Facebook Google+ Twitter

Młody napastnik Widzewia chce skończyć karierę?

Jak donosi niezależny serwis internetowy klubu - 22-letni Krzysztof Sokalski nosi się z zakończeniem kariery. Dlaczego?

Sokalski od 2 lat przebywał w Widzewie. W swoim pierwszym sezonie strzelił 7 goli i należał do najskuteczniejszych zawodników w zespole. Co więcej, to jego autorstwa był pierwszy gol Widzewa po powrocie do ekstraklasy. Zresztą najładniejszy z wszystkich. Jego początki w klubie wyglądały więc bardzo obiecująco, a kibice i fachowcy widzieli w nim wielki potencjał.

Czas jednak działał na... niekorzyść młodego piłkarza. Zamiast się rozwijać, Sokalski grał coraz rzadziej i z coraz gorszym skutkiem. Wraz z odejściem ówczesnego trenera Łodzian - Michała Probierza, na początku poprzedniego sezonu stracił miejsce w pierwszym zespole. O regresie jaki przeżywał niech świadczy fakt, że za kadencji nowego trenera zagrał ledwie 7 meczów, ani razu nie trafiając do siatki. Najlepszą okazję, by się przełamać, miał w meczu z Zagłębiem Sosnowiec. Wówczas Widzew osiągnął przygniatającą przewagę, a w końcówce meczu niepowtarzalną szansę na zwycięskiego gola zmarnował właśnie Sokalski. Po końcowym gwizdku niemal wszyscy widzewiacy rzucili się na "Sokala" i w dosadnych słowach powiedzieli mu, co o nim myślą. Nie podszedł do kibiców, co zrobiła reszta drużyny. Jak zapłakane dziecko we mgle samotnie stał na środku boiska.

Stał się zawodnikiem nawet nie z drugiego, ale z trzeciego szeregu. Obiektem szyderstw i kpin kibiców. Jak się okazuje, pozycji Sokalskiego w klubie nie poprawiło ani zatrudnienie Waldemara Fornalika na stanowisku trenera, ani też perspektywa gry w niższej lidze. Z 6 sparingów jakie Widzew dotychczas rozegrał, tylko w połowie Sokalski zagrał. Zrobił to zresztą z marnym skutkiem, bo gola nie zdobył, marnującym przy tym dogodne bramkowe sytuacje.

Na kluczowe zgrupowanie do Czech nie pojechał, zaś trener miał mu powiedzieć, że nie widzi go w kadrze na nowy sezon. Rosłego napastnika wypożyczyć chciał Tur Turek, ale w Turze nie ma nawet śladu po Sokalskim. Nikt nie wie gdzie się podział. Jak podaje Widzewiak.pl, zawodnik złożył do klubu pismo, traktujące o zakończeniu przez niego piłkarskiej kariery.

To rzadko spotykana sytuacja w futbolu. Młody piłkarz, jeszcze jako 20-latek debiutujący w ekstraklasie, po upływie 2 sezonów tak po prostu składa broń. Bez wsparcia kolegów z drużyny, trenera i fanów okazał się psychicznie za słaby, by podołać presji jak wiąże się z grą w Widzewie. Jeśli informacje się potwierdzą, co niektórzy kibice dostali to, czego chcieli - "Sokal" nie będzie już kopał piłki na widzewskim stadionie, ani nigdzie indziej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ehh, zapomniałem o + . :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za info.

Kibice i - jak piszesz - również piłkarze Widzewa znaleźli sobie chyba kozła ofiarnego. Sokalskiemu było zapewne coraz trudniej odnaleźć się w Łodzi, a czarę goryczy przelała sytuacja w meczu z Zagłębiem Sosnowiec i śmiało można ją traktować jako gwóźdź do trumny młodego piłkarza. Nie wierzę, że nie znalazłyby się osoby, które chciałyby mu pomóc. 22 lata to wiek, w którym często młody chłopak nie jest jeszcze ukształtowany - w tym wypadku zarówno jako piłkarz, i jako człowiek. Sokalski jest z mojego rocznika - 1986 - i należałoby się nim jak najszybciej zająć, pomoc psychologa byłaby jak najbardziej na miejscu. Bo potem może być na to już za późno.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.