Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5379 miejsce

Młoda sztuka w starym Wiedniu

Vienna Fair, Let’s Cee Film Festival, Vienna Week, Vienna Jewish Film Festival i inne przeglądy październikowe nadały miastu modną i dynamiczną sylwetkę.

https://flic.kr/p/8PBzdu / Fot. Emmanuel Dyan/CC BY 2.0Vienna Fair, Let’s Cee Film Festival, Vienna Week, Vienna Jewish Film Festival i inne przeglądy październikowe nadały miastu modną i dynamiczną sylwetkę. Poprzez młodą sztukę, nowe festiwale, interesujących pomysłodawców imprez, Wiedeń wprowadził w swój kalendarz kulturalny świeżość oraz alternatywność spojrzenia na zmieniającą się Europę. Miasto stało się bardziej, niż kiedykolwiek centrum dyskusji o zmianach społecznych, które nam towarzyszą. W końcu Austria zawsze była tyglem wielokulturowości i miejmy nadzieję, że takim adresem pozostanie. Zachód narzucił Wiedniowi inspiracyjną rolę dla spotkań sztuk wszelkich, Wiedeńskie Targi Sztuki (Vienna Fair The New Contemporary), które po raz dziesiąty w dniach 2 - 5. października 2014 r. gościły w halach targowych przy wiedeńskim Praterze, ściągnęły masę odwiedzających.
Wydawać by się mogło, że konserwatywne, wiedeńskie społeczeństwo mało zachwyci się sztuką nową. Otóż nie, masy nawiedzały pomieszczenia wystawiennicze targów, gdzie galerie Europy Środkowej i Wschodniej (41 galerii z tego regionu to 30 proc. uczestników targów) w sposób abstrakcyjny, czy też polityczny opowiadały o problemach egzystencjalnych.
W ubiegłym roku targi skupiały się na Polsce, w tym roku punktem ciężkości była Rumunia i jej sztuka ostatnich 50 lat.
Prezentacje przyciągały bogactwem programowym, które w dużej części skierowane było do młodego nabywcy. Vienna Fair stanowi dobre miejsce na artystyczne debiuty. Wiedeń stał się przeciwwagą do ART BASEL, zatarł granice ważności innych przeglądów, znalazł znakomitą niszę na rynku sztuki.

POLSKIE AKCENTY

Jak zawsze Polskę prezentowały galerie warszawskie, ciągle stolica ma większe przebicie, a szkoda. Przecież istnieją galerie krakowskie, gdańskie, wrocławskie, a jednak uważane są one za prowincjonalne.
Galeria Czułość z Warszawy, która w ubiegłym roku otrzymała nagrodę Wiedeńskiej Izby Handlowej, również w tym roku wzbudzała zainteresowanie fotograficznym spojrzeniem na otoczenie. Janek Zamoyski - reprezentujący galerię, chwalił Wiedeń jako pomost do kontaktów artystycznych, jako wyzwanie dla sztuki nowej, gdyż gusta miasta ciągle skupiają się na przełomie 1900 r. Uważa, że uczestnictwo w targach jest nominacją dla galerii, gdyż Wiedeń ma ostre kryteria dostępu do przeglądu. Przed Wiedniem mają artyści respekt jako miejscem starej kultury. Po raz drugi zachwyciła swoim minimalizmem artystycznym Galeria Dawida Radziszewskiego, którą reprezentował Marcin Zarzeka. Artysta studiował w Wiedniu na Akademii Sztuk Pięknych u prof. Amelii von Wulffen. Białe reliefy na szklanych panelach zachwycały swoją emocjonalnością. Ceny obiektów wahały się między 3 tys., a 7 tys. euro. Znajdowały też kupców, pomimo czasem całkiem nowych nazwisk twórców. Galeria Monopol, też z Warszawy zaryzykowała ironiczno-erotycznymi rysunkami Zofii Gramz, która w swojej biało-czarnej wersji rysunkowej dowcipnie opowiada o absurdalności życia.
Właściwie wszyscy polscy twórcy traktują o sensie tworzenia, sprowadzając sztukę do prostych aktów i emocji. Galeria Le Guern Gallery szczyciła się sztuką Tomka Barana, absolwenta krakowskiej ASP. Zapytany: kiedy sztuka jest sztuką?, odpowiedział: czym bardziej jest ona abstrakcją, tym bardziej jest sztuką. Tomek Baran jest laureatem austriackiej twórczej nagrody Strabag. Wiedeńskie targi skupiają się nie tylko na Europie Wschodniej, ale otwierają się również na świat islamu. Zainteresowanie polskimi i rosyjskimi galeriami wynika z taktyki rosyjskiego sponsora. Dymitrij Aksienow inwestuje w targi od 2011 r., narzucając im rolę pomostu między Wschodem a Zachodem.

FESTIWAL FILMOWY LET’S CEE I VIENNA FAIR

Vienna Fair dla podkreślenia zainteresowania Europą Środkową podjęła w tym roku ciekawą współpracę z dyrektorką Festiwalu Filmowego Let’s Cee Magdaleną Żelazko. Jakże udana inicjatywa, sztuki wszelkie oraz film idący w parze, udane partnerstwo. To była nowa energia dla targów sztuki, a dla festiwalu filmowego – nowe, elitarne miejsce prezentacji. Wspólne przedsięwzięcie jest godne powtórzenia w przyszłym roku, gdyż festiwal poprzez uczestnictwo w targach zyskuje nowego widza w „branży galeryjnej”, widza wrażliwego i rozumiejącego obraz filmowy. Współpraca Magdaleny Żelazko z targami sztuki może być też większą zachętą dla dyrekcji Vienna Fair, do sięgania po kontakt z twórcami spoza Zachodu.
Projekcja fascynującej dokumentacji ULAY, słoweńskiego reżysera Damjana Kozole była połączona ze spotkaniem z bohaterem filmu. Reżyser towarzyszy kamerą w chorobie nowotworowej radykalnemu, konceptualnemu twórcy ULAY (Frank Uwe Laysiepen). Choroba artysty staje się jego życiowym projektem filmowym. Chemioterapia, nadzieja, proces zdrowienia i towarzyszące mu upadki, pytania: czym jest ciało, na ile może się ono zmieniać? są treścią filmu. Reżyser opowiada o nowotworze w sposób całkowicie otwarty. Artysta odwiedza w trakcie choroby przyjaciół w Berlinie, Amsterdamie i Nowym Jorku. Spotkania stają się filozoficzną dysputą o sztuce nowoczesnej. ULAY, to projekt życia, a humanistyczne przesłanie filmu jest siłą tego dzieła. Abstrakcyjnej sztuce targów stanął nagle na drodze tak realistyczny obraz – choroba. Ciekawe to było spotkanie – dramat ludzki i czasem wydumane obrazy. Październikowa jesień w Wiedniu naprawdę trzymała publiczność w napięciu, zaskakując poziomem prezentowanych projektów artystyczno – filmowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.