
Ostatnio wiele słyszy się o stylu vintage. Na wielu portalach internetowych czytałam mnóstwo artykułów o tej tematyce, po zapoznaniu się z nimi postanowiłam napisać swój własny, przedstawiający moją opinię na ten temat.
Samo słowo "vintage" oznacza wino zrobione z winogron zebranych w tym samym roku, po prostu dobry rocznik wina. Czy tak samo jest z ubraniami? Im starsze, tym lepsze? Niestety nie. Najważniejsze to odpowiednio dobrać strój. Co, gdzie i jak?
Secondhandy wracają do łask. Na jednej z warszawskich ulic spotkałam dziewczynę wyróżniającą się spośród tłumu szarych czy też nadmiernie kolorowo ubranych ludzi. Jej ubiór rzucał się w oczy, ale nie kolorem czy krojem ale klasą i odpowiednim dobraniem dodatków. Zbieg okoliczności sprawił, że zaczęłyśmy rozmawiać. Gdy spytałam się o to, czym kieruje się w dobieraniu stroju, opowiadała: - Kiedyś za żadne skarby świata nie weszłabym do lumpeksu. Wolałam nosić nowe, markowe ubrania. Metka była dla mnie wyznacznikiem stylu - mówi. - Teraz wiem, że się myliłam. Z odzieży z drugiej ręki można stworzyć coś niepowtarzalnego i stylowego.
Internet nową wyrocznią mody? Ostatnio głośno o blogach ze zdjęciami kreacji tworzonych przez założycielki. Zwykle kupują one części stroju właśnie w secondhandach lub w sieci. Jedna z właścicielek takiego bloga - Joanna, w internecie identyfikuje się jako Ryfka - błyskawicznie zdobyła rozgłos. Jej blog www.szafasztywniary.blogspot.com szybko stał się popularny wśród osób interesujących się stylem vintage.
Sama Ryfka mówi o sobie: "Samozwańcza królowa lumpeksów, pedantka i skąpiradło w jednej osobie." Personal style blog - nazywany przez Asię e-szafą - to nowe zjawisko, które przyszło ze Skandynawii, ucieczka przed modową uniformizacją.
Sami projektanci często wracają do ubrań z poprzednich epok. Nigdy nie są to dosłowne repliki, lecz fragmenty zapożyczone. Lata 30., 50., 80. nigdy na stałe nie znikną ze światowych wybiegów. Tak samo jak i legendarna czerń od Chanel czy - niby to oklepane - dzwony.
Wychodząc na polskie ulice trudno zobaczyć dziewczynę w innych spodniach niż rurki. Były one - i jak widać na polskich ulicach - nadal są wielkim hitem. Dzwony, kultowe w latach 60.-70. jak i parę lat temu, odeszły w niepamięć. Teraz, kiedy znów zagościły na pokazach mody znanych projektantów, wiele osób pozbyło się już tego zbędnego ubrania.
- Zawsze zachowuję ostrożność, jeśli chodzi o ubiór - mówi Martyna. - Nigdy nie wyrzuciłam starej bluzki czy spodni mimo iż myślałam, że i tak więcej jej nie założę. Nigdy nie wiadomo co stanie się modową rewelacją, a co zupełnie straci wartość w nadchodzącym sezonie - dodaje.
Moda ciągle się zmienia, raz zaskakuje nas modernistyką, motywami wprost kosmicznymi, niektórzy dyktatorzy mody niczym Leonardo da Vinci starają się wyprzedzać swoją epokę. Jednak w świecie mody jak w kalejdoskopie - jeden ruch i nagle tworzy się drugi obraz, nie mniej piękny, lecz zupełnie inny. Takim obrazem są stroje z poprzednich epok, które jak bumerang wciąż powracają i będą powracać do naszych rąk.