Facebook Google+ Twitter

Mistrzowie kierownicy jeżdżą w Andach

Chcesz się przekonać? Wsiądź do nocnego autobusu firmy „Estrella del Sur” z Cusco do Puno w Peru. Wyjazd na wysokości 3300 m n.p.m. Wysiadka po sześciu godzinach na wysokości 3850 m n.p.m.

 / Fot. Maciej MalachowskiJeśli miła dziewczyna w kasie w Cusco powie ci, że autobus jest ogrzewany, posiada wideo, barek i wc, oznacza to, że jest dokładnie odwrotnie. Po wejściu do autobusu będziesz mógł strząsnąć pokaźnej grubości kurz z półki po telewizorze, a w toalecie natknąć się na owce, które ściśnięte w tak niewygodnych warunkach płacą mniej za przejazd.

Latynosi zazwyczaj przesadzają, gdy mówią, że będzie zimno. Ale tym razem im uwierz. Po dwóch godzinach jazdy zobaczysz szron na... wewnętrznej stronie szyb. Z powodu ciemności nie zobaczysz natomiast drogi, ale ją poczujesz. Sposób pokonywania zakrętów przez kierowcę – rozpędzanie się aż do rzężenia silnika i gwałtowne hamowanie – uzmysłowi ci, że on także niewiele widzi. Ale nie będzie czasu na wyobrażanie sobie głębokości przepaści, przy których biegnie trasa. Wierzącym podróż upłynie bowiem na modlitwach, a ateiści być może zaczną się nad tym zastanawiać. Co jakiś czas kierowca zatrzyma się na pięć minut, zgasi światła mijania, ale nie wyłączy silnika. Nie obawiaj się – nie zasnął. Prawdopodobnie też modli się przed kolejnym zakrętem.

 / Fot. Maciej MalachowskiJeśli nocna podróż przez ośnieżone Andy nie wystarcza ci, wybierz się do Chiclayo, na północy Peru, skąd wcześnie rano złapiesz autobus firmy „Linea” do Cajamarki. Różnica wzniesień – 2300 metrów. W kasie poproś o miejsce przy oknie. Większość z nich będzie wolna, bo miejscowi wolą siedzieć od strony przejścia. Niedługo przekonasz się z jakiego powodu.

Około godziny trasa biegnie po płaskim terenie. Można się spokojnie przespać. Obudzi cię jazgot ze skrzyni biegów. Na pewno wiesz o co chodzi, gdy zdarza ci się zbyt długo nie wrzucać dwójki w swoim samochodzie. Ale tutaj zrozumiesz, że czasami dwójki po prostu wrzucić się nie da. Przed oczami ukaże ci się bowiem wzniesienie, którego - biorąc pod uwagę wszystko to, czego nauczyłeś się na fizyce w szkole – nie da się pokonać żadnym pojazdem. A zwłaszcza rozklekotanym autobusem, którym właśnie podróżujesz. Od szkolnych czasów wiele się jednak zmieniło i teraz nawet prawa fizyki dają się troszkę nagiąć. Po godzinie autobus wdrapie się na szczyt slalomem. Dlaczego slalomem? Bo na większości odcinków droga nie jest utwardzona, ani zabezpieczona przed osuwającymi się odłamkami skał. Kierowca musi więc kluczyć między dziurami i kamieniami - od ściany do przepaści bez barierek. Jeśli siedzisz przy oknie, będziesz już wiedział, dlaczego miejsca te nie cieszą się powodzeniem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Kolejny świetnie napisany i ciekawy materiał

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Świetne, świetne. Ciekawe bardzo i z humorem. Istotnie - znacząco przybliża tamten rejon świata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podnosi adrenalinę.
Ciekawe jak wyglada statystyka wypadków drogowych w tamtym rejonie ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Kolejny rewelacyjny materiał... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.