Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175384 miejsce

Mity o wspaniałej pracy nauczyciela

Zbliża się początek roku szkolnego, media co dzień informują nas o sprawach związanych z tą datą. Jak to przy medialnym zainteresowaniu sprawami oświaty wychodzi cała wiedza o pracy nauczycieli. "Fakty" jak z mitologii Parandowskiego.

Mianowanie nauczycieli dyplomowanych. / Fot. Dziennik Bałtycki"Nauczyciele to potrafią tylko narzekać, zarabiają po 2 - 3 tys. złotych, pracują 18 godzin w tygodniu i jeszcze mają na dodatek tyle wolnego - dwa miesiące wakacji, wszystkie święta, ferie... są grupy gorzej zarabiające od nich".

Brzmi znajomo, prawda? Tego typu opinie można spotkać pod każdym artykułem opisującym choćby w najmniejszym stopniu sprawy oświaty na portalach internetowych typu Onet. Tak, wiem. Fora internetowe rządzą się swoimi prawami. Ale są to opinie tak częste i często popierane kolejnymi postami, tak że to nie mogą być prowokacje. Moderatorzy chętnie tego typu wypowiedzi umieszczają, gdyż pewnikiem jest, że na taki post odpowie cała masa ludzi - część poprze tę tezę w 100%, część wyśle autora do lekarza. Lecz gdyby to był tylko kazus for internetowych, można by było sprawę przemilczeć. Niestety osoby, które mają tego typu poglądy można spotkać w rzeczywistości (przyjmuję, że autorów postów w internetowych dyskusjach zbyt często się nie spotyka w tzw. "realu" ), które się z tym nie kryją, że tak uważają.

Co jest tego przyczyną, z czego to wynika? Do końca sam nie wiem, być może ktoś z Was mi wytłumaczy. Być może tego typu opinie wydają osoby pokrzywdzone w przeszłości przez jakiegoś nauczyciela, który akurat nie nadawał się do zawodu, albo wręcz odwrotnie - bardzo się nadawał, a temu osobnikowi nie przeszedł bunt młodzieńczy, dalej uważa, że wszyscy się na niego uwzięli, że nauczyciele z natury rzeczy są be, tym bardziej, jak chcą czegoś młodzież nauczyć. Czy może jest to zwykła zazdrość, zawiść?

Może to być też znak czasów - nastąpił rozwój stosunków społecznych, także stosunków nauczyciel - dziecko, nauczyciel - rodzice oraz chyba najważniejsze: rodzice - dziecko. To, co dawniej wydawało się nie do pomyślenia obecnie jest normą, obecnie w stosunkach międzyludzkich mamy liberalizm i demokrację - to jasne i tego nie trzeba tłumaczyć. To, że dzieci mogą rozmawiać z rodzicami o wszystkim, ten rodzaj partnerstwa między nimi przeniósł się także na relacje nauczyciel - uczeń. Nie ma całowania ojca w rękę, nie ma też truchlenia przed "psorem". Z jednej strony to dobrze, nie czuje się tego chłodu, z nauczycielem można porozmawiać jak z przyjacielem, osobą, która może coś doradzić. Z drugiej - dzieci przyswajają sobie niekiedy brak szacunku do nauczyciela jako instytucji, gdyż zbytni luz jest w domu, zbytni w szkole.

Znakiem obecnych czasów jest też nowy, niebezpieczny trend - szkoła ma wychowywać dzieci. Otóż szkoła nie jest tylko od tego, bynajmniej nie jest to jej podstawowe zadanie. Szkoła ma przekazywać wiedzę, rodzice wychowywać. Coraz częściej jesteśmy świadkami obrazków typu: dziecko dostaje uwagę, w domu oczywiście wymyśla sobie jakieś usprawiedliwienie, a rodzic przychodzi do nauczyciela z pretensjami, nie omieszkując tego odpowiednio skomentować wcześniej przy dziecku. Jak się ono ma uczyć szacunku do nauczyciela? Na wszelki wypadek napiszę, że nauczyciel nie zarabia 2-3 tys. złotych, nie pracuje 18 godzin tygodniowo i nie ma 2 miesięcy wakacji, tylko 6 tygodni - zasłużone sześć tygodni zresztą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

+ za odwagę przeciwstawienia się masowym postawom wobec nauczycieli

Komentarz został ukrytyrozwiń

he he bo nie uczę pierwszy czy drugi rok.... a może...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maćku, dzięki. Chociaż pewnie się nie spełni. Ale odonośnie do tekstu. Powiem tak. Miło, że młodzi piszą. Że nie zawsze poprawnie stylistycznie... i trochę chaotycznie. Ile ja już tu takich tekstów czytałem. W końcu pisał to człowiek, który jeszcze się uczy. Wyrobi się. Dlatego Grzesiu, nie zachowuj się, jak prof. dr hab. n. humanistycznych. Póki co nic przed nazwiskiem jeszcze nie masz.
Rozumiem ideę tekstu, a to zasługuje już na punkty za język nawet na egzaminie maturalnym (nie wierzycie, zapytajcie jakiegoś egzaminatora). W końcu język jest komunikatywny. I druga uwaga, jeżeli to taki słaby tekst, to co robiła redakcja? Puściła bez czytania?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A dlaczego Macieju L., interesuje Cię moje zdanie?
Ty już ocenę wystawiłeś, przykro, jeśli pod wpływem mojego wpisu.
Ja myśl przewodnią artykułu rozumiem, dla mnie usterki stylistyczne (świeżo upieczonego absolwenta gimnazjum, przypominam) są tu mniej ważne.
Przepraszam, ale na więcej pytań nie będę odpowiadać, spieszę się do szkoły. ;-)

Szczęśliwego nowego roku wszystkim nauczycielom i uczniom! :-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak myślałam :-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wow, już myślałem, że pobiję rekord minusów ;-)
Jestem "dzieckiem nauczycielskim". Właściwie, duża część mojej rodziny to nauczyciele. Dlatego znam realia dość dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

WIELKI PLUS, Macieju :-)
Mam tylko drobne zastrzeżenie do tego, co na początku ostatniego akapitu.
Zastanawia mnie, skąd u tak młodego człowieka zainteresowanie problemem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale pamiętajmy, że chłopak dopiero idzie do liceum, a jak będzie dużo pisał, to nie ma innego wyjścia - musi się rozwinąć :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.08.2007 21:05

Zgoda.. za duza... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Adamie, to była aż za duża uszczypliwość ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.