Facebook Google+ Twitter

Mitolandii nibyprawo

Obraz współczesnej Polski tworzą mity o bohaterskiej przeszłości, bezinteresowności działań dawnych i obecnych obrońców wolności i demokracji, czy też mit o praworządności działań państwa i jego funkcjonariuszy.

Od kiedy tylko człowiek zaczął interesować się tym, co jego bliźni robi lub robić zamierza, od tego czasu rozpoczęła się era podsłuchów, podglądania i intrygowania na większą, czy też mniejszą skalę. Działo się tak przez tysiące lat i miało raczej ograniczony zasięg, aż do XX wieku, kiedy to gwałtowny rozwój techniki i związany z tym niesamowity postęp technologiczny spowodował, że człowiek człowieka podglądać i podsłuchiwać może wszędzie i o każdym czasie. Szczególnie mocno wykorzystywać te możliwości zaczęły różnego rodzaju państwowe służby specjalne, których jedynym i głównym zadaniem było (jest) trzymanie w ryzach całych grup społecznych, a niekiedy i całych społeczeństw. I im bardziej państwo chciało te ryzy utrzymać lub wzmocnić, tym bardziej podglądało i podsłuchiwało obywateli. A im częściej i chętniej to czyniło, tym bardziej stawało się państwem represyjnym i opresyjnym jednocześnie. Zdawać by się mogło, że ustanowienie w Państwie systemu demokratycznego spowoduje, że z możliwości podglądania i podsłuchiwania korzystać będzie coraz rzadziej i tylko w niezbędnym dla jego (czytaj: obywateli) bezpieczeństwa zakresie, ustanowionym przez szczegółowe normy prawa.

W latach tzw. bezbożnego komunizmu, w PRL, problem podglądania i podsłuchów rozwiązano w bardzo prosty sposób. To znaczy, że żadne ustanowione i jawnie stosowane prawo nie wspominało o takiej możliwości Państwa. Tajne prawo (na podstawie zarządzenia odpowiedniego ministra) przyznawało uprawnienia do podsłuchu tylko kilku instytucjom państwowym, a konkretnie Milicji Obywatelskiej, Służbie Bezpieczeństwa (wcześniej Urzędowi Bezpieczeństwa) Wojskowej Służbie Wewnętrznej, a konkretnie kontrwywiadowi wojskowemu, a także wywiadowi usytuowanemu w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. Zgodę na zastosowanie podsłuchu wydawał zastępca komendanta wojewódzkiego MO ds. służby bezpieczeństwa, któremu podlegał cały techniczny pion tej służby, zapewniający stosowanie metod techniki operacyjnej.

Z uwagi na bardzo skromną sieć telefonii prywatnej, podsłuchiwano zazwyczaj telefony służbowe w miejscu pracy tzw. figurantów (osoby rozpracowywane) oraz prywatne, jeżeli ich właściciele znaleźli się w kręgu zainteresowań w/w służb. Zapewnienie tajności funkcjonowania tego systemu, stanowiło jedno z najważniejszych zadań wszystkich organów, które prawo do działań operacyjnych posiadały. Fakt naruszenia tajemnicy państwowej poprzez ujawnienie samego istnienia podsłuchu (bo wówczas podsłuch telefoniczny objęty był klauzulą tajemnicy państwowej), nie mówiąc już o ujawnieniu treści zarejestrowanych rozmów, groził natychmiastowymi surowymi konsekwencjami, nie tylko służbowymi, ale i przede wszystkim, konsekwencjami prawnymi wynikającymi z kodeksu karnego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.