Gol. Ale nie, sędzia podjeżdża do stolika sędziowskiego. Analizuje sytuacje. Sekundy dla kibiców stają się wiecznością. I... Gol. Sędzia uznaje bramkę 3-1 dla Podhala i tylko 10 minut do końca. "Mistrz, mistrz Podhale".Gdzie zaczyna się historia Podhala? Właściwie do końca nie jest jasne. Jak podaje portal
podhale-hokej.pl: "W folderze wydanym z okazji 40-lecia Klubu pt. "Szarotki" kwitną na lodzie czytamy: "Do dziś właściwie nie wiadomo, co było pierwszą jednostką organizacyjną: sekcja narciarska w Nowym Targu, czy Klub Sportowy "Podhale"? Wiadomo jednak na pewno, że garstka nowotarskich entuzjastów sportu, widząc ochotę, z jaką garnęła się młodzież góralska do kultury fizycznej (chociażby w "Sokole") postanowiła założyć "swój" klub. Pomysł zrodził się w nowotarskim Starostwie, którego pracownicy powołali pierwszy Zarząd. Na czele jego stanął Mateusz Korniak, zastępcą był ówczesny wicestarosta Fuler, sekretarzem Ferdynand Schimsheimer, a skarbnikiem, Janina Szubińska, późniejsza żona Augustyna Fuchsa".
Kibice skandują "Róbcie tę bójkę. Podhale róbcie tę bójkę. I stało się to, co nieuniknione. Dochodzi do wymiany ciosów, między zawodnikami obu zespołów. Sędziowie starają się rozdzielić hokeistów. Podczas 54 sezonów, jakie rozegrano w lidze hokeja, drużyna z Nowego Targu zdobyła 19 razy mistrzostwo kraju, 11 razy Nowotarżanie byli drudzy i 14-stokrotnie zdobywali brąz. Zdobyli też dwukrotnie Puchar Polski i raz Mistrzostwo Interligi. Największe sukcesy hokeiści z gór świętowali w latach siedemdziesiątych. Między rokiem 1971-1979 wygrywali mistrzostwo. Podobna passa trwała w latach 1993-1997. Później była dominacja Unii Oświęcim. I dziesięć lat bez mistrzostwa. Dopiero rok 2007 okazał się szczęśliwy i po zwycięstwie z Tychami Podhale znów było najlepsze.
3,2,1..."Mistrz, mistrz Podhale". Hokeiści rzucają się sobie w ramiona, na lodowisko wybiegają kamerzyści i fotoreporterzy, kibice płaczą ze szczęścia. I tylko gracze Cracovii nie pasują do tej scenerii. Załamani, smutni i po części upokorzeni zjeżdżają szybko do szatni. Płonie kapelusz kierownika drużyny. Jeśli spłonie, mistrzostwo zostanie obronione. Leje się szampan. "Mistrz, mistrz Podhale" - skandują kibice. Nowotarski Kopciuszek, nagle staje się piękną księżniczką. Ale nie ma księcia. Mistrzostwo Podhale zawdzięcza własnemu samozaparciu. Pytanie po finale jest jedno: co dalej z Podhalem. Po jednym z meczów finałowych na konferencji prasowej jeden z dziennikarzy powiedział trochę w żartach, że Podhale zdobędzie mistrza a potem się rozpadnie. Jednak na razie przyszłość zeszła na drugi plan. Wszyscy konsumują sukces, zatracając się w zabawie.
Rynek Nowego Targu tonie w ludziach. Jedną z uliczek zmierza autokar z zawodnikami oblegany przez kibiców. Gdyby tylko mogli to nieśliby hokeistów na rękach. Pojazd porusza się w ślimaczym tempie. Radości nie ma końca. "Od Dunajca szumią fale, mistrzem Polski jest Podhale..."PODHALE NOWY TARG - CRACOVIA KRAKÓW 3-1 (2-1;0-0;1-0)
08:08 1:0 Marcin Kolusz
16:33 1:1 Michał Radwański
19:49 2:1 Krzysztof Zapała
49:55 3:1 Frantisek Bakrlik
* I na koniec, korzystając z tego, że jestem przy słowie; wielkie dzięki dla ekipy z Zaborni.