a tam istny magazyn ciuchów, butów, bielizny. Ona taka odprężona, spokojna. Powiedziała, że jadą na wakacje."

Pamiętam, to był drugi dzień naszego pobytu tam. Olbrzymie łóżko zasypane płatkami róż, świece. Śmiałam się z tego, „harlequin”, powiedziałam, a on całował moje stopy, i wszedł we mnie, i mówił, że światłem jestem i miłością, i, że nigdy z nikim tak, i byliśmy razem jak nigdy przedtem... Może… gdybym wtedy nie otworzyła oczu…

"Tego SMS-a przeczytałam dopiero rano. Coś o Platonie pisała, że popełniła grzech przeciwko Platonowi. Nic nie zrozumiałam, ale już wiedziałam, że znowu się zaczyna."

On nade mną jęczał cicho, a ja zadrżałam ze wstrętu, pogardy i strachu. „Kochana... Kochana” szeptał, a ja brzydziłam się sobą i nim.. A potem tęsknota za K. szarpnęła mną i umierałam. Śliska i brudna.

"Jeszcze tego eska czytałam, gdy zadzwoniła do mnie... „Paulinko, Paulinko…” i ryczy. Słowa wydusić nie mogła. Dobrą chwile czekałam, zanim powiedziała. Że się Cz. brzydzi i dlaczego tak jest. Pytam, czy on zrobił co? Nie, mówi. I dopiero po chwili, długiej chwili: „Paulinko, on ma takie dziwne uszy. I chodzi tak kłap-klap kłap-kłap”. I znowu, „Paulinko, dlaczego tak jest…”. To ja jej, że musi to skończyć. że nic się tu
się nie da zrobić. A ona płakać nie przestaje i mówi, że już siły nie ma, że nie chce, żeby K. ją dręczył, że chce kochać i, że się postara, tak mówiła, postara się pokochać Cz. Ale… ja wiedziałam, że nic z tego nie będzie.
A tak w ogóle, to ten Cz. to bardzo przystojny facet był. Z klasą."

Następnego dnia rano szliśmy w słońcu, pięknem otuleni, Król i Królowa, wokół muszle o dziwnych kształtach, blask brylantów na moim palcu... Kochałam, a czyż wiara nie jest usprawiedliwieniem? Moje „tak” i kaskada pocałunków Cz. Nie uciekłam, trzęsłam się z zimna mimo upału. Umierałam.

"Wieczorem następnego eska przysłała, że wychodzi za niego za mąż. Bo wie, kim jest K. i że Cz. to jej wielka szansa zesłana przez Boga. Chciałam zadzwonić, ale miała wyłączoną komórkę."

Chłodne usta K., chyba wiem już wszystko. Podnosi skarpetki, zapina koszulę, spieszy się. Czuje ulgę, że jestem taka spokojna, mówi, „Wiedziałem, że mnie zrozumiesz”, teraz tylko pasek od spodni, „Gdzie mój płaszcz jest”, i może już iść.

Maleńka bryłka radości, jałmużna ubogiemu, wypadła mu z rąk, uparcie szukam jej, może za regałem.

Mija się z kimś w drzwiach, czuję zapach dymu o delikatnej nucie mentolu…

"Choć minęły już 3 lata, myśleć o tym nie przestaję. Najlepsze słowo to „gdyby”, bo gdybym… Akurat syn miał zapalenie płuc, wykończona byłam, chory marudny dzieciak w domu, wiadomo jak to jest. Pamiętam, zadzwoniła rano, „Paulinko, ja i K. to jedno, ta platońska jedność, Paulinko. I nieważne, że on tego nie rozumie. Będę czekać.” I powiedziała, że on dziś do niej przyjdzie. Do apteki się śpieszyłam, czasu nie miałam. Może gdybym pogadała z nią wtedy…"

"Panie, jeśli zechcesz, możesz mnie uleczyć". A on pisze palcem na piasku. Gdy po długiej chwili podnosi na mnie wzrok, widzę obojętność Kosmosu. Wtedy wiem, że mój czas skurczył się do bolesnych kilku oddechów. Czekam, a przez uchylone drzwi wpływa dym o delikatnej mentolowej nucie. Bawię się nim, ale… już nie zdążę stworzyć mandali… / Fot. A. Wojewoda

*Mandala (sans. koło, łuk) - motyw artystyczny występujący głównie w sztuce buddyjskiej, gdzie jego tworzenie a następnie niszczenie jest uważane za rodzaj medytacji i ma duże znaczenie religijne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

"I wiara, że moje serce będzie spało zawsze już, jak najedzony kot."
po prostu PIĘKNE, ale ludzie na tej planecie nie znają się wcale na prawdziwej poezji, chociaż... minął już rok od tej publikacji.
Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • A B
  • 25.05.2008 21:31

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

macieklew - Tak, że wiem...że wiesz o czym piszę i dlaczego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tym też ktoś musi się zajmować...
Plusy z kosmosu?
To jak wiersz...

Komentarz został ukrytyrozwiń

De gustibus non est disputandum...fakt..

Ale, milamilo, akurat fragment o kosmosie oceniony został całkiem, całkiem..w pewnym gronie...
Tak piszę, żebyś nie czuła niesmaku z powodu straty czasu na lekturę..
kłaniam się przeskromnie,
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a komentarzy przybywa ;)
macieklew- nie rozśmieszaj mnie ;) "ciemość widzę ciemność" i to kosmiczną ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) Nie czytuję...Wolę J. Rowling...

Komentarz został ukrytyrozwiń

a tekst jest taki "grocholowy"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maciej, no tak, ale ta jest akurat taka spektakularna;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szumne, ale nie było utworu. Wypada utworem.
No i...człowiek dorosły robi co chce. Bez względu na rasę, wyznanie, orientację seksualną i płeć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.