Facebook Google+ Twitter

Młodzi architekci mają wizję stolicy

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2010-03-19 17:21

Chcą zagospodarować nudne kwartały dzielnic stolicy i tchnąć w nie życie, projektują budynki według najbardziej zaawansowanych technologii, proponują miastu nowoczesne, ekologiczne rozwiązania. O najlepszych w kraju młodych architektach z Politechniki Warszawskiej pisze Grzegorz Bruszewski.

Niektóre dzieła spotykają się z powszechną afirmacją - całe obszary zmuszają do pytań: kto to zrobił? dla kogo to jest przeznaczone? kto to zatwierdził? Przyczółek Grochowski, Żelazna Brama, Chomiczówka... Ratunku! - tak pisał w latach 80. o stołecznych architektach Olgierd Budrewicz w "Warszawskich małych ojczyznach".

Dziś wielu mieszkańców stolicy pewnie zadaje sobie te same pytania, kiedy widzi nowe dzieła deweloperów. W przyszłości może być jednak lepiej, bo miasto rozpoczęło współpracę z najbardziej utalentowanymi młodymi architektami z kuźni talentów Politechniki Warszawskiej. Już dziś część z nich pomaga m.in. przy dokumentacji najnowszych projektów.

W sali na parterze Wydziału Architektury przy ul. Koszykowej gwar. Oprócz takich sław jak prof. Stefan Kuryłowicz, autor projektów stacji Dworca Gdańskiego czy osiedla Marina Mokotów, dr Krzysztof Domaradzki, autor modernizacji Krakowskiego Przedmieścia, osoby ze świata polityki, jak wiceprezydent Warszawy Andrzej Jakubiak. Wszyscy zgromadzeni w jednym celu - by podziwiać prace dyplomowe absolwentów wydziału, które w większości dotyczyły nowych rozwiązań w stolicy.

- To ważny głos w dyskusji o tym, co nas otacza - mówił na wtorkowym wernisażu prodziekan architektury dr Krzysztof Koszewski. Po uroczystych przemowach i gratulacjach rozmowy w kuluarach i pierwsze wywiady. Część młodego narybku architektów już dziś pracuje w największych biurach projektowych. Doktor Krzysztof Domaradzki przyznaje, że ich prace poziomem nie różnią się od tych, które wygrywają konkursy na największe realizacje.

Farmy energetyczne ratunkiem dla miasta

Warszawę ogarnął kryzys energetyczny. Miasto musi korzystać z innych, alternatywnych źródeł zasilania, bo konwencjonalne metody zawiodły - to nie opis nowej, odnalezionej książki science fiction Stanisława Lema, tylko praca dyplomowa Bartosza Świniarskiego pisana pod opieką Marcina Goncikowskiego. "Urban Farm" to miejskie gospodarstwo rolne, które pozwoliłoby Warszawie uzyskać niezależność energetyczną. Eksperymentalny projekt zakłada m.in. przewóz towarów razem z transportem ludzi na dachach autobusów, by zużyć mniej energii czy lekkich miejskich fabryk i farm.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.