Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41376 miejsce

Misztal: Podsłuchuje mnie CBA

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2007-10-17 10:46

W poniedziałek wieczorem poseł milioner Piotr Misztal został zatrzymany przez celników na granicy szwajcarsko-niemieckiej, bo - jak twierdzi - zapomniał zgłosić, że przewozi fortunę. Wczoraj wrócił do Łodzi. Uważa, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych zrobiło aferę ze sprawy, która nie jest tego warta...

To ile pan w końcu wiózł pieniędzy? Milion dolarów?

Jaki milion dolarów?! Nie wiem skąd MSZ wziął takie informacje. Miałem przy sobie 500 tysięcy z hakiem. Mogę jedynie stwierdzić, że panu ministrowi Karolowi Karskiemu mózg się chyba zatrzymał i to przeszkodziło mu w odbieraniu rzeczywistości. Nieprawdą jest też, że mnie na granicy zatrzymano. Sytuacja wyglądała tak: celnicy zobaczyli torbę z pieniędzmi, zapytali czy to zgłosiłem, powiedziałem, że nie, więc zaprosili mnie do pokoju. Tam przeliczyłem kasę, pokazałem dokumenty potwierdzające jej pochodzenie, podpisałem kwit i koniec. Niczego nie ukrywam. Niedawno wypłaciłem 7 mln zł dywidendy z firmowego konta, odprowadziłem od tego 1 mln 279 tys. zł podatku. Wszystko jest legalne. Wsiadłem do auta i pojechałem.

Misztal: Podsłuchuje mnie CBA / Fot. Express IlustrowanyW poniedziałek mówił pan, że zapłacił pan na granicy 50 tys. dolarów, a potem się z tego wycofywał. Jak to w końcu było?

Przyznaję, zostawiłem tam taką kwotę. Ma być zabezpieczeniem na poczet przyszłej kary.

Wie pan, w jaki sposób mafia legalizuje kasę i jakie komentarze wywołała ta sytuacja? Mówi się, że jeździ pan z dolarami po świecie, bo w ten sposób pierze pan brudne pieniądze.

Tak, tak, jasne... Nie mam zielonego pojęcia, jakich gangsterzy używają sposobów. Gdybym miał coś wyprać, chyba taniej byłoby włożyć to w pralkę "Franię", niż wozić po Europie. Wiozłem dolary do Polski, a nie z Polski. Ja byłem na wakacjach, po drodze chciałem kupić jakąś nieruchomość. Jechałem przez Szwajcarię, gdybym chciał się czegoś pozbyć, wpłaciłbym to do banku w Zurychu.

Czyli jednak jakiś sposób pan zna.... Posługuje się pan paszportem dyplomatycznym?

Kolejny mit. Z nim jest tylko problem, bo to jakiś stary, chyba przedwojenny typ i przekraczanie granicy trwa jeszcze dłużej. Rzadko go używam. Polskiego paszportu w ogóle nie mam. Najczęściej korzystam z amerykańskiego.

Uważa pan za normalne podróżowanie z fortuną w bagażniku?

- A co w tym dziwnego? Jak się jedzie na krótką wycieczkę po Europie i chce w tym czasie kupić dom, gotówka się przydaje.

To tak się robi we Włoszech? Walizka na stół i willa kupiona?

Nie. W gotówce miałem zamiar zapłacić zadatek, a resztę przelać w późniejszym terminie za pośrednictwem banku. Przelewy są księgowane w ciągu trzech dni. Nie miałem czasu, żeby czekać, aż środki pojawią się na koncie sprzedającego.

Jeśli ktoś ciężko i uczciwie zarobił pieniądze, to trzyma je w banku, a nie w bagażniku, choćby dlatego, żeby mu nie zginęły.

Ja nie mam stresu. Jak się ktoś za bardzo boi, to tylko ma z tego powodu przykrości. Dla mnie to codzienność - leżą, to leżą. Jeszcze nigdy nikt mi niczego nie ukradł, a pieniądze mam od 18. roku życia.

Lekko przyszło, lekko poszło?


Nie. Przez lata ciężko pracowałem, więc teraz mogę czerpać przyjemność z tego, co zarobiłem.

Panie pośle, niebawem przestanie pana chronić immunitet. Nie boi się pan, że urzędy skarbowe lub CBA prześwietlą pana majątek?

Przecież non stop mnie prześwietlają. Jak 7 lat temu przyjechałem z Ameryki, od razu zostałem wezwany do urzędu skarbowego na Widzewie. Musiałem wytłumaczyć, skąd mam na samochody i segment na Olechowie. Pokazałem księgi rachunkowe przywiezione z USA, zobaczyli, że płaciłem tam podatki i od tej pory mam spokój. CBA też się nie obawiam. Wiem, że cały czas mnie podsłuchuje.

Jak to?

No tak, teraz też nas słyszą, jak sobie rozmawiamy przez telefon. Niech sobie słuchają. Nic złego nie robię, nikomu nie składam korupcyjnych propozycji.

W oświadczeniu majątkowym za ubiegły rok napisał pan, że nie ma żadnych dochodów z prowadzenia firmy. 100 tys. sejmowej diety oddaje pan na biedne dzieci. To skąd pan bierze pieniądze? Zaskórniaki z USA?

Ostatnio na przykład sprzedałem dużą działkę w Łodzi za duże pieniądze. Od tej transakcji zapłaciłem 1 mln 800 tys. zł podatku. W ciągu 4 miesięcy zapłaciłem ponad 3 mln z tytułu podatków.

Handel nieruchomościami?

- Jestem biznesmenem, czas jest dobry, coś kupię, potem sprzedam, to zarabiam.

A ile ma pan na osobistym koncie?

Jakieś 1000 zł. Po co mi więcej? Nie lubię kont. Lubię trzymać pieniądze w ręku.

Gangsterzy też.

Tak, myślę, że jestem największym gangsterem po Alu Capone. Idąc tym tokiem myślenia, Bill Gates - ten dopiero musi być wielkim gangsterem.

Nie ma pan nic wspólnego z półświatkiem, a razem z Juliuszem N., członkiem gangu "Popeliny", był pan skazany za sfałszowanie dokumentów.

Nieszczęście się stało, że kiedyś sprzedałem auto nie temu, komu trzeba i tyle. Zapłaciłem 2 tys. zł grzywny i po sprawie.

Sfałszował pan ten podpis?

Zrobił to ktoś bardzo mi bliski, a ja sprawę wziąłem na siebie.

Po co panu właściwie to epatowanie bogactwem? Przecież to ludzi kłuje w oczy, przysparza wrogów.

Nie wiem, już taki po prostu jestem. Od najmłodszych lat. Lubię błyszczeć, brylować. Bawię się tym. Śmieszą mnie reakcje ludzi. Ja po prostu chcę się cieszyć pieniędzmi, iść na dobrą kolację. Złośliwymi komentarzami się nie przejmuję.

Iwona Polak
-
Express Ilustrowany

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.