Facebook Google+ Twitter

Mistrz groteski powraca!

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-07-07 13:37

Szatańsko boski Marilyn Manson wydaje nową płytę "The High End of Low". Tym razem skandalu nie będzie?

Największy shock rocker, skandalista i prowokator ostatniego dwudziestolecia. Kompozytor, wokalista, malarz, autor tekstów i scenariuszy filmowych. Oto najsławniejszy amerykański Antychryst i mistrz groteski - szatańsko boski Marilyn Manson, który znowu zapewnia nam ogromne stężenie emocji, a to za sprawą swego najnowszego albumu "The High End of Low".

Wydawałoby się, że najlepsze czasy muzyka minęły już dawno, zaraz po wydaniu słynnej trylogii ("Antichrist Superstar", "Mechanical Animals" i "Holly Wood"). Manson jest jednak ciągle wierny swojemu wypracowanemu przed laty charakterystycznemu stylowi. Nadal potrafi zaskoczyć, choć wydawałoby się, że wyczerpał już wszelkie możliwości wzbudzania kontrowersji, począwszy od ekscentrycznego makijażu, na wydzieraniu kartek z Biblii i innych ekscesach scenicznych kończąc. Jedno jest pewne - mimo, że amerykański książę ciemności powoli się starzeje, jeszcze długo nie trafi na śmietnik historii.

Nowa płyta Marilyna Mansona to mieszanka różnorodnych utworów, utrzymanych w klimacie poprzednich dokonań zespołu. Tradycyjnie szokująca jest już okładka, na której artysta przedstawia siebie w nakryciu głowy, przypominającym cierniową koronę. Na "The High End of Low" znajdziemy "charakterne", glam rockowe oraz metalowe utwory, których brzmienie może zadziwić wiernych fanów grupy.

Można tu usłyszeć zarówno ciężkie, melodyjne, alternatywne kawałki, takie jak " Pretty as a Swastika" czy "We're from America", jak również delikatniejsze, klimatyczne, mroczne piosenki, świetnie eksponujące wyrazisty wokal artysty, na przykład nieco bluesowy "Four Rusted Horses". Najsłynniejszy utwór z tej płyty to "Arma-god-damn-mother-fuckin'-geddon", który stał się popularny także i w Polsce. W powstanie albumu zaangażowany został industrialowy gitarzysta Twiggy Ramirez znany między innymi z formacji Nine Inch Nails. Sam Manson mówi o płycie, że " to Feniks wynurzający się z płomieni odkupienia i zmartwychwstania".

Pojawienie się tego albumu jest na pewno godne poświęcenia mu uwagi, choć, co prawda, nie wywołuje medialnego wstrząsu, tak jak to poprzednie dokonania tego artysty. Rzecz ciekawa, zainteresować może nie tylko wiernych fanów zespołu.

Agnieszka Redgosz
Materiał ukazał się na stronie: Cogito.com

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.