Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181031 miejsce

Młodzież to nieuleczalna choroba w organizmie społeczeństwa

Mam siedemnaście lat. Jestem jedną z bakterii. Panoszę się w idealnym organizmie Najjaśniejszej Czwartej.

Wraz z innymi sieję spustoszenie i czerpię niezwykłą satysfakcję z uprawianej przeze mnie rzezi, która stała się jedynym celem mojego istnienia. Moje jestestwo jest niczym nieusprawiedliwione. Razem z innymi złośliwymi bytami stałem się przeszkodą w osiągnięciu idealnego stanu ciała i ducha Najjaśniejszej Czwartej. Zastępy specjalistów głowiły sie i głowią nad rozwiązaniem tego palącego problemu. Niestety, dotąd udało się tylko dojść do wniosku, iż nie da się nas tak po prostu usunąć, gdyż znaczyło by to śmierć dla organizmu, w którym się gnieździmy. Z niewiadomych przyczyn jesteśmy niezbędni dla jego funkcjonowania. Dlatego owi specjaliści zaczęli zastanawiać się nad zmniejszeniem naszej szkodliwości i likwidacją dokuczliwych objawów naszego działania. Jak wiadomo z marnym skutkiem.

Jesteśmy traktowani jako zło konieczne.

Wielki Świat traktuje nas jak po macoszemu. I nie chodzi tu tylko o program "Zero Tolerancji", którego nazwa doskonale charakteryzuje postępowanie Czcigodnego Ministra. Jest to tylko przypieczętowanie działań Bardzo Ważnych Ludzi, którzy uważają, że lepiej leczyć niż zapobiegać. Dlatego zamiast godnych warunków pracy i wyższej płacy dla rodziców mamy 300 złotych stypendium, a zamiast wychowywania mamy karanie.

Rodzice nie mają czasu. Lepiej według nich jest popracować dodatkowe sześć godzin i kupić dzieciakowi nowe adidasy niż porozmawiać na tematy ważne dla obojga. Rzeczywiście, w klasyfikacjach potrzeby materialne stoją wyżej niż wartości takie jak potrzeba rozmowy czy zrozumienia. Jednak adidasy kiedyś trzeba będzie wyrzucić. Przekazane przez kogoś wartości i zwykła przyjaźń między rodzicem a dzieckiem pozostają na zawsze.

Nikt nie chce na poważnie zająć się naszymi problemami. Są bagatelizowane. Bo przecież wiadomo, że potrzeba nam tylko nowych ciuchów, lanserskich gadżetów i laski do bujania się po mieście.

Zresztą, kto by rozmawiał z anarchistą wkładającym nauczycielowi kosz na głowę, palącym trawę i pijącym tanie wina i rabującym starsze panie z nakryciem głowy z wełny owiec australijskich.

Żyjemy w świadomości, że miejscem naszego zamieszkania po ukończeniu osiemnastu lat będzie raczej Dublin czy Berlin niż Warszawa, Gdańsk czy Kraków. Przez dzisiejszą politykę prowadzoną przez Koalicję Najlepszą Z Możliwych wielu ludzi chce wyjechać nie tylko z powodów lepszych zarobków. Chcą uciec przed atmosferą społecznego konfliktu, która wytworzyła się i nie chce odejść. W takich warunkach wychowują się pokolenia, które niedługo zaczną dorosłe życie. I będą budować Polskę. Nieważne którego numeru. Chyba, że wyjadą, co jest nader prawdopodobne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Hmm.... rzeczywiście uproszczone, ale miałem za mało czasu na napisanie czegoś obszerniejszego (a może jestem po prostu za głupi ;p)
Wkurza mnie, że harując w trzech szkołach i śpiąc średnio po trzy godziny mam takie perspektywy, jakie mam. Dlatego napisałem ten tekst.
Dzięki za uwagi, tak pozyytywne, jak negatywne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, uproszczone (a przez to czasem naiwne) to wszystko i często nietrafne, nawet jeżeli zawiera parę celnych refleksji. Może i rzeczywiście jakiś manifest buntu, ale niestety trochę po macoszemu tworzony :). Niemniej pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fragment o lasce do bujania sie po miescie jest super :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witamy debiutanta. Jako bakteria możesz się zadomowić w organizmie w24, klubu ludzi ciekawych innego (spojrzenia, myślenia, pisania). Tu adidasów nikt Ci nie kupi, ale możesz czasem zgarnąć nagrodę - fajną książkę na ten przykład. Czego życzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mysle, że wielu rzeczy nie dostrzegasz, a w Twoim tekscie jest za duzo emocji. Wynika to zapewne z tego, ze sprawa dotyczy Cie bezpośrednio. Brakuje mi paru przecinków, ale kto nie ma z nimi problemow :)?
Po przeczytaniu tego manifestu poczułam sie... stara :) Gdybym była jeszcze licealistką to pewnie napisałabym tekst w bardzo podobnym tonie, a teraz juz patrze na to wszystko inaczej, jestem bardziej ułozona i przezorna jakby zaspiewał Kazik :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zawsze młodzież była młodzieżą. Czasami tylko miała szczęście do lepszych dorosłych...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy to jakis manifest nowego stowarzyszenia poetów? Dekadencja XXI wikeu? Dość smutną wizję roztaczasz... głównie przed sobą samym. To chyba miała być mała prowokacja z elemantami realizmu ;-)

Pozwolisz, że wezme na tapete zaledwie kilka wątków...
Nikt nie chce się zając problemami młodzieży? Jak sądze, wypowiadasz sie w swoim imieniu. Generalizowanie bywa niebezpieczne. A jak sie człowiek chce pisać coś więcej niz pamiętnik, to trzeba tym bardziej miec na uwadze co, do kogo i w jaki sposób sie pisze.

Nie sądzę też by wszyscy rodzice bagatelizowali sprawy swoich dzieci. Fakt, że często brak rozmowy, zabieganie, zmęczenie (nie będę sie powtarzac). Ale wydaje mi się, że trochę zbyt wiele mówi sie o prawach młodzieży a zbyt mało o obowiązkach. Nie neguję tu ewidentnych błędów wychowawczych , które są (ot, nieszczęsny syndrom adidasów, który ma zastąpić np. rozmowę z dzieckiem).

Atmosfera konfliktu, piszesz... A znasz inne czasy? Trąbi sie o bezrobociu. Ludzie wyjezdzają bo już mozna, oficjalnie. Natomiast trudno mi sie zgodzić z tymi wszystkimi głosami w stylu: w Polsce mnie nic nie trzyma. Po prostu - mysle inaczej. Ale to kwestia wychowania...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.