Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

90372 miejsce

Miś - dowcipniś

czyli krótko o tym, jak uratował mnie Wojciech Mann

Kiedy wkraczałam w nastoletni wiek, utrwaliło mi się w pamięci, że cieszyłam się z tego, że zaczęto o mnie i moich rówieśnikach mówić młodzież. Już nie byliśmy dziećmi. Nie wypadało bawić się, głośno śmiać, skakać i nie przejmować się poważniejszymi sprawami. Za wszelką cenę, chciałam być dorosłą, poważną osobą, wyskoczyć z adidasów i wskoczyć w żakiet. Był to okres, kiedy na nastoletnią scenę muzyczną wkraczały takie gwiazdy jak Tokio Hotel, a większość moich koleżanek wymieniła zawartość szafy na ciemne, „poważne” ubrania, te odważne zaopatrzyły się nawet w czarne kredki do oczu, te odważniejsze podkradały je mamom. Lubiłam słuchać muzyki, ale komercyjne stacje telewizyjne zaczęły przestawać mi smakować, chciałam usłyszeć coś nowego, coś innego. W pokoju ze sprzętów elektronicznych miałam tylko zakurzone radio, które zamiast anteny miało widelec. Wystarczył. Znalazłam nawet włącznik i dobiegły mnie szumy. Długo mi zajęło znalezienie jakiejkolwiek stacji, ale z każdym dniem włączałam je coraz częściej, aż pewnego dnia z coraz bardziej cichych szmerów radiowych, zaczęłam rozpoznawać dobrze znany mi niski, spokojny głos… Przez pierwszą minutę szukałam obrazu jego twarzy, przecież JA GO ZNAM, a przecież on nawet nie śpiewa! Ujrzałam go, duży miś z małą głową i okularami, ten miś, który co niedzielę jak pociągnie za wstążkę, to ktoś śpiewa. Miałam ochotę skakać i krzyczeć „ja go znam, ja go znam”. Przestałam się przejmować tym, że przecież już jestem dorosła i że nie wypada. Byłam naprawdę szczęśliwa.
Dziś już wiem, że od zawsze i na zawsze PAN Wojciech Mann, to „jeden z najbardziej rozpoznawanych głosów radiowych”, dziennikarz, autor książek m.in. „RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą” oraz najnowszej „Kroniki wariata z kraju i ze świata”, anglista. W 2010 ogłoszony przez studentów auTORytetem w plebiscycie MediaTory, za całokształt pracy dziennikarskiej. Czym na to sobie zasłużył?
Wojciech Mann związany jest z programem Trzecim Polskiego Radia już od 1967, czyli prawie 50 lat! Zawsze prowadził audycje muzyczne, jak np. Zapraszamy do Trójki, Radio Mann i Nie tylko dla orłów z Grzegorzem Wasowskim, z którym idealnie uzupełniali się przez wszystkie lata współpracy. Charakter jego pracy w radiu idealnie przedstawia Nagroda Muzyczna Programu Trzeciego „Mateusz”, za „kompetentną publicystykę muzyczną uprawianą z niepowtarzalnym wdziękiem i humorem. Rzeczywiście, humor Pana Wojciecha Manna nie musi bawić wszystkich i do wszystkich docierać, trzeba zauważyć jednak, że jest on niezwykle uniwersalny, rzekłabym nawet ponadczasowy. Dobrym przykładem jego dystansu do otaczającego go świata oraz do tego, że jest osobą medialną, słuchaną jest zapowiedź pogody w programie Trzecim w jego wykonaniu: „Wiatr może wiać albo nie wiać, w końcu to jego prywatna sprawa”. W jego wypowiedziach wyraźnie słychać, że Pan Wojtek nie chce nikogo rozśmieszyć, po prostu mówi to co lubi, co sprawia mu przyjemność co rozśmiesza Jego, a nie co może rozbawić innych. Wraz z Krzysztofem Materną tworzyli w Telewizji Polskiej talk show MdM, oraz prowadził do lipca ubiegłego roku wspomniany już i chyba najpopularniejszy program „Szansa na Sukces”. Wzbudziło to w ostatnim czasie niemałą kontrowersję, a sam Pan Mann skomentował i wytłumaczył dlaczego odchodzi z programu słowami: „Zrezygnowałem z prowadzenia. Jako oficjalny powód, który można przyjąć albo nie, podałem to, że we śnie ukazał mi się Jan Paweł Woronicz i powiedział do mnie: „Już czas” i ja go posłuchałem”. To jest właśnie On. Ten który mówi dużo, ale cicho. Ten, który mówi między wierszami, którego każde słowo można interpretować. Sprawa może nie tyle wywołała kontrowersję, co po prostu zasmuciła wielu fanów programu. „Szansa na sukces” zakończył się wraz z odejściem prowadzącego, co mnie nie dziwi, gdyż to nie była tylko szansa dla innych na sukces, ten program to był Wojciech Mann, którego nie mógł by ktoś po prostu zastąpić.
O przywiązywaniu się Pana Wojciecha do swojej pracy, można też mówić, przy innej głośniejszej sprawie związanej z radiową Trójką. Dokładnie, w momencie, kiedy radio zaczynało się upolityczniać i być odbierane jako stronnicze politycznie, m.in. przez dyrektora Jacka Sobalę. Miś zamienił się w niedźwiedzia: „Politycy PiS chcą zrobić z radiowej Trójki tubę propagandową. Jeśli tak dalej pójdzie, to nie widzę siebie w tym radiu” – stwierdził w wywiadzie dla „Newsweeka”. Na szczęście Miś pozostał w Trójce i można „spędzać z nim czas” do dziś.
Wojciech Mann jest klasykiem w swojej dziedzinie, uważam to za niepodważalną tezę. Klasyk nie musi być najlepszy. Jako dziennikarz muzyczny spełnia wszystko to, co powinien. W radiu Pan Wojciech przekazuje muzykę, tak jak wtedy kiedy był młody, kiedy to miał swoją kolekcję płyt i był „Królem” wśród znajomych. O tym, że ma bardzo dobry gust muzyczny, wszyscy wiedzą, o gustach jednak się nie dyskutuje. Pomimo tego, że nie wszyscy muszą lubić to, co Pan Wojciech, to warto słuchać jego audycji, chociażby dla dobrej i sprawdzonej muzyki.
Dużo ludzi postrzega jego osobę właśnie jako misia-dowcipnisia. To dobrze, bo Pan Mann właśnie taki jest. Jego dowcip jednak jest często bardzo ironiczny, mający dosyć poważną podstawę i głębszy sens. Nie są to puste słowa, mające tylko rozśmieszyć. Mało kto też wie, że prowadził bloga tergiwersacja.wordpress.com na którym poruszał tematy, raczej nie do śmiechu. Mówił głośno to, czego nie usłyszelibyśmy w radiu.
Wojciecha Manna cenię za to, że pojawił się w moim życiu właśnie wtedy, kiedy go potrzebowałam. Spadł mi z nieba, oczywiście nie dosłownie, tego bym nie udźwignęła. Nie jest idealny w stu procentach. Może tak w 99,9. Właśnie. Piątek. Poranek. Gdańsk. 99,9 i od razu jest mi lepiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.