Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17722 miejsce

Miss Polonia żyje szybciej – rozmowa z Barbarą Tatarą

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-09-21 08:37

Anna Gronczewska: Już ochłonęła pani po emocjach związanych z wyborami miss? Barbara Tatara: - Jeszcze nie. Przestawiam się teraz na szybki bieg życia. Dziś nie miałam jeszcze chwili, by usiąść. No, usiadłam, gdy jadłam w domu zupę. Ale to było pięć minut.

Miss Barbara. / Fot. Dziennik ŁódzkiZdaje pani sobie sprawę, że pani życie nie będzie już takie samo?
- Tak, bo ono już się zmieniło. Wywiady, spotkania... Z gratulacjami dzwonił do mnie rektor Uniwersytetu Łódzkiego, mam się spotkać z prezydentem Łodzi. Prawie codziennie jestem w Warszawie. Wiem, że czekają mnie różne pokazy. Na pewno będzie ciekawie!

Jest pani pierwszą mieszkanką województwa łódzkiego, która zdobyła tytuł najpiękniejszej Polki...
- I bardzo się z tego cieszę. Ale tak naprawdę jeszcze do mnie nie dotarło, że jestem Miss Polonią.

Jak to się stało, że zgłosiła się pani do tego konkursu?
- Znajomi bardzo chcieli, bym w nim wystartowała. Przekonywali, że mam duże szanse. Mówili, że powinnam spróbować teraz, bo za rok będę za stara. Mam 23 lata i to moja ostatnia szansa. Najpierw był casting do wyborów miss województwa łódzkiego, później zostałam Miss Ziemi Łódzkiej. W sierpniu przebrnęłam przez ćwierćfinały i półfinały konkursu Miss Polonia. Wreszcie przyszedł finał.

Była pani zaskoczona zwycięstwem?
- Bardzo. Ale ja wiele rzeczy przyjmuję na chłodno, nie daję po sobie poznać, że zostałam czymś zaskoczona. W finale górę wzięło moje opanowanie.

Kiedy poczuła pani, że może wygrać?
- Nie czułam tego. Bardzo chciałam znaleźć się w tej pierwszej dziesiątce, którą wybierano z dwudziestu dwóch finalistek, a potem z tej dziesiątki - w piątce. Myślałam sobie: Boże, żeby być chociaż w tej dziesiątce!

Wielki finał. / Fot. Dziennik ŁódzkiCo było dla pani najgorsze w czasie finału?
- Chyba pierwsze wyjście, a potem pokaz w strojach kąpielowych. Myślę, że żadna dziewczyna nie lubi pokazywać całemu światu swoich atutów. Czym innym jest wyjście na plażę, a czym innym prezentowanie się w kostiumie w Teatrze Wielkim, gdzie są kotary, elegancki świat...
Ale miała pani doświadczenie jako modelka, reklamowała pani bieliznę...
- Nawet jako modelka nie lubiłam pokazów strojów kąpielowych. Nie znam dziewczyny, która by to lubiła.

Jak spędziła swoje pierwsze godziny Miss Polonia 2007?
- Gdy zeszłam ze sceny i wzięłam do ręki komórkę, było w niej sześćdziesiąt SMS-ów i mnóstwo nieodebranych telefonów. Potem poszłam na bankiet, który trwał trzy, cztery godziny. Po nim pojechałam do moich znajomych w Warszawie, gdzie czekała na mnie rodzina. Moja i mojego narzeczonego. Był szampan, mogłam opowiedzieć o swoich wrażeniach z finału. O tym, że na przykład miss musi odpowiednio machać ręką, a w czasie finału bez przerwy nam przypominano, że mamy się uśmiechać i ma to być uśmiech nr 5. Przenocowałam w Warszawie, w niedzielę wpadłam na chwilę do Łodzi i znów pojechałam do stolicy.

Wcześniej pracowała pani jako modelka...
- Tak, i dalej nią jestem. Modelką zostałam, gdy miałam szesnaście lat. Byłam na wagarach i przechodziłam obok agencji reklamowej. Postanowiłam tam wejść. To naprawdę był impuls. No i jak weszłam, to mnie tam już zatrzymali. Na wybiegu, ale też w różnych katalogach reklamowałam ubrania, kosmetyki, bieliznę, stroje kąpielowe, a nawet podzespoły elektroniczne.

Modelka to praca na przyszłość?
- Nie! Każdy zdaje sobie sprawę, że zawód modelki to tylko etap w życiu. Z czasem zmienia się nasz wygląd. Nie chciałabym się pokazywać, gdybym nie była w stu procentach pewna, że dobrze się prezentuję. To tylko przygoda, sposób zarobienia kieszonkowego, które mogłam później wydać na kosmetyki, ubrania, by nie obciążać tym rodziców.

Miała pani zawsze duże powodzenie u chłopaków?
- Były szkolne miłości.
A pamięta pani swoją pierwszą miłość?
- Pewnie! Chodziliśmy z Krzysiem razem do przedszkola. On nosił zawsze białe rajstopy... W czasie różnych przedstawień zawsze chciałam z nim tańczyć. Nie pamiętam już nawet jego nazwiska.

Teraz pani serce jest zajęte?
- Tak. Jestem zaręczona z Rafałem.

Jak narzeczony przyjął decyzję, że będzie pani brała udział w wyborach Miss Polonia?
- Tak jak każdy mężczyzna. Nie chciał, by jego kobieta pokazywała się innym. Ale widzę, że to zrozumiał. Bardzo cieszy się z mojego sukcesu i mnie wspiera.

Przez najbliższy rok nie może pani wyjść za mąż. Jak przyjął to narzeczony?
- Zaakceptował to. Wie, że zobowiązuje mnie do tego umowa.

Jest pani łodzianką. Gdzie się pani wychowała?
- Przez pierwsze siedem lat mieszkałam na Bałutach. A potem nasza rodzina przeprowadziła się na osiedle Janów. Tam mieszkam do dziś, z rodzicami i bratem, który uczy się w pierwszej klasie III LO. Tego samego, którego jestem absolwentką.

Lubi pan Łódź?
- Bardzo. Łódź jest moim miastem. Mówi się, że jest szara i brzydka, ale przecież ma swój klimat, coś, co przyciąga. Gdy wyjeżdżam na dłużej z Łodzi, to za nią tęsknię.

Teraz będzie pani musiała opuścić Łódź, bo przybędzie pani obowiązków jako Miss Polonii...
- Najwyżej na trzy tygodnie. To tak, jakbym wyjechała na dłuższe wakacje.

Rozmawiała pani z Miss 2006 Marzeną Cieślik?
- Nie udało mi się jej poznać. Rozmawiałam za to z Ewą Wachowicz, Kasią Borowską, Justyną Bergman, poznałam Martę Kwiecień. Wszystkie są bardzo sympatyczne, miłe, ciepłe i normalne.

Ewa Wachowicz udzielała pani rad?
- Udzielała nam wszystkim rad przed samym finałem. Była przecież przewodniczącą jury. Radziła, byśmy się uśmiechały, bo kamera wszystko wyostrza. Mówiła, byśmy się nie stresowały, a najlepszą metodą na stres jest zjedzenie kilku czekolad. Przyniosła nam nawet po czekoladzie.

Zjadła pani tę czekoladę?
- Nie zdążyłam.

Studiuje pani filologię słowiańską. Dlaczego zdecydowała się pani na tak oryginalny kierunek?
- To też przypadek. Zdawałam na dwa kierunki: na psychologię i właśnie filologię słowiańską. Na psychologii zabrakło mi kilku punktów. Stwierdziłam wtedy, że los tak chciał i wybrałam filologię słowiańską. Nie żałuję. Mam zamiar niedługo obronić pracę magisterską. Jej temat to "Postać matki w literaturze serbskiej". Korzystam głównie z serbskich książek. Niektóre mam, ale po inne będę musiała pojechać do Belgradu, do Biblioteki Narodowej.

Ile języków obcych pani zna?
- Jestem w grupie serbskiej, więc uczę się serbskiego, poznałam także bułgarski i rosyjski. Oprócz tego znam angielski. Niemieckiego uczyłam się w liceum. Ale nie jestem w nim najmocniejsza.

Obowiązki miss nie przeszkodzą w zdobyciu magisterium?
- Postaram się napisać pracę w terminie. Jestem taką osobą, która nie lubi niczego zostawiać na następny dzień.

Ma pani wielu przyjaciół?
- Tak, bo jestem osobą otwartą, nikomu źle nie życzę. A gdy mam o kimś coś powiedzieć, to nie mówię za plecami, a prosto w oczy.

Jak lubi pani odpoczywać?
- Czasem lubię zaszyć się w domu, nie odbierać telefonów, oglądać filmy, czytać książki. A czasem wolę wyjść do miasta, przejść się na spacer, iść na basen, pojeździć na rowerze. Zależy od nastroju.

Dostała pani seata i piękny naszyjnik z diamentami. Jeździ pani tym autem?
- Nie. Odbiorę je dopiero za półtora miesiąca.

Co dalej czeka Miss Polonię?
- 22 października wyjeżdżam na Filipiny, na Miss Ziemi. Potem czeka mnie jeszcze Miss Universum.

Barbara Tatara za dziesięć lat będzie...
- Nie lubię gdybać. Ten rok będzie dla mnie przełomowy. Zadecyduje, co będę robiła dalej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Fajny wywiad +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.