Wielka Brazylia pokonana
Podopieczni Michała Globisza rozegrali do tej pory dwa mecze i w każdym z nich pokazali inne oblicze. Pierwszy zwycięski z Brazylią. Nikt sie tego nie spodziewał. Pokonanie głównych faworytów było określane sensacją. Przeciwko "canarinhos" Polacy zagrali odważnie, perfekcyjnie taktycznie. Nie ograniczali się do wybijania piłek, umiejętnie wybijali Brazylijczyków z rytmu. Zaledwie siedemnastoletni Grzegorz Krychowiak pięknym strzałem z rzutu wolnego zdobył, jak się później okazało zwycięską bramkę. Przez ponad godzinę młodzi piłkarze walczyli w 10, gdyż czerwoną kartkę zobaczył Krzysztof Król. Jednak udało sie dowieść jednobramkowe prowadzenie do końca. Zapanowała euforia. Wielka Brazylia pokonana. 30 czerwca 2007 przeszedł do historii polskiej piłki młodzieżowej. Minęły trzy dni i
Euforia zamieniła się w rozpacz
Stadion Olimpijski w Montrealu. Przeciwnikiem Polaków USA. Jeszcze nie opadły emocje związane z pierwszym meczem, a już trzeba było rozgrywać kolejny pojedynek. Zaczęło się pięknie. 5. minuta i 1:0! W tym momencie najlepiej, jakby sędzia zakończył spotkanie, gdyż niestety z każdą następną minutą było co raz gorzej. Amerykanie odebrali naszym reprezentantom ochotę do gry. Bartosz Białkowski musiał aż sześć razy wyjmować piłkę z siatki. Wyglądało to tak , jakby na to spotkanie wyszła zupełnie inna drużyna. Przede wszystkim nieskoncentrowana, jakaś zagubiona, popełniająca proste błędy. Przegraliśmy 1:6. Nie ma jednak czasu na rozpaczanie i rozpamiętywanie, gdyż teraz czeka nas
Decydujęce starciePodstawowe pytanie, czy Polacy podniosą się psychicznie po klęsce z USA? Najlepiej jakby wymazali z pamięci ostatni mecz, ale czy to w ogóle możliwe. Jedno jest pewne. Koreańczycy, bo z nimi dzisiaj zagrają nasi reprezentanci, nie będą łatwym przeciwnikiem. Pokazali się z bardzo dobrej strony w dwóch pierwszych spotkaniach. Najpierw zremisowali z Amerykanami 1:1, a potem po stojącym na wysokim poziomie meczu, ulegli Brazylii 2:3. Przegrywali juz 0:3 i mimo tego walczyli do końca.
Do dalszych gier awansują dwa najlepsze zespoły z każdej grupy oraz cztery z trzecich miejsc z najlepszym bilansem. Koreańczycy, jeśli chcą znaleźć się w najlepszej szesnastce muszą pokonać podopiecznych Michała Globisza. Nam może wystarczyć remis. Jednak jestem przekonany, że nasi reprezentanci będą liczyć głównie na siebie i zagrają o zwycięstwo, a wtedy nie będzie trzeba nic kalkulować. Wygrana to pewny awans. Do składu powraca Krzysztof Król, który w spotkaniu z Amerykanami pauzował za czerwoną kartkę. Będzie to mecz prawdy dla biało - czerwonych. Powinno dać nam odpowiedź, na co faktycznie stać polską drużynę narodową U-20?