Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

151091 miejsce

Mistrzowie Polski nadchodzą

Gimnazjaliści odetchnęli z ulgą. Abiturienci opuścili sale egzaminacyjne z uśmiechami na twarzach. Rektorzy szykują miejsca dla przyszłych studentów. Nikt nie powinien mieć wyrzutów sumienia, że "magister" po łacinie znaczy "mistrz".

Po przeczytaniu pytań z tegorocznego testu gimnazjalnego złapałem się za humanistyczną głowę. Część sprawdzająca rozumienie tekstu to w moich oczach przyznanie się do kompromitacji zreformowanego systemu edukacji. Niektóre zadania można by zastąpić pytaniem: „Gdzie masz prawą rączkę?”
Gwoli uczciwości, na arkuszu było jedno takie o podobnym brzmieniu i poziomie skomplikowania: „W centrum obrazu artysta umieścił (…)”. Pod nim cztery odpowiedzi należące do tak zwanego „klucza”.

Klucz w założeniu miał zobiektywizować sposób oceniania, tymczasem najbardziej widoczną okolicznością, jaka towarzyszy jego wprowadzeniu, jest obniżenie standardu. Zamiast uśrednić wymagania, sprowadzono je do najniższego wspólnego mianownika. Przy podsumowywaniu testu z uczniem, któremu pomagałem się do niego przygotować, naszły mnie wątpliwości z pogranicza filozofii języka. – Niech pan się tak nie zastanawia – przerwał rezolutnie chłopak. – To jest prosty test dla prostych ludzi.

Pomyślałem, że to smutne konsekwencje reorganizacji szkolnictwa, że może nie wszystko jeszcze się dotarło. Niestety, gdy nadszedł czas matur, przekonałem się, iż problem leży głębiej. I przecierałem oczy ze zdumienia, patrząc na śródtytuł: „Część I – rozumienie pisanego tekstu”. Zdaję sobie sprawę, że spora część polskiego społeczeństwa ma problemy z interpretacją instrukcji do urządzeń elektronicznych (być może dlatego, że często są pisane przez ludzi, którzy pisać nie umieją?), ale sprawdzanie tej umiejętności u dziewiętnastolatków jest niczym akceptacja umysłowej ociężałości. Jeżeli natomiast rzeczywiście istnieje taka potrzeba, oznacza to, że dzisiejsi nauczyciele nie potrafią uczyć logicznego myślenia na etapie szkoły podstawowej i gimnazjum. Oczywiście, odpowiedzialność za taki stan rzeczy nie obciąża jedynie pedagogów. Winni są zarówno rodzice, jak i urzędnicy państwowi, którzy kształtują przyszłość polskiej edukacji poprzez swoje wizjonerskie dyrektywy. Jednak omawianie lektur na podstawie streszczeń i fragmentów woła o pomstę do nieba. Ambitny to plan – poprawić rozumienie tekstu, ograniczając jednocześnie czytanie.

Poziom trudności egzaminów ma decydujący wpływ na to, czego i jak pilnie będzie się uczyła młodzież. Bo młodym ludziom zależy głównie na wynikach, mniejszości – także na wiedzy. Skoro więc nie muszą się wysilać, aby zdać jakiś egzamin, wysilać się raczej nie będą. Tak przedstawia się prosta i do pewnego stopnia zdroworozsądkowa logika nastolatków. Mimo wszystko, lepiej nie pozostawiać ich samym sobie. Coś mi się zdaje, że oto dojrzewają pierwsze owoce nowoczesności w myśleniu o wartościach. Jest liberalne wychowanie, są rodzicielskie łzy. W telewizji emocjonalne wystąpienia w obronie wolności słowa, gdy ktoś sprzeciwia się kłamstwu, a na półce w księgarni poradnik o psychomanipulacji z serii „Kreatywność”.

Tak jak włodarze boją się egzekwować prawo, które sami uchwalają, tak swoje wymagania w stosunku do studentów redukują profesorowie. Nikogo nie bulwersuje, że wykładowca nie przychodzi na zajęcia, a pod koniec semestru wpisuje hurtowo piątki do indeksów. Profesor surowy to zły profesor, taki odstrasza słuchaczy; gotowi wpłacić czesne gdzie indziej. Pisanie prac magisterskich zamienia się w koszmar, bo pisanie w ogóle odchodzi do lamusa. Skonfundowani promotorzy zatwierdzają byle co, aby wieczorami zagłębiać się w coraz bardziej hermetyczne i oderwane od rzeczywistości dyskursy.

Tymczasem do pracy w urzędzie przychodzi absolwentka administracji i nie potrafi zaadresować koperty ani znaleźć numeru w książce telefonicznej. Wkrótce zdobędzie wysokie kwalifikacje, rozbuduje rubrykę „Doświadczenie” w swoim CV, zacznie podpisywać decyzje, a kiedyś… Kto wie, czy nie zostanie ministrem?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.