Facebook Google+ Twitter

MIŚ czyli Moja Interpretacja Świata

MIŚ to absurdalny cykl felietonów, które rzucają nowe światło na otaczającą nas rzeczywistość.

Od tego trzeba zacząć rzecz, że przeczytałem książkę. Lekturę. Gdyby nie fakt, że jest ona w kanonie czytanek obowiązkowych, to pewnie nigdy nie miałbym z nią styczności.
Na szczęście jednak, dziękując Ministerstwu Edukacji Narodowej, sięgnąłem po "Tango" Mrożka. Książka bardzo mądra, ciekawa, idealna dla opornych czytelników ( do którego grona powoli się staczam).
Polecam. Jedna z konkluzji, jakie wyciągnąłem z lektury, jest stara jak świat:

DO TANGA TRZEBA DWOJGA.


To jest punkt wyjścia. Potrzeba dwojga. Ale jak znaleźć tę naszą drugą połówkę?
W tym tygodniu obchodziliśmy kolejną, smutną rocznicę. 10 kwietnia, wiadomo, data Hołdu Pruskiego, który w dłuższej perspektywie był początkiem końca Rzeczpospolitej szlacheckiej.
Ale zaraz... Jak to hołd pruski? Jakim prawem? Jarosław Kaczyński wie lepiej. Katastrofa smoleńska wkrótce okaże się istotniejszą od Hołdu, Rozbiorów, II wojny światowej, okresu PRL-u. On wie najlepiej. On wie, że Naród tego pragnie. Wie, że zaraz Naród rzuci się do tańca z nim.
Ale czy na pewno? Nie mamy ważniejszych problemów? Jak długo można manipulować ludźmi?
Panie prezesie, panie Macierewicz. Manipulujecie Państwo społeczeństwem. "Wiemy, ale nie powiemy", "Mamy filmy, dowody, ale je ujawnimy w odpowiednim czasie". Halo, w jaki "odpowiednim czasie"? Jesteście wstrząśnięci tragedią? Jesteście pełni bólu?
Chcecie ujawnić prawdę? Nie. Nie chcecie. Skoro macie twarde dowody, to na co czekacie? Jak Wam nie wstyd. Uprawiacie Państwo politykę na grobach ponad 90 osób. Profanujecie ich pamięć, a robicie to z namiętnością, którą można porównać tylko i wyłącznie do argentyńskich tancerzy wieczorową porą.

A skoro już wspomniałem o Argentyńczykach i o tangu. Zdaje się, że niejaki Lionel Messi, grający w niejakiej Barcelonie zatańczył sobie z kolegami z Paryża. Zatańczył, to może zbyt duże słowo, odegrał rolę drugoplanową. Ale wystarczyło. Nie, nie jestem fanem FC Barcelony, wręcz przeciwnie, wolę Królewskich, ale przejdźmy do sedna. Wrócę do rozegranych w tym tygodniu meczów piłkarskiej Champions League. Barcelona - PSG? Generalnie bez historii. Była szansa na niespodziankę, ale ostatecznie Katalończycy uporali się z rywalami. Bayern - Juventus? Błagam Was, nie oglądałem, ale nie żałuję tego. Galatasaray - Real? Niby Turcy walczyli, niby wygrali, ale jakie to miało znaczenie w kontekście całego dwumeczu? No i został jeszcze mecz Borussii Dortmund z Malagą. Nie wiedzieć czemu wszyscy wykluczali nawet hipotetyczną możliwość awansu drużyny z Hiszpanii. No bo jakim prawem mieli by awansować? Przecież grali z "naszą" Borussią. Ciekawy jestem, co takie osoby czuły jeszcze w 89 minucie. W ogóle, to strasznie denerwują mnie wszystkie "ochy" i "achy" nad tym zespołem. Bardziej niż naszym klubom kibicujemy Niemcom. Czy to normalne? Za 2 czy 3 (a może wcześniej?) sezony Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek mogą stamtąd odejść i co się wtedy stanie z całą masą "wiernych kibiców"? Rozpłyną się jeszcze szybciej niż się zgromadzili w fanklubach. Zastanówmy się - mamy 4 kluby w półfinałach. Zajmę się Realem i Barceloną, klubami, które w Polsce swoich fanów mają od dawien dawna. Czy to jest obiektywna telewizja, gdy w meczach obcych klubów tak perfidnie faworyzuje się jeden z zespołów?

Czyli wygląda na to, że ja swoje zrobiłem. Zaprosiłem Was do tańca. Do tanga trzeba dwojga. Więc jak, przyłączycie się?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.