Facebook Google+ Twitter

Mit tancerza baletowego wskrzeszony!

Niesamowita historia kruchych linii życia, opowiedziana za pomocą tańca przez Wojciecha Kapronia oraz Ryszarda Kalinowskiego w spektaklu Lubelskiego Teatru Tańca "NN. Wacławowi Niżyńskiemu" stanowi wskrzeszenie mitu tancerza idealnego.

http://www.ltt.art.pl/ / Fot. Lubelski Teatr Tańca, Mariusz BieleckiW nastrój świata odgrywanej fabuły widzów wprowadzają dziesiątki żarzących się, zwisających z sufitu żarówek, wyobrażającym gwiazdy, rozświetlające nieboskłon. Dwie płachty białego płótna rozwieszone po przeciwnych stronach sceny, wyznaczały dwa pola gry. Jedno z nich zajmował człowiek siedzący na ziemi, zdający się drzemać. Natomiast płaszczyznę drugiego z nich zaanektował bardziej ekspresywny osobnik, wykonujący nieustannie te same, powtarzające się sekwencje ruchu. Zabiegom tym towarzyszy drażniąca uszy muzyka.

Ruszający się człowiek stojący pod płócienną ścianą pragnie sięgnąć gwiazd, lecz po chwili oddala się od białej materii. Bacznie przypatruje się swojemu cieniowi, rysującemu się na płótnie. W miarę oddalania się od niego, cień, nieodłączny towarzysz człowieka, rośnie. Postać ludzka zostaje zwielokrotniona. Przemieszczając się w stronę siedzącego na ziemi człowieka kontynuuje zabawę z cieniem, który odpowiada negatywnej osobowości. Stojący tancerz delikatnie dotyka siedzącego. Odgrywane przez nich role można porównać do relacji zachodzącej między lalką a lalkarzem.

Tancerz wyrażający witalność sił natury starając się zmotywować biernego kompana do ruchu popycha go. Na scenie, w blasku gwiazd rozgrywa się piękna pantomima antagonistów. Dwie postaci, zlewając się w jedną wędrują po scenie. Aktywny aktor staje się przewodnikiem po świecie biernego. Gesty unoszenia rąk do nieba czy dominujący tu wertykalizm jest zaznaczeniem, iż Niżyński jest kimś więcej niż zwykłym człowiekiem. Dzięki niebywałej technice tańca, jaką rozwinął, sięga boskości. Jest człowiekiem, lecz zarazem przekracza go, dąży do umieszczenia swojej osoby na piedestale.

Uwagę zwraca sekwencja subtelnego dotykania twarzy, którą można przyrównać do momentu przebudzenia się śpiącego do życia w świecie, zdaniu sobie sprawy z choroby trawiącej jego duszę. Charakterystyczny rozłożenie rąk w geście mówiącym: „bierzcie i jedzcie z tego wszyscy” nasuwa skojarzenia z Chrystusem.

Podczas spektaklu na podświetlonym od dołu płótnie wielokrotnie pojawia się wizualizacja. Tancerz ze zdziwieniem patrzy na poruszający się znak, w końcu przykłada swoje ciało do wiszącej materii. Następuje zjednanie ciała, cienia oraz poruszającego się obrazu. Boski cień, obdarowuje aktora aureolą. Następnie zamyka go w obrębie koła, przedstawiając idealną budowę człowieka witruwiańskiego. Finalnie, w wizualizacji formuje się krzyż, który jest świadectwem naznaczonej cierpieniem drogi życiowej Niżyńskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.