Facebook Google+ Twitter

MIŚ czyli Moja Interpretacja Świata

MIŚ to absurdalny cykl felietonów, które rzucają nowe światło na otaczającą nas rzeczywistość.

Powinienem chyba zacząć od przywitania Was. No to witajcie drodzy czytelnicy! Trochę to nudne, nieprawdaż? Zastanawiałem się, co powinno być tematem pierwszego "MISIA". Nie chcę na dzień dobry popadać z kimkolwiek w jakiś konflikt ideowy, a ponieważ muzyka łagodzi obyczaje, to chyba jest to dobry temat. Ale dosyć już tych bzdur, pora pisać ad rem.
Od tego trzeba zacząć rzecz, że kilka dni temu jadąc na basen zobaczyłem olbrzymi plakat promujący koncert Justina Biebera w Łodzi. Od razu przypomniały mi się obrazki nastolatek piszczących na samą myśl o swoim idolu, którymi to media bombardowały nas przez cały dzień. W opozycji do wiernych fanek talentu wokalnego młodego Kanadyjczyka stoi cała masa tzw. hejterów, czyli armii ludzi, którzy reprezentują sobą tyle co reprezentacja Polski w piłce nożnej. Totalne dno. Ha! Nigdy bym nie pomyślał, że stanę po stronie mojego rówieśnika zza Oceanu, ale trzeba na niektóre rzeczy spojrzeć na spokojnie. Skoro chłopak wybił się za pośrednictwem YouTube'a, to znaczy, że siłą rzeczy musi coś potrafić. Swoje nagrania wrzucają miliony ludzi, ale karierę robią tylko nieliczni szczęściarze. Oczywiście, to co napisałem, nie znaczy wcale, iż jestem miłośnikiem muzyki przez wykonywanej Biebera, nie przesadzajmy. Chodzi mi tylko o to, że o gustach się nie dyskutuje.
Podobnie rzecz się ma do nieco ekscentrycznej (przy czym słowo "nieco" należy traktować z dużym przymrużeniem oka) Lady Gagi, o której ostatnio nieco ciszej w mediach. Jeśli chce, to niech chodzi ubrana w mięso, jeśli chce, to niech się przebierze za surykatkę czy też niech przyjdzie naga. Wszystko jedno, a nam w sumie nic do tego. Bo niby w imię czego mielibyśmy się tym przejmować? Znamy ją osobiście? Czy ona nas kompromituje? Nie. Przecież Freddie Mercury też był ekscentryczny, a na dodatek gejem, jednak nikt się tym nie przejmuje. Albo słuchasz Queen i podziwiasz jego zdolności (w tej grupie jestem ja) albo masz to w... głębokim poważaniu i nie zwracasz na to najmniejszej uwagi. Skoro coś nam nie przypadło do gustu, powinniśmy zachować nasze poglądy dla siebie zamiast piętnować innych. Po prostu dajmy mu spokój. Bo niby po co zawracać sobie głowę głupotami?

A skoro udało się tak płynnie przejść do tematu mniejszości seksualnych, nie w sposób nie włączyć się do dyskusji dotyczącej Lecha Wałęsy i jego słów na temat homoseksualistów. Każdy go krytykuje, przytacza (głupie, nie da się ukryć) słowa o odizolowaniu jednych posłów od drugich, ale nikt nie zwraca uwagi na najważniejsze słowa z całej wypowiedzi: MNIEJSZOŚCI NIE MOGĄ NARZUCAĆ SWOICH POGLĄDÓW WIĘKSZOŚCI. Tolerancja ma swoje granice. W ogóle trzeba się przyjrzeć ewolucji znaczenia tego słowa. Łacińskie tolerare znaczyło znosić coś. ZNOSIĆ. Napiszę to jeszcze dobitniej: Z-N-O-S-I-Ć. Nie ma tutaj w ogóle mowy o akceptowaniu i pochwalaniu danej idei. Ja toleruję mniejszości seksualne w tym oryginalnym znaczeniu słowa "tolerancja" - mi to nie przeszkadza, każdy ma prawo do własnych przekonań, ale nie znaczy to, że inny człowiek, musi to pochwalać. Znoszę to, pomimo, iż tego nie pochwalam, ale nie chodzę co miesiąc z pochodniami i nie głoszę antygejowskich haseł. Tymczasem dochodzi dzisiaj do absurdów, w których mniejszości domagają się praw większości, a media im w tym pomagają, zamiast spojrzeć na wszystko z odpowiednim obiektywizmem. Nie jesteś gejem? Banicja! Nie lubisz gejów i lesbijek? Ukamienować!

Gdzie w tym wszystkim jest logika?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pierwszą część pominę, ale drugiej już nie. Wałęsa powiedział co powiedział ale co masz na myśli w twoim cytacie? "MNIEJSZOŚCI NIE MOGĄ NARZUCAĆ SWOICH POGLĄDÓW WIĘKSZOŚCI."

Nie pamiętam kiedy ostatnio słyszałem o pomyślę ustawy "wprowadźmy obowiązkowy homoseksualizm" lub coś w tym rodzaju. Ale pamiętam dyskusje toczącą się o związki partnerskie, a problem nie polegał na tym że "zepsuta mniejszość chciała narzucić coś większości" tylko chciała uzyskać pewne prawa. Straszne prawda?

Co do definicji słowa tolerancja przypomina mi się stary kawal.
-Co pan myśli o murzynach?
- Nic do nic nie mam, ja tolerancyjny jestem. Nawet ich lubię, byleby smoluchy trzymały się z dala od Polski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.