Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28887 miejsce

Młyny wyborcze

Czyja wina, gdzie przyczyna? - chciałoby się zawołać w obliczu blamażu wybitnych polskich prawników zasiadających od lat w Państwowej Komisji Wyborczej

Demonstracja uliczna / Fot. nieznany
Dzień, w którym Kaczyński, z Millerem wezwali do unieważnienia niekorzystnych dla nich wyborów samorządowych może być początkiem pełzającej, antydemokratycznej rewolucji w Polsce. Pierwszym jej elementem był zajazd na siedzibę Państwowej Komisji Wyborczej zorganizowany przez radykalne odłamy prawicy zorganizowany i dowodzony przez znanych awanturników politycznych między nimi: Wiplera, Brauna i Ewę Stankiewicz. Zabrakło szybkiego i skutecznego działania organów odpowiedzialnych za ład i bezpieczeństwo, co nie wystawia dobrego świadectwa naszemu państwu. Kiedy przestraszeni nie na żarty sędziowie sporządzili oświadczenie o wstrzymaniu działalności tego organu w trakcie obliczania wyników wyborów, ruszyła wreszcie spóźniona interwencja policji. Pobity uprzednio przez policjantkę podczas wywołanej w Warszawie pijackiej burdy poseł Wipler, tym razem przezornie wcześniej opuścił trefne miejsce,reżysera Brauna wynieśli z budynku policjanci, a dziennikarka Gazety Polskiej po zatrzymaniu rzekomo zachorowała. Widocznie zanadto wyczerpała swoje siły i nadszarpnęła zdrowie, biorąc udział w szturmie i wyważaniu drzwi do budynku Krajowego Biura Wyborczego.

Następnego dnia szczwany jak Lis Witalis prezes PiS-u wydał oświadczenie odcinające się od chuligańskich wybryków prawicowych jastrzębi i o to chodziło. Podburzyć narwańców do chuligańskich wybryków przeciw politycznym przeciwnikom i przyglądać się z boku, jak rozwija się akcja, a d czasu do czasu dolewać oliwy do ognia. Pobudzeni emocjonalnie wyznawcy Kaczyńskiego podnieśli lament nad wygranymi przecież formalnie przez „Prawo i Sprawiedliwość wyborami. A to, dlatego, że stracone przez wrogą Platformę głosy nie padły ich łupem, lecz pozyskane zostały przez rządowego koalicjanta Polskie Stronnictwo Ludowe, które wynikiem blisko 24 % głosów odniosło historyczny sukces. Dążąca od lat do władzy agresywna pisowska prawica, po raz kolejny odbiła się od szklanego sufitu i nadal pozostaje poza orbitą realnej władzy w województwach, a perspektywa zwycięstwa w przyszłorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych cofnęła się daleko za polityczny horyzont. Pozostaje, więc PiS-owi wzmocnić brudną grę obliczoną na destabilizację państwa, z nadzieją na przechwycenie władzy po zdemolowaniu politycznych przeciwników. Jedynie taka strategia może im przynieść sukces, bowiem odsądzanie polityków innych opcji od czci i wiary, a nawet kreowanie ich na zdrajców i zaprzańców praktycznie zamyka pisowcom drogę do zawierania powyborczych koalicji.

Czyja wina, gdzie przyczyna? – należałoby zawołać w obliczu blamażu wybitnych polskich prawników, od lat zasiadających w Państwowej Komisji Wyborczej. Otóż to. Wygląda na to, że czcigodne te osoby od pewnego czasu zadawalają się właśnie zasiadaniem i kontemplacją własnej ważności i nie przykładają się do organizatorskiej roboty. Być może należy tak zmienić statut tego organu, żeby do podejmowania decyzji o informatyzacji obsługi aktu wyborczego dopuścić również fachowców w tej dziedzinie. Jest to pożądane tym bardziej, że wiek tych znakomitych w swej dziedzinie sędziów, delegowanych przez trzy najważniejsze polskie trybunały, może nasuwać wątpliwości, co do ich kompetencji i wiedzy w zakresie nowoczesnych technik komputerowych i informatycznych. Dymisje złożone przez członków tej niesłychanie ważnej komisji otwierają pole do takich zmian. Poprawa działania komisji i zmiany w ordynacji wyborczej powinny być przedmiotem szerokiej, społecznej debaty. Nie powinna ona jednak odbywać się na ulicach w blasku ognistych rac, podczas ogłuszającego huku petard.

Nie da się jednak obronić pisowskiej tezy o totalnym wypaczeniu wyników ostatnich wyborów, choć nie da się też wykluczyć, że doszło w nich do dość dużej liczby nieprawidłowości, a nawet drobnych przekrętów. Należy jednak pamiętać, że cudom nad urnom powinny skutecznie zapobiegać przepisy o obsadzaniu składów komisji wyborczych. W każdej z nich ma prawo zasiadać przedstawiciel komitetu wyborczego, którego kandydaci znaleźli się na listach wyborczych w danym okręgu. Trudno przyjąć do wiadomości, że delegowane do komisji osoby nie potrafiły skutecznie strzec prawidłowości samego aktu głosowania, a później w czasie liczenia głosów interesów swoich mocodawców i dopuściły do takich wyborczych oszustw, które mogłyby mieć wpływ na sfałszowanie ostatecznych wyników. Co w takim razie robili w lokalach wyborczych mężowie zaufania? Mądre przysłowie mówi: Kijem tego, co nie pilnuje swego. Pozostaje wiec zapytać pana prezesa, Kaczyńskiego. Jak to się stało, że kilkudzięciotysięczna armia pisowskich działaczy nie zdołała zapobiec oszustwom, o których on publicznie mówi? I jeszcze jedno. Czy partii, która tak łatwo daje się oszukiwać można powierzyć władzę? Czy takie rozwiązanie będzie korzystne dla naszego kraju? Te pytania to czysta retoryka, bo Jarosław Kaczyński miał dość politycznej mocy, żeby nie dopuścić do sfałszowania wyborów na swoją niekorzyść, ale nie przepuści tak doskonałej okazji, sprokurowanej słabością ważnego organu państwa, do wygenerowania politycznych korzyści dla siebie, To woda na jego młyn, bo w politycznej destrukcji jest on prawdziwym mistrzem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Dzień dobry, trwa cisza wyborcza. Wszelkie komentarze opublikowane w czasie trwania ciszy i związane bezpośrednio lub pośrednio z wyborami będą kasowane. Zapraszamy do dyskusji po tym czasie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Z rządów popaprańców uciechę mają rosyjskie służby" - mówi Jojo - o którym Mateusz Kusiak pisze na forum http://forum.gazeta.pl/forum/w,902,87101297,87105414,_Jojo_Brudzinski_w_mlodosci_okradal_kolegow_.html

W zasadzie przyznaję Jojowi rację, tylko w odwrotna stronę; nic tak przez całe wieki nie cieszyło Rosji jak rokosze, rebelie, liberum veto i wszelkie warcholstwa w Rzplitej.

Panie Bąk - a ja na pozdrowienia nie zasługuję? Serce mi krwawi ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Włodzimierzu, witam w elitarnym klubie "Co Złego To PiS". Życzę wielu sukcesów w rywalizacji z panami Kanem i Małkowskim (szczególnie ten drugi to naprawdę mocny zawodnik) i paniami Szychlińską (serdecznie pozdrawiam :) ) i Kowalczyk. Po jednym zdaniu "Pobity uprzednio przez policjantkę podczas wywołanej w Warszawie pijackiej burdy poseł Wipler" wnioskuje że również Pan jest swietnym materiałem na członka tego zacnego klubu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Włodzimierzu, szkoda, że nie odpowiedział Pan na moje precyzyjne pytanie, bo nie mamy właściwej płaszczyzny do dyskusji. To nie jest moje czepianie się, tylko próba sprowadzenia dyskusji do konkretów, a nie epitetów. Te ostatnie tylko stygmatyzują tego, kto się nimi posługuje, ale nie dają możliwości pokazania, gdzie tkwi przyczyna. Miałem złudne wrażenie, że Pan jej poszukuje stawiając w zajawce pytanie: Gdzie wina, gdzie przyczyna?

Jeżeli nie sprecyzujemy terminu, co to jest "awanturnictwo polityczne" - nie ruszymy z miejsca. Wszelakie "wichrzycielstwo" i "awanturnictwo" w ustach Jerzego Urbana miało w przeszłości taki sam wydźwięk, jak dziś w takich wypowiedziach nawołujących do przestrzegania prawa. Ci wichrzyciele i chuligani zmienili ustrój demokratyczny na demokratyczny lub jak kto woli, "demokratyczny" na "demokratyczny". Czyż nie widzi Pan podobieństw w postrzeganiu nawoływań do poszanowania prawa demokratycznego państwa, czy jak kto woli "demokratycznego państwa"? Jeżeli Pan tego nie dostrzega, to na nic moje wywody.

Zmienię wątek. Czyż nie są awanturnikami politycznymi tacy jegomościowie, jak ci z afery podsłuchowej? O której już tysiące Polaków zapomniało i... nadal uczestniczą w wyborach różnej maści cwaniaczków, bo spełniają swój obywatelski obowiązek. Pan Sienkiewicz, zanim odstawiono go na boczny tor (zresztą nie wiadomo na jak długo) w twarz swoim wyborcom powiedział, że NAJWAŻNIEJSZĄ misją jego ostatnich godzin w rządzie jest dopadnięcie podsłuchujących i nagrywających.

Piszę nie na temat? Oj, wydaje mi się jednak, że to ten sam temat, mimo że nie dotyczy wyborów. On pokazuje tło takich i innych wydarzeń, które miały miejsce i dopiero zaistnieją, bo muszą. Determinizm, jak raczył Pan zauważyć w odniesieniu do Kaczyńskiego, działa również i w pozostałych przypadkach.

Rządzący jawnie i bezczelnie "robią nas w konia" w dziesiątkach innych spraw. W takim krótkim komentarzu nie mam szans na pokazanie wielowątkowości "blamażu wyborczego", który jest właśnie wynikiem patologii naszego państwa demokratycznego, czy jak kto woli "demokratycznego".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzech sędziów PKW było mianowanych przez sp Lecha Kaczyńskiego .Włamanie do urzędu państwowego prawicowych aktywistów wspierających PiS we wszelakich marszach i zadymach nie było przypadkowe . To świadome działanie mające na celu wywołanie niepokojów i podważanie systemu demokratycznego państwa .
PiS poważa wyniki wyborów od 2010 r zatem nic nowego . Odcinanie się od działań pani Stankiewicz , pana Brauna to hipokryzja .Do PKW wtargnęło trzech parlamentarzystów tej partii .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Marku.Może rzeczywiście o prawnikach z PKW należy pisać wybitni w cudzysłowie.Niemniej jednak za takich uchodzili skoro zostali delegowani przez najważniejsze krajowe trybunały.Sam zastanawiałem się nie raz nad lenistwem sędziów i niewydolnością naszego wymiaru sprawiedliwości.Nic nie uprawnia jednak aktywistów politycznych do wyważania drzwi państwowych urzędów. Takie działanie to początek rewolucji, a w państwie demokratycznym należy korzystać z demokratycznych metod.Trzeba pamiętać jakich fanatyków mamy na prawicy. Zainspirowani przez zdeterminowanego Jarosława Kaczyńskiego mogą poczynić wielkie szkody.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Errata... miało być: "Proszę sobie wyobrazić, że wszyscy powinni być grzeczni, kulturalni, pryncypialni i cierpliwi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy mógłby Pan przybliżyć definicję, kto to jest "awanturnik polityczny"? To określenie jest mało zrozumiałe, nieostre, mgliste wobec pana Brauna. Czym zasłużył sobie ten człowiek, aby Pan mógł przypiąć mu taką łatkę?

Proszę sobie wyobrazić, że wszyscy byliby być grzeczni, kulturalni, pryncypialni i cierpliwi. Czy wtedy dowiedzielibyśmy się cokolwiek o tym "strasznym blamażu wybitnych polskich prawników"?

Czym z kolei ci prawnicy zasłużyli sobie na określenie "wybitni"?

Czy Pan naprawdę wierzy w to, że dinozaury polityki polskiej są zdolni wywołać "pełzającą antydemokratyczną rewolucję w Polsce"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.