Facebook Google+ Twitter

Młodzi Wietnamczycy wiedzą czego chcą

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-11-21 18:45

W kawiarenkach internetowych w wielkich miastach gęsto jest od nastolatków. Tymczasem w górskich wioskach naturalnym jest widok dziecka maszerującego z tornistrem na plecach i małym plastikowym krzesełkiem pod pachą, by miało na czym usiąść w szkolnej salce.

W Hue mieści się tu najstarsza uczelnia w kraju, do której uczęszczali wszyscy wybitni Wietnamczycy z Ho Chi fot. Julia Popkiewicz Minh’nem na czele. Place pod uniwersyteckimi campusami zapełnione są rowerami, na ulicach spotyka się piękne studentki ubrane w lekkie spodnie i długie tuniki w kolorach bieli, kości słoniowej czasem różu lub błękitu. Przez miasto płynie rzeka o magicznej nazwie - Perfumowa, nad brzegiem, której spotkać można uczących się lub wagarujących parami studentów. Nic dziwnego, że o Hue mówi się, że to miasto zakochanych.

Coraz mniej czerwonych flag z żółtą gwiazdą

fot. Julia PopkiewiczWietnam o powierzchni przybliżonej do Polski zamieszkuje dziś 80 milionów ludzi. Prawie wszystkie większe miasta leżą nad morzem oraz w deltach rzek: Czerwonej i Mekongu. Zagęszczenie jest tu naprawdę duże, a ziemia poprzetykana siecią rzek i rozlewisk utrudnia komunikację. Dlatego nawet małe wioski mają tu swoje szkoły podstawowe. Do gimnazjum czy liceum uczniowie zwykle mają już dużo dalej. Ośrodki studenckie mieszczą się tylko w kilku miejscach, we wspomnianym Hue, w stolicy Hanoi oraz w dawnym Sajgonie, dziś - Ho Chi Minh.

Atrybuty komunizm w Wietnamie są już coraz mniej widoczne. Wśród wielkich reklamowych bilbordów coraz trudniej dostrzec czerwoną flagę z żółtą gwiazdą. Dziś wiesza się je raczej już tylko w dniu święta narodowego. Komunistyczne elementy często można spotkać jeszcze na szkolnych boiskach. Młodsze dzieci mają obowiązek noszenia czerwonych chusteczek pod szyją oraz białych bluzek i granatowych spódniczek lub spodenek. Na niektórych przerwach poza beztroskim bieganiem muszą jeszcze przez kilka minut pogimnastykować się w podanym rytmie.

Kraj kontrastów

fot. Julia PopkiewiczSzkoła w Wietnamie jest obowiązkowa. Wszystkie dzieci w wieku 6 lat powinny zacząć swoją edukację. Jednak rzeczywistość jest inna. Są grupy społeczno-etniczne, gdzie dzieci do szkoły nie chodzą, a państwo przymyka na to oko. Różnice są tu bardzo wyraźne. W kawiarenkach internetowych w wielkich miastach gęsto jest od nastolatków. Tymczasem w górskich wioskach naturalnym jest widok dziecka maszerującego z tornistrem na plecach i małym plastikowym krzesełkiem pod pachą, by miało na czym usiąść w szkolnej salce. Z kolei maluchy, które mieszkają wraz z rodzicami na łodziach, na morzu lub wielkiej rzece Mekong, nie uczą się pisać i czytać. W ich świecie te umiejętności są zdecydowanie na dalszym planie. Istotniejsza jest tu zaradność życiowa i umiejętność walki z dziką przyrodą.

Dwunastoletnią Mae poznałam na plaży. Czekała wraz z innymi kobietami na powracających z połowu mężczyzn. fot. Julia Popkiewicz Każda z nich miała zasłoniętą chustką twarz, chroniącą przed zbyt palącym słońcem. Bawił je mój szeleszczący język i jasny kolor skóry. Mae pisała na piasku patykiem imiona swoje i swoich towarzyszek. Była z nich zdecydowanie najmłodsza i jako jedyna znała trochę język angielski (od kilku lat w szkołach obowiązkowa jest nauka języka obcego – głównie angielskiego). Gdy w okrągłych łódeczkach przypłynęli rybacy, Mae zaciągnęła mnie do pomocy mężczyznom. Pokazała mi jak płukać i obierać ryby.

Silny pęd do nauki

Młodzi Wietnamczycy wiedzą czego chcą i co im pozwoli lepiej żyć. Są pracowici, co jest chyba ich cecha narodową, potrafią chodzić na zajęcia fakultatywne w soboty a nawet w niedziele (niedziela jest tu dniem świętym – pozostałość po kolonializmie francuskim). Dziś w Wietnamie jest około 35% katolików obok buddystów i wyznawców innych religii. A system obowiązkowej edukacji jest taki jak u nas. Od 1995 roku oficjalnie zatwierdzono wolne soboty i dzieci powinny chodzić do szkoły od poniedziałku do piątku, jednak pęd do nauki często jest silniejszy.

fot. Julia PopkiewiczNie znaczy to, że dzieci, które uczęszczają do szkół, spędzają czas wyłącznie na nauce. Często pomagają w rodzinnych interesach, w sklepikach i restauracyjkach. Lubią obserwować, a czasem brać udział w tańcach smoków czy szaleć w trakcie Luna Yaer.

Czytaj również: Wietnam. Taniec wśród smoków

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"+"!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piszesz, z Wietnamu, czy już z Polski?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Swietny artykul!!!!!! olbrzymi plus!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.