Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

159765 miejsce

Mnóstwo emocji i zwycięstwo AZS-u!

Skazywany przed sezonem na same porażki częstochowski AZS po raz kolejny udowodnił, że w grze nie liczą się tylko wielkie nazwiska. W poniedziałek, po szalonym meczu, pokonał 3:2 znacznie silniejszą Resovie Rzeszów.

Od samego początku obu ekipom towarzyszyły wielkie emocje. AZS uskrzydlony ostatnimi dobrymi występami zarówno w Lidze Mistrzów, jak i Plus Lidze, chciał po raz kolejny udowodnić wartość swojej drużyny. Presja ciążyła również na ekipie z Rzeszowa, w której występuje trzech były zawodników spod Jasnej Góry. Nic więc dziwnego, że obie drużyny przystąpiły do meczu mocno skoncentrowane.

Lepiej z emocjami w pierwszym secie radzili sobie zawodnicy gości, którzy od samego początku zyskali najpierw niewielką, a z czasem znaczącą przewagę. Najlepiej spisywał się Krzysztof Gierczyński, który w ataku był po prostu nie do zatrzymania. Skutkiem było łatwe zwycięstwo gości 25:18.

Wszystko wskazywało na bezproblemowe zwycięstwo drużyny z Rzeszowa . Nic takiego nie miało jednak miejsca. Druga partia pokazała, że akademicy mają duże możliwości. Wielka w tym zasługa atakującego Smilena Mlyakowa. Bułgar popisał się wspaniałą seria zagrywek i w jednym ustawieniu AZS zdobył aż 10 punktów, obejmując prowadzenie 13:5. Skuteczna i rozważna gra akademików do końca seta sprawiła, że wygrali tę partię 25:15 i doprowadzili do wyrównania.

W trzeciej odsłonie Resovia wyraźnie poprawiła przyjęcie oraz wzmocniła zagrywkę. Po raz kolejny dał o sobie znać Gierczyński i goście po raz drugi obieli prowadzenie. W czwartej partii siatkarze Częstochowy znaleźli się pod ścianą, przegrywając w końcówce 24:21. Wówczas doskonałymi zagrywkami ponownie popisał się Mlyakow. Jego mocne serwisy zmusiły gości do popełnienia błędów, które skutecznie wykorzystywali akademicy. Zablokowanie Marcina Wiki zakończyło czwartego seta, którego AZS wygrał 28:26 doprowadzając do remisu. Od tego momentu już nikt w hali nie usiadł, a ponad dwutysięczna publiczność skandująca "AZS! AZS!" dodała częstochowianom skrzydeł. Skutek był porażający. Perfekcyjna gra i pewne zwycięstwo w tai breku 15:11, a w całym meczu 3:2 sprawiły, że AZS zainkasował 2 punkty.
Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Zbigniewa Bartmana, który w całym meczu grał równo, a w tai breku był wprost rewelacyjny.

Uroku widowisku dodał fakt, iż wszystko rozpoczęło się od bardzo miłego gestu częstochowskiego zarządu. Podziękowania za grę w poprzednich sezonach na ręce trzech byłych zawodników AZS-u złożyli Konrad Pakosz, Roman Lisowski i Andrzej Gołaszewski. Krzysztof Gierczyński nie krył swojego wzruszenia: - Miło jest dostać taką pamiątkę. W gardle trochę ściska. Zostawiliśmy trochę zdrowia tutaj na tej hali, ja przez sześć lat, Marcin przez dwa, a Paweł przez pięć. Cieszymy się, że klub i kibice o tym pamiętali.

Również kibice zachowali się bardzo ładnie głośno skandując nazwiska byłych azssiaków. - Takich meczy chcemy jak najwięcej - komentowali całe spotkanie uradowani kibice. Kolejna okazja już za tydzień, kiedy to częstochowscy akademicy zmierzą się z wiceliderem z Kędzierzyna.

Domex Tytan AZS Częstochowa - Asseco Resovia Rzeszów 3:2 ( 18:25, 25:15, 18:25, 28:26, 15:11)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.