Facebook Google+ Twitter

Moda i mundury

Obecna sytuacja w życiu społecznym i politycznym skłania do zajęcia się sprawami, które są dalekie od sporów i uwikłań politycznych.

Polityka stała się nie tylko nudna, ale także niebezpieczna, ponieważ nastawia ludzi przeciwko sobie, zamiast łączyć ich w działaniach dla dobra wspólnego. Zajmijmy się zatem, tytułem rozrywki, nie światem polityki, ale światem mody. To wielki, zróżnicowany świat, obejmujący prawie całe otoczenie człowieka. Modne są ubrania, muzyka, samochody, miejsca wypoczynku, modne kwiaty, gesty i obyczaje.

Można się narazić dyktatorom mody, odnosząc się krytycznie do jej wymagań, które często stają się silniejsze niż zasady moralne, gust i godność człowieka. Oczywiście, moda (tak przynajmniej chciałoby się sądzić) to poszukiwanie piękna. Jeżeli tak, to trudno byłoby ją krytykować. Jednak współcześnie za najbardziej poszukiwane piękno uchodzi to, co w dziedzinie estetyki jest prowokacją, prowokacja zaś nie liczy się prawie z żadnymi zasadami i dlatego podlega krytyce. Wydaje się, że jedyną zasadą, jaką kieruje się moda, zwłaszcza ta wielka, jest zasada maksymalnego zysku. Przecież wytwarzane przez nią kreacje kosztują więcej niż porządna rezydencja z ogródkiem i nie wychodzi się w nich na ulicę, lecz tylko raz, dla odniesienia towarzyskiego i medialnego sukcesu, a potem stają się co najwyżej eksponatami muzeów i prywatnych kolekcji.

Jest coś upokarzającego w prezentacji mody na tak zwanym wybiegu. To się po prostu źle kojarzy. Modele i modelki zadają sobie tortury, by dopasować się do obowiązujących standardowych wymiarów, ćwiczą miny i pozy, wreszcie wychodzą prezentować nowości sławnych projektantów i krawców - jako towar na sprzedaż. Przecież to rodzaj reklamy, w której nie człowiek jest wartością, ale jego szata, i to tak prezentowana, by przekonać widzów, że tylko ten, kto się modnie ubiera, jest na poziomie, tylko on jest wartościowy, reszta zaś to niedouczony motłoch. Dowodem na to, że taką właśnie rolę spełnia przesadne podporządkowanie się dyktatom mody, jest złośliwa i prześmiewcza reakcja modnisiów na łamanie reguł panującej mody, zauważalna w życiu towarzyskim. "Zobacz, jak ona się ubrała! To skandal, ona nie ma za grosz gustu". Nie ma znaczenia, że czyste i pasujące na kogoś, choć nieco niemodne ubranie, kiedyś było krzykiem mody. Jest rzeczą charakterystyczną, że tego rodzaju fałszywe zgorszenie oskarża człowieka. To on jest winien. A może nie stać go na to, by nadążyć za nowinkami mody? To nie ma znaczenia. Ważniejsze od człowieka są reguły mody.

Wybieg dla prezentacji nowinek mody nie jest niczym innym, jak tylko ukazaniem kreacji twórców dla zyskania, owszem, aprobaty znawców, ale przede wszystkim dla zdobycia wielkich pieniędzy.

Moda, kiedy się jej przypisuje przesadne znaczenie albo czyni się z niej prawie wyłącznie narzędzie zysku, traci swoją oryginalną wartość polegającą na sugerowaniu człowiekowi tego, co potrzebne, praktyczne, a równocześnie ładne, dające satysfakcję. W tym złym i dobrym znaczeniu stosowano się do mody zawsze, czego przykładem mogą być mundury.

Mundur od dawna cieszy się powodzeniem, i to z wielu powodów, wśród których chyba na pierwszym miejscu jest ta jego właściwość, że stanowi swego rodzaju legitymację przynależności. W tym sensie także każdy strój, który jego posiadacza wyróżnia od otoczenia, spełnia podobną rolę. Niegdyś po stroju można było odróżnić pana od sługi, bogatego od biedaka, szlachtę od chłopstwa, zaś wśród wojskowych i urzędników służących władzy do dziś mundur wskazuje nie tylko ogólnie, w jakiej jest się służbie, ale także na posiadaną rangę i pełnioną funkcję.

Ostatnio głośno było w Polsce o mundurkach szkolnych. Od nowego roku szkolnego uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów są zobowiązani przychodzić w nich do szkoły. Władze oświatowe pozostawiły szkołom wybór stroju; często do ustalenia, jaki on ma być, włączali się rodzice, a nawet sami uczniowie. Będziemy więc mieli rozmaite mundurki, co zresztą bardzo ułatwi rozpoznanie, z jakiej szkoły pochodzi młodzież.

Niecała młodzież jest z mundurków zadowolona, ale mądrość ludowa, zawarta w przysłowiach, wskazywałaby, że z dziewczętami nie będzie kłopotu, ponieważ "za mundurem panny sznurem". Skoro tak mówi przysłowie, musi to być prawda. Znana piosenka sprzed lat zwracała uwagę na urok orkiestr dętych, też przecież jakoś związanych z mundurem. Stąd już tylko mały krok do tego, co zazwyczaj łączy mundur z dętą orkiestrą, czyli do defilady, uroczystego przemarszu wojska i do wszelkich innych estetycznych przeżyć, jakie one wywołują, zwłaszcza, jak powiada przysłowie, u dziewcząt.

Ta kobieca fascynacja mundurem zdaje się być wyrazem intuicji dostrzegającej w umundurowanych symbol kilku ważnych w życiu wartości. Pierwszą z nich jest osoba żołnierza. Zawsze był symbolem siły, odwagi, poświęcenia dla ojczyzny aż do przelania krwi. Takie cechy imponują, budzą zaufanie, dają poczucie bezpieczeństwa. Drugą ważną sprawą jest dojrzały, młody wiek wojskowych, związane z tym zdrowie, sprawność fizyczna, ale także fantazja, poczucie humoru i słabość do płci pięknej. Wreszcie trzecia cecha, może nieco nieistotna, ale pociągająca, to ich wygląd. Młodzieniec w zadbanym mundurze, poruszający się w sposób opanowany, co jest wynikiem musztry, szarmanckie zachowanie, prezentuje się przecież elegancko, robi wrażenie.

Trzeba mieć nadzieję, że także dzieci i młodzież będą podziwiane i zasłużą na szacunek, nie tyle z racji noszenia modnych mundurków, co raczej dzięki wiedzy i mądrości, jaką zdobędą w szkole.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.