Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34196 miejsce

Mistrz akordeonu. Wywiad z Marcinem Wyrostkiem

To on pokazał, że akordeon wcale nie musi kojarzyć się z Cyganami i wiejskimi zabawami. Pokonał tysiące osób, dotarł do finału programu Mam Talent 2 i zwyciężył. Specjalnie dla Wiadomości24.pl opowiada o swoim udziale w programie.

Koncert uczestników programu stacji TVN "Mam Talent" w ramach "Mam Talent Trasa Koncertowa" w hali Arena w Poznaniu. Nz. zwycięzca drugiej edycji programu Marcin Wyrostek. / Fot. PAP/Adam CiereszkoJak zaczęła się Pana przygoda z akordeonem?
- Wszystko zaczęło się jeszcze w przedszkolu. Tato był takim impulsem, to on wprowadził akordeon w moje życie, dał mi instrument do ręki. Chodziłem po domu i grałem tylko pojedyncze dźwięki, bo wtedy jeszcze nie umiałem niczego zagrać. Tato objaśnił mi gdzie są basy, a
gdzie akordy. Tak zacząłem grać pierwsze utwory. Potem uczyłem się w szkole muzycznej.

Kto Pana namówił do udziału w programie Mam Talent?
- Właściwie sam siebie namówiłem. Znajomi, tato sugerowali mi, że powinienem spróbować. Na początku byłem nastawiony sceptycznie, ale nagle stwierdziłem, że warto zaryzykować. Spotkałem też na Słowacji kolegę, również akordeonistę, który brał udział w takim programie. Pomyślałem, że rzeczywiście jest to okazja, aby pokazać akordeon z innej strony i zaprezentować się przed dużą publicznością. Myślałem, że zagram raz. Wybrałem klasykę. Okazało się jednak, że przeszedłem dalej. Potem zagrałem Bacha i trafiłem do finału, co było dla mnie zaskoczeniem.

Gdy znalazł się Pan już w finale, czy myślał Pan o wygranej?
- Ta myśl pojawiła się podczas finału. Pomyślałem, że fajnie jest wygrać i być docenionym. Cieszyłem się z tego tak, jak każdy z finalistów. Każdy z nas ma jakiś sposób na życie. Jedni tańczą, drudzy śpiewają, jeszcze inni wysadzają pewne rzeczy w powietrze, a ja gram na akordeonie.

Jest Pan wykładowcą. Jak zareagowali Pana studenci na udział w Mam Talent?
- Z obawą jak to będzie. Nikt nie wiedział czy nie zostanę wyśmiany. W rezultacie, gdy już tak daleko zaszedłem, to przestaliśmy się wszyscy tym stresować.

Swoją przygodę z akordeonem Marcin Wyrostek zaczął już w przedszkolu. / Fot. Mariusz MichalakCzy jest Pan zmęczony trwającą trasą koncertową?
- Teraz już nie. Najgorsze były pierwsze trzy dni tuż po programie. Zaczęły się próby i przygotowania. A potem męczące przejazdy. Ostatnie dwa dni były już luźniejsze. Można było podładować akumulatory. Dziś ostatni koncert w Warszawie. Aż żal trasa już się kończy.

Jakie plany na zbliżające się święta?
- Jeszcze do 20 grudnia jest trochę pracy. A później już święta tylko z rodzina, z żoną. Odwiedzimy rodziców, moich i mojej żony, w Jeleniej Górze. Potem odpoczniemy gdzieś kilka dni, aby nabrać sił i od stycznia wrócić do swoich obowiązków.

A tak Marcin Wyrostek grał w finale

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

lisilm
  • lisilm
  • 13.07.2011 17:31

5R4wJp <a href="http://vqzbmxvvkugx.com/">vqzbmxvvkugx</a>, [url=http://akpmbrbjvkfa.com/]akpmbrbjvkfa[/url], [link=http://decdydbkrqlh.com/]decdydbkrqlh[/link], http://rmgpnceeeasf.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Głosowałem na Marcina i trzymałem za niego kciuki, których czasem używam do grania na akordeonie...
www.folklor.biz

Panie Romanie, to nie muzycy dołują akordeon lecz wielbiciele odtwarzania głośnej i monotonnej muzyki zbliżonej do rytmów afrykańskich... a nawet "łomotu"... młotów pneumatycznych:(

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.12.2009 12:11

Panie Janie, szkoda sie denerwowac.
Prosze spojrzec, co ludowi serwuje TV - rozpacz!
I skad lud ma wiedziec, ze akordeon to nie tylko instrument Cygana?
Mnie np. bardzo drazni szmpan i jedzonko podawane podczas antraktu w teatrze. A po spektaklu nierzadko nie da sie gosci wyprosic, tak balanguja! Nareszcie cos dla nich....
No, coz, takie czasy nastaly - inaczej sala teatralna pustka by stala, a aktorzy wystepowali jakby na jeszcze jednej probie, heh.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, zgadza się: nie wszyscy znają tych artystów, nie wszyscy są znawcami, a Pan Wyrostek chce popularyzować swój instrument, który kojarzy się ludziom z "kulturo plebejsko" :) Ja tu jednak czepiam się tylko tego szczegółu: nie on pierwszy i wcale nie taki pionier! A do tego jeszcze jedno: medialne show = rozrywka, nie? Chodziło mi o to, że "telewizyjne show" staje się dla niektórych (pomijając internet) głównym kreatorem kultury, oświecicielem niemal. A przecież show to tylko show - może najwyżej zainspirować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że dużo zależy od wieku i zainteresowań odbiorcy. Uważam, że nie wszyscy znają wymienionych artystów. Tak jak nie wszyscy są znawcami i fanami muzyki akordeonowej. Wydaje mi się, że w społeczeństwie jest obecny stereotyp akordeonu. Instrument ten nie zawsze kojarzy się "pozytywnie". Zgadzam się z tym, że program Mam Talent daleko wykracza poza rozrywkę . Jest to medialne show. A jego zwycięzca chce, aby ludzie na nowo odkryli ten instrument.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"To on pokazał, że akordeon wcale nie musi kojarzyć się z Cyganami i wiejskimi zabawami", no proszę Cię, Kolego! Zajawka mnie tak zirytowała, że i zniechęciła do czytania tekstu. A Richard Galliano? A Dino Saluzzi? A polski, genialny zespół akordeonistów Motion Trio? Naprawdę ręce nisko opadają, kiedy się słyszy, że nagle to zwycięzca "Mam Talent 2" czegoś takiego dokonał, tak jakby ci inni wspaniali akordeoniści gdzieś się pochowali. To tylko potwierdza, jak daleko poza rozrywkę sięgają programy tego typu w odbiorze telewidzów, niestety :/ Nie krytykuję tego muzyka, bo pewnie należą mu się oklaski, tylko bezkrytyczne podejście autora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, przyznać trzeba że po mistrzowsku gra na akordeonie.))
... no i ciepła, sympatyczna twarz.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja sobie odsłuchuję Pana Marcina , od czasu do czasu. GENIALNE!!!. WIRTUOZ!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.12.2009 11:42

Bardzo przepraszam za literowke. Mialo byc Pan, oczywiscie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.12.2009 11:34

Slusznie Oan zauwazyl. Ciekawe, dlaczego? We dworach stal fortepian, ale nieomal w kazdej nieco bogatszej wiejskiej chalupie byly skrzypeczki i akordeon. I uzywano tych instrumentow nie tylko z okazji nadarzajacych sie swiat, ale i nieomal kazdego wieczora po robocie, kiedy juz zywy inwentarz oporzadzono, garnki wszelakie pomyto, kuchnie wypucowano. Domownicy zasiadali na lawach pod scianami, jeden wyciagal akordeon i zaczynal sie koncert...
Bardzo lubilam te wieczory. Szczegolnie zima, kiedy wieczory byly dlugie, a ogien pod blacha wesolo trzaskal.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.