Facebook Google+ Twitter

Mistrzostwa świata w piłce ręcznej: Walczymy o złoto!

Tych emocji nie da się opisać – tak na forum wypowiedział się Marek Iwaniszyn o wczorajszym spotkaniu Polski z Danią. Opisywać ten mecz i te wszystkie fakty to zadanie paranormalne – przed chwilą usłyszałem w jednej z rozgłośni radiowych

Reprezentant Polski Michał Jurecki (P) cieszy się ze zwycięstwa po meczu półfinałowym mistrzostw świata piłkarzy ręcznych z Danią w Hamburgu, 1 bm. Polska wygrała po dwóch dogrywkach z Danią 36:33 i awansowała do finału. Fot. PAP/EPA/KAY NIETFELDRzeczywiście, niesamowite spotkanie. Wczorajszego dnia nie było wydarzenia, które wyzwoliłoby w Polakach takich emocji, tak wielkich, że nikt nie potrafi ich przelać na papier czy wystukać na klawiaturze. Ale zacznijmy od początku.

Wygrywają? To dobrze

Kiedy w I fazie grupowej zwyciężyliśmy kolejno Argentynę, Brazylię i Niemców nikt jeszcze tak bardzo nie utożsamiał się z reprezentacją piłkarzy ręcznych. – Wygrywają? To dobrze. – Jednak z każdym kolejnym meczem zainteresowanie tą dyscypliną, mistrzostwami w Niemczech oraz naszą drużyną wzrastało.

II faza turnieju to spotkania z silnymi rywalami. Najpierw porażka z Francuzami. Szkoda, walka była, ale Francja to przecież dokonała drużyna! Później przyszedł czas na Islandię, Tunezję i Słowenię – nasi reprezentanci “przejechali się po nich jak walec”, tak jak powinni “przejechać się” po rywalach prawdziwi mistrzowie. Zaczęło się!

Zawsze na jednym wozie

Trener reprezentacji Polski Bogdan Wenta (L) cieszy się z zawodnikami ze zwycięstwa po meczu półfinałowym mistrzostw świata piłkarzy ręcznych z Danią w Hamburgu, 1 lutego. Polska wygrała po dwóch dogrywkach z Danią 36:33 i awansowała do finału. Fot. PAP/EPA/MAURIZIO GAMBARINIFaza pucharowa. Polska – Rosja, to był mecz! Tak się szczęśliwie złożyło – przecież nasi siatkarze również w ćwierćfinale pokonali faworyzowanych Rosjan. Zarówno jedni jak i drudzy z pojedynku z Rosjanami wyszli w pełni glorii i chwały. Te spotkania napędzały nasze reprezentacje do dalszych sukcesów.

Podopiecznych Raula Lozano zatrzymała dopiero w wielkim finale boska Brazylia. Bo jak inaczej nazwać drużynę, która w sporcie osiągnęła już wszystko?

Co oprócz meczu z Rosją łączy siatkarzy oraz piłkarzy ręcznych? Tak się składa, że losy obu reprezentacji były ze sobą związane. Kiedy jednej się nie wiodło, druga też grała słabo. Tym razem jednak obie wspięły się na szczyt. Historia nie kłamie.

W 1974 roku kiedy siatkarze sięgali po mistrzostwo globu, szczypiorniści zdobyli czwarte miejsce na świecie. Na igrzyskach w Montrealu nasi siatkarze stanęli na najwyższym stopniu podium, a piłkarze ręczni odbierali brązowe medale. Na początku lat 80. ci pierwsi zdobyli brąz na mistrzostwach Europy, zaś drudzy odbierali medale z tego samego kruszcu, tyle że na mistrzostwach świata. Tamto pokolenie minęło, rodzi się nowe. Pokolenie medalistów, mistrzów i profesjonalistów w każdym calu.

Smutek miesza się z radością

Wreszcie półfinał. Dzień meczu. Rano w publicznym radiu wiadomość – od kilkunastu godzin aż sześciu naszych reprezentantów zmaga się z biegunką, gorączką oraz infekcją dróg oddechowych.

Wszystkie media podają złe informacje. Nie wiadomo, czy szóstka pechowców wyjdzie wieczorem na parkiet aby walczyć z Duńczykami.

Godzina spotkania - mecz transmitowany przez stację otwartą. Na szczęście wszystko jest w porządku. Zagramy w podstawowym składzie. Wielkie emocje w hali w Hamburgu oraz w Polsce. Miliony Polaków śledzą spotkanie przed telewizorami.

60 minut regulaminowego czasu gry, dwie dogrywki po 10 minut i mogliśmy się cieszyć. Polska w półfinale. Piłkarze ręczni mimo dolegliwości pokazali kunszt. Pokonali Duńczyków 36:33.

Te emocje trzeba przeżyć. W pełni zgadzam się z Markiem oraz z korespondentem Radia Zet. Tego nie da się opisać. Kiedy na początku spotkania siedzisz wygodnie w fotelu, to na finiszu biegasz gdzieś przed telewizorem, raz się cieszysz a raz płaczesz. Smutek miesza się z radością.

Czekamy na finał

W najbliższą niedzielę o godzinie 16:30 Polacy zmierzą się z Niemcami. Stawką jest złoty medal. - Taki sen jak ten zdarza się raz w karierze, albo wcale – powiedział po wczorajszym meczu Mariusz Jurasik. Ten sen trwa, w marzeniach nieprzerwany ale jakże piękny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

O jejku...a ja dopiero teraz zobaczyłem ten tekst. Ładnie się zaczyna ;P
Nie będę już nic komentował, bo wydarzenie troszkę nieaktualne;P
Ale to były naprawdę emocje nie do opisania;]

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

bo wygramy...jestem tego pewny

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taaak... wolę w niedzielny wieczór nie wychodzić z pokoju.. zwlaszcza jesli wygramy ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.