Facebook Google+ Twitter

Mistrzowski koncert na koniec...

W środę w zielonogórskim kościele pw. Ducha Świętego odbył się ostatni koncert tegorocznych Dni Muzyki nad Odrą. Usłyszeliśmy "Stabat Mater z Pasji wg św. Łukasza oraz "Polskie Requiem". Oba utwory wykonali zielonogórscy muzycy pod batutą Krzysztofa Pendereckiego.

Penderecki. / Fot. AKPA"Stabat Mater" z "Pasji wg św. Łukasza" - tekst średniowiecznej sekwencji łacińskiej oznaczającej "Stała Matka" (pod krzyżem) wykonały trzy chóry mieszane bez towarzyszenia instrumentów. Zielonogórzanie usłyszeli więc Chór Polskiego Radia w Krakowie, zespół śpiewaczy Camerata Silesia oraz solistów: Izabelę Kłosińską (sopran), Agnieszkę Rehlis (alt), Rafała Bartmińskiego (tenor), Romualda Tesarowicza (bas). Warto dodać, że "Pasja wg św. Łukasza" to jeden z utworów skomponowanych przez Krzyszrtofa Pendereckiego w sposób sonoryczny, czyli wykorzystujący niezwykłe brzmienie zwykłych instrumentów. np. skrzypienie, bębnienie w pudło wiolonczeli itp. Sposób ten stworzony właśnie przez Pendereckiego nie ma melodii, rytmu ani harmonii w tradycyjnym znaczeniu tych pojęć. Rolę tę przejmują rozmaite rodzaje brzmień rozmaitych instrumentów. Kształt utworu określają zmiany brzmień i dynamiki, która staje się podstawowym sposobem kształtowania utworu.

Drugi utwór, wraz ze śpiewakami, zagrali muzycy Filharmonii Zielonogórskiej poprowadzeni przez samego mistrza. Na scenie zobaczyliśmy w sumie około stu osób. "Polskie Requiem" to składająca się z ośmiu części wizja Krzysztofa Pendereckiego odnosząca sie do historii naszego kraju, a właściwie jej najtragiczniejszych współczesnych wydarzeń. Utwór na cztery głosy solowe, chór mieszany i orkiestrę symfoniczną powstawał przez 13 lat (1980-1993), choć siedem jego części powstało w ciągu pierwszych czterech lat. "Lacrimosa" została skomponowana dla Lecha Wałęsy oraz Solidarności i została dedykowana ofiarom Grudnia 1970 r. "Dies irae" Penderecki dedykował Powstaniu Warszawskiemu, a "Libera me, Domine" zostało poświęcone ofiarom Katynia. "Agnus Dei", poświęcona Prymasowi Tysiąclecia - Stefanowi Wyszyńskiemu.

Oba utwory usłyszałem po raz pierwszy w życiu. Nieważne, że nic nie zrozumiałem. Ważne są przeżycia i emocje, jakie muzyka w nas wywołała. A te są oczywiście niezapomniane i niezwykłe, bo każdy z nas usłyszał to samo, ale wewnętrznie poczuł to w inny sposób.

Słuchacze niestety nie dopisali. W kościele zgromadziło się wiele osób, ale o tłumie nie było mowy. Nie wiadomo co odstraszyło zielonogórzan. Cena biletów czy muzyka z najwyższej półki? Sprzedano 300 biletów, zaproszono wiele osób, ale kościół podczas występów Piotra Rubika potrafił pomieścić ponad tysiąc osób, a bilety były droższe.

W największym zielonogórskim kościele akustyka kiepska, ludzie byli zmuszeni do siedzenia w kurtkach i płaszczach.Musieli siedzieć w drewnianych ławkach. Proboszcz znalazł sobie miejsce w konfesjonale. "Cierpieć" dla takiej sztuki warto było mimo wszystko. Półtorej godziny skupienia, uwolnienia emocji i wspaniałej muzyki słuchacze nagrodzili blisko piętnastominutowymi owacjami na stojąco.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Marta Kłapkowska
  • Marta Kłapkowska
  • 15.05.2011 13:00

ej jest tam pan

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Kłapkowska
  • Marta Kłapkowska
  • 15.05.2011 12:59

bardzo fajny tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.