Facebook Google+ Twitter

Młodzi w Łodzi

"Młodzi w Łodzi" to nowe hasło promujące miasto i jego świetlaną przyszłość, przedstawiające możliwości jakie niesie za sobą zamieszkanie w tej metropolii i świetlaną wizję przyszłości. I co? I nic...

Łódź wbrew hasłu "Młodzi w Łodzi" nie pomaga młodym ludziom. Jestem zła, sfrustrowana i mam powyżej dziurek w nosie to mało przyszłościowe miasto. Minął rok mojego pobytu w Łodzi. Wcześniej mieszkałam na wsi, około 40 kilometrów od Łodzi. Tam skończyłam technikum, bo przecież Polska potrzebuje specjalistów, techników, inżynierów. Jeszcze gdy mieszkałam na wsi podjęłam pracę na stacji. Powodów było kilka: ograniczony rynek pracy, brak znajomości w gminie. Chciałam odbyć staż; stażu nie dostałam, więc brakło mi pieniędzy na dokończenie studiów. Zarabiałam ok 1200 zł za 280 godzin pracy. Pomyślałam: co to, to nie. Skoro "Młodzi w Łodzi" to jedziemy. I pojechałam.

Zaczęłam pracować w agencji ochrony. Pracowałam jako recepcjonistka. Pracowałam też ponad 200 godzin. Także w święta i niedziele. Później zaczęły się noce i przyszedł kryzys. I trach. Skończyło się zarabianie pieniędzy, a zaczęła harówka za marne grosze. Zaszłam w ciążę i dostałam wymówienie. Los chciał, że po kilku dniach poroniłam.

Teraz znowu szukam pracy. Skończyłam technikum i nic. Już trochę się zapoznałam z bardzo specyficznym rynkiem pracy w Łodzi. Nie mam doświadczenia, aby pracować w sklepie spożywczym, a nauczenie się obsługiwania kasy fiskalnej nie takie proste. "To bardzo specyficzna branża, wymagająca" - takie zdanie usłyszałam w niejednym sklepie. W Łodzi w sklepie spożywczym można zarobić ok 1000 do 1200 zł. Na wsi gdzie mieszkałam nikomu doświadczenie nie jest potrzebne. Widać na wsi szybciej się uczą. Zarobki są różne: od 1400 do 1600 zł.

Ostatnio znalazłam ogłoszenie, w którym szukano sprzątaczki. Nie wierzyłam w to co napisano, więc przyjrzałam się bliżej tym ogłoszeniom. Jeśli chcecie zostać sprzątaczką w Łodzi musicie mieć od roku do trzech lat doświadczenia i wykształcenie zawodowe. Postanowiłam, że spróbuję pracy w sklepie samoobsługowym. Było nawet ciekawie. Szczególne, gdy dowiedziałam się, że zarobię od 800 do 900 złotych.

Głowa mnie boli, pęka od natłoku myśli. Już dawno nie czułam się tak źle. Nie mam żadnych wygórowanych ambicji. Wiem, że nie jestem najmądrzejsza, ale myślę, że praca za 800 zł może sprawić, że będę czuła się pozbawiona godności.

Łódź to miasto, z którego młodzi ludzie wyjeżdżają. Nie ma pracy ani dla młodych ani dla starszych ludzi, bo nikt nie chce "dziadka" zatrudnić. Wskaźnik bezrobocia sięga ponad 8 proc. Jednak najgorzej jest z pracą dla kobiet. Nie ma żadnej. Jeśli ma się w dodatku dziecko tak jak ja i chciałoby się znaleźć pracę jednozmianową to nie jest to możliwe. Los młodych kobiet z dziećmi nie jest do pozazdroszczenia w Łodzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.