Facebook Google+ Twitter

Mistrz mistrzowi nierówny, czyli o Lidze Mistrzów

Długo zastanawiałem się nad sportem, którego zasady nie do końca mi odpowiadają. Analizując reguły różnych dyscyplin, zdałem sobie sprawę, że przecież daleko nie muszę szukać. W mojej ulubionej piłce nożnej jest aspekt, nad którym ubolewam.

 / Fot. Kieran Lynam z Dublin, Ireland/CC 2.0Obiektem moich rozważań jest najbardziej prestiżowa klasa rozgrywkowa, czyli Liga Mistrzów, niegdyś Puchar Mistrzów Krajowych. Czym różni się ten turniej dziś od tego z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych? Pomimo że nazwa wiele się nie zmieniła, to system pucharu uległ znacznej zmianie. Te najbardziej prestiżowe rozgrywki swój początek mają w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia i z czasem kolejno były reformowane. Wraz ze zmianami bladło tytułowe słowo "Mistrzów". Bo oprócz nich do rozgrywek zaczęto dopuszczać zespoły z drugich i trzecich miejsc najsilniejszych federacji. Stworzono w ten sposób turniej, w którym rywalizują najlepsze drużyny w Europie, a nie wyłącznie krajowi mistrzowie. Z czasem turniej stał się z komercyjny. Pieniądze w sporcie nie budzą kontrowersji do momentu kiedy ich rola nie staje się kluczowa. Obecna forma tych rozgrywek z jej pierwotnym kształtem i nazwą ma nie wiele wspólnego. Obawiam się więc, że jeszcze długo nie zobaczymy w nich mistrza ekstraklasy.

Dlaczego jeden zespół występy w Champions League musi zaczynać od eliminacji, podczas gdy inny udział ma zapewniony? Wynika z tego pewna niesprawiedliwość. Decyzja o wprowadzeniu nowej formy rozgrywek w Lidze Mistrzów spotkała się ze sprzeciwem grupy G -14, czyli międzynarodowej organizacji sportowej reprezentującej europejskie interesy gospodarcze. W której skład wchodziły zespoły zdobywające już wcześniej kilkakrotnie europejski puchar, takie jak Real Madryt, Ajax Amsterdam czy Bayern Monachium.

Platini zapowiedział jednak, że reforma zostanie przeprowadzona bez względu na jakiekolwiek protesty. Owszem fani, działacze i piłkarze zajmującego przykładowo drugie miejsce w tabeli Atletico Madryt, mogliby powiedzieć, że powrót do starego systemu byłby dla nich krzywdzący. Bo pewnie bez problemu ograliby nie jednego triumfatora nie jednej ligi. Więc dlaczego mają być degradowani, ale mistrz to mistrz, jest jeden.

Skoro wiedzie prym w kraju to należałoby go wynagrodzić tym bardziej, pozwalając mu na walkę na europejskiej arenie. W moim odczuciu zespoły kończące sezon na podium, lecz za plecami lidera powinny występować w Lidze Europejskiej. I chociaż powrót do starego rozwiązania skutkował by dominacją pewnych drużyn to dawał by jednakowe szanse wszystkim federacją. Być może wpłyną by na rozwój tego sportu w niektórych państwach a także dodatkowo motywował piłkarzy.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.