Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23409 miejsce

Misja specjalna w Czadzie

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-09-05 10:11

Tropikalne choroby, tragiczne warunki sanitarne i ćwierć miliona umierających z głodu i pragnienia ludzi. Do tego akty bestialskich mordów na dzieciach, kobietach i starcach - tak wygląda codzienność w Czadzie (Afryka), której czoła będą musieli stawić żołnierze ze Śląska.

 / Fot. naszemiasto.plGrupa 105 żołnierzy z Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Gliwicach pojedzie do Afryki, gdzie przez pół roku - w ramach misji stabilizacyjnej Organizacji Narodów Zjednoczonych i Unii Europejskiej - będzie walczyć o pokój i respektowanie praw człowieka na pograniczu Czadu i Sudanu. 3 września rozpoczęli szkolenie specjalnie na poligonie w Żaganiu. Potrwa ono do końca października. Na początku przyszłego roku żołnierze pojadą do Afryki.

- Będzie to najtrudniejsza polska misja pokojowa w historii - mówi płk Dariusz Siekiera, szef gliwickiego Oddziału Specjalnego ŻW w Gliwicach. - Byłem na wielu misjach i wiem, że Irak czy nawet Afganistan nie mogą równać się z Czadem. Widok mordujących się dzieci lub kilkulatków umierających z głodu, to tragiczna codzienność w tym kraju. Żandarmi z Gliwic będą stanowili trzon bojowy Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Czadzie. W sumie do Afryki w ramach PKW pojedzie 150 żołnierzy - 105 z Gliwic, resztę wyznaczy dowództwo Wojsk Lądowych.

Plutonowy Grzegorz Szterleja to weteran. W służbie od 10 lat. Nigdy nie odmówił wykonania rozkazu. Pół roku temu wrócił z Afganistanu. Teraz, razem z 104. kolegami z gliwickiego oddziału specjalnego Żandarmerii Wojskowej, na poligonie w Żaganiu przygotowuje się do misji wojskowej w Czadzie. Do Afryki pojedzie w większości elita. Żołnierze, dla których misja nie jest abstrakcją, a jedynie kolejnym etapem wojskowego rzemiosła.

- Większość z nich była już w Kongo - podkreśla płk Dariusz Siekiera, szef gliwickich żandarmów. - Wiedzą co znaczy Afryka. Znają specyfikę służby. Takich żołnierzy będzie 70 może 80 proc. Reszta to żółtodzioby. Tacy, jak starszy szeregowy Karol Frąckowiak. 25-latek, w wojsku od kwietnia tego roku. Otrzymał rozkaz i przyjął go - jak mówi - z chęcią wyjazdu. Dlaczego? Bo poważnie myśli o swojej przyszłości w wojsku, o tym, by armia stała się dla niego sposobem na życie. - Do Czadu jadę po przygodę - deklaruje.

Grzegorz Szterleja wie już, że misja to nie tylko przygoda, ale przede wszystkim czas sprawdzenia samego siebie. Nie tylko wyszkolenia, ale również psychiki, bo tylko dureń mówi, że niczego się nie boi. Plutonowy zapytany o obawy związane z wyjazdem nie zastanawia się długo. - Boję się, że wrócę kaleką, albo zginie ktoś z mojego plutonu.

By przygotować się na każdą okoliczność, gliwiccy żołnierze od 3 września stacjonują na poligonie w Żaganiu (woj. Lubuskie). Każdego dnia, 10 godzin na dobę ćwiczą taktykę. - Obserwacja, konwojowanie, ochrona ludności cywilnej. To te elementy, które trenujemy do znudzenia i jeszcze dłużej - mówi płk Rajmund Ćwiok, szef szkolenia. Poza tym oswajają się z obsługą broni, którą będą dysponowali w Czadzie - miniberylami, glockami, ręcznymi wyrzutniami rakiet.

- Jest jeszcze czerwona taktyka - dodaje płk Ćwiok. - Czyli pierwsza pomoc w rejonie zagrożenia. Uczymy żołnierzy, jak transportować rannych z obszarów najbardziej niebezpiecznych. Po części praktyczniej szkolenia, przeniosą się na salę wykładową. Afrykanista z Uniwersytetu Warszawskiego będzie ich uczył, jak postępować z ludźmi w tej części świata. Jakie zachowania są dla nich dopuszczalne, a jakich należy się wystrzegać.

Misja w Czadzie to w ocenie płk. Dariusza Siekiery najtrudniejsza zagraniczna interwencja polskich wojsk w historii. - Chodzi o specyfikę terenu, o to co żołnierze zastaną na miejscu - mówi. - Będzie to szczególnie trudne zadanie dla ich psychiki. Będą musieli przyzwyczaić się do scen, z którymi trudno się oswoić. Bo jak przywyknąć do widoku mordujących się lub ginących z głodu dzieci?

Na poligonie w Żaganiu żandarmi będą do 15 października. Wtedy też - według założeń - mają osiągnąć gotowość bojową. W rejon działania mogą zostać przerzuceni już w listopadzie. Jednak ich misja w Czadzie rozpocznie się najpewniej dopiero 1 stycznie 2008 roku.

Sudan i Czad

Wojna domowa rozpoczęła się w Darfurze na południu Sudanu lecz z biegiem czasu kryzys stawał się coraz poważniejszy i przekroczył jego granice. Obecnie nabrał charakteru regionalnego.

W tej chwili ok. 250 tys. uciekinierów sudańskich z Darfuru i ponad 170 tys. przesiedleńców z różnych rejonów

Czadu, koczuje na wschodzie tego kraju. Władze Sudanu bardzo niechętnie wyraziły zgodę na interwencję sił międzynarodowych - tzw. sił hybrydowych, w skład których wchodzą wojska Unii Afrykańskiej i ONZ. Zdaniem sekretarza generalnego ONZ niezbędna jest również na wschodzie Czadu oraz północnym-zachodzie Republiki Środkowoafrykańskiej.

Misja w liczbach

Siły, które mają zapewnić respektowanie praw człowieka w tamtych rejonach świata można podzielić na siły policyjne, w skład których wejdzie 1000 żandarmów czadyjskich wspieranych przez 300 policjantów sił międzynarodowych oraz siły wojskowe - w sumie ok. 4 tys. żołnierzy i żandarmów. Wojska mają podejmować interwencje w razie zagrażających bezpieczeństwu incydentów oraz prowadzić kontrolę i nadzór nad bezpieczeństwem w wyznaczonej strefie. Pierwsze europejskie kontyngenty pojawią się na pograniczu Czadu i Sudanu po zakończeniu pory deszczowej (październik). Misja ma trwać rok.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.