Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4827 miejsce

Moda na "dokopanie" ZUS-owi nie przemija

Akronim ZUS odmieniany jest w mediach przez wszystkie przypadki. Instytucji tej przypisuje się całe zło występujące w ubezpieczeniach. Skrót ZUS odczytuje się jako Zakład Utylizacji Szmalu. Czy można powiedzieć coś dobrego na jego temat?

Plansza urzędomatu ZUS / Fot. Marek ChorążewiczKrótka historia ZUS

Na stronie ZUS znajdujemy informację, że powstał on w 1934 roku. Ojcem pomysłu, na bazie którego powstała ta instytucja, był znany "przyjaciel" Polaków Otto von Bismarck (1815 - 1898), zwany Żelaznym Kanclerzem. W 1880 roku wprowadził gwarantowaną przez państwo emeryturę dla wszystkich ubezpieczonych pracowników, którzy ukończyli 70 lat.

W 1920 roku 19 maja Sejm nowo powstałego państwa Polskiego uchwalił ustawę o obowiązkowym ubezpieczeniu na wypadek choroby. Ustawa dawała gwarancję pracownikom i ich rodzinom pomoc lekarską, leczenie szpitalne i zasiłek chorobowy. Dotychczas panował zupełny chaos w przepisach, gdyż w każdym zaborze były one inne. Następnym krokiem w organizowaniu spraw społecznych było ujednolicenie ubezpieczeń pracowników umysłowych w 1927 roku, a 6 lat później wprowadzono ubezpieczenia w przypadku wystąpienia choroby i macierzyństwa oraz na wypadek niezdolności do pracy lub śmierci związanej z pracą (choroba zawodowa).

Dopiero w 1934 roku połączono pięć odrębnych instytucji w jedną i powstał Zakład Ubezpieczeń Społecznych z siedzibą w Warszawie. Jest to instytucja powołana na mocy ustawy z dnia 28 marca 1933 r. o ubezpieczeniu społecznym i rozporządzenia prezydenta RP z dnia 24 października 1934 roku o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym.

W 1955 roku ZUS został zlikwidowany na rzecz związków zawodowych i Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej oraz rad narodowych, ale pięć lat później reaktywowano ponownie tę instytucję.

Budynek ZUS w Łodzi / Fot. Marek ChorążewiczTuż przed II wojną światową ZUS zarządzał funduszami wycenionymi na 1,5 mld złotych.

Najważniejsze zadania ZUS

Zakład Ubezpieczeń Społecznych to państwowa instytucja ubezpieczeniowa. Zbiera składki na ubezpieczenia społeczne obywateli oraz dystrybuuje je w formie świadczeń: emerytury, renty, zasiłki chorobowe (macierzyński) oraz wypadkowe. Należy mocno podkreślić, że ZUS - jedna z najpotężniejszych firm w Europie (około 20 mln klientów) - nie prowadzi własnej polityki finansowej. Wielkość składek i świadczeń jest ustalana przez parlament. Pod tym względem dziwna to instytucja, a pracownicy ZUS nie mają statusu urzędnika państwowego. ZUS nie jest urzędem w sensie ustrojowym, ale używa aparatu państwa do prowadzenia swojej działalności. W świetle kpa (kodeks postępowania administracyjnego) jest traktowany jako organ administracji publicznej.

Ponadto ZUS zbiera składki na ubezpieczenie zdrowotne, ale ich nie gromadzi tylko przekazuje do NFZ. Podobnie jest w przypadku składek do OFE.

Zakres działań Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jest regulowany ustawą z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych. Regulują go zwłaszcza art. 68 i 69 tej ustawy.

Kryzys finansowy w ZUS

Ponad 2 biliony złotych wynosi zadłużenie ZUS-u. To jest 2 razy więcej niż zadłużenie zagraniczne RP.

Po 1989 roku przystąpiono do prac nad zmianą modelu funkcjonowania ZUS, które trwają do dzisiaj... Przed 1999 rokiem wypłatę świadczeń emerytalno-rentowych gwarantowało państwo. Najważniejszym źródłem finansowania świadczeń wypłacanych przez ZUS była składka na ubezpieczenie społeczne i większości przypadków wynosiła 45 procent wynagrodzenia. Zarządzanie gospodarką oraz ściągalnością składki było takie, że w 1994 roku było w ZUS zadłużonych trzecia część zakładów uspołecznionych i prawie połowa prywatnych. Zaczęły się masowe oszustwa sprawozdawcze, bo inaczej nie można nazwać podawanie nieprawdziwych danych. Zakłady pracy aż w 80 procentach zaniżały stan zatrudnienia, podawały niewłaściwy czas pracy oraz zaniżały rzeczywiste wynagrodzenia. Prawie 70 procent nie płaciło składek w terminie, zalegając nawet po kilka lat. Prawie wszystkie zakłady zatrudniały pracowników na umowy-zlecenia lub umowy o dzieło niepodlegające składce ZUS.

Dlatego w 1999 roku zapoczątkowano zmiany na system mieszany, w którym składka emerytalna jest kierowana zarówno do systemu repartycyjnego, jak i kapitałowego. Powołano tzw. OFE (Otwarte Fundusze Emerytalne), które miały obsługiwać tę część kapitałową.

System repartycyjny, to taki, gdy zebrane prawdziwe pieniądze przeznacza się na emerytów. Natomiast na emeryturę płacącego aktualnie składki mają pracować następne pokolenia (tzw. solidarność pokoleń). Ten piramidalny system załamuje się jednak przy niskim wzroście demograficznym.

Czy moda na tytułowe "dokopywanie" ZUS-owi jest zasadna?

To pytanie jest chyba retoryczne... Przyczyniła się do tego oficjalna polityka informacyjna o działalności ZUS. Dziesiątki tysięcy ludzi mają pretensje do tej instytucji, a nie do rządu i całej elity politycznej, która brała przecież udział w tworzeniu dzisiejszego stanu rzeczy.

Po pierwsze, termin "składka" jest zwykłym zabiegiem socjotechnicznym ukrywającym prawdę. Jest to po prostu podatek, albo inaczej mówiąc opodatkowanie pracy, a jeszcze inni mówią o akcyzie nałożonej na pracę. Milton Friedman, twórca monetaryzmu i laureat Nagrody Nobla (1976) jednoznacznie twierdził, że obciążenia finansowe - jeżeli nie są dobrowolne - są zwykłym podatkiem.

Po drugie, te 20 mln klientów ma specyficzną ofertę ze strony ZUS - jest to oferta nie do odrzucenia, co sprawia, że instytucja ta postrzegana jest jako: złodziejska, wywołująca konflikt międzypokoleniowy, niszcząca więzi rodzinne, ułatwiająca działania związane z nepotyzmem i rozdzielnictwem państwowych synekur.

Po trzecie, nawet dzisiaj, gdy społeczeństwo wie dużo więcej na temat systemu w jakim działa ZUS, dalej opowiada się koszałki-opałki na temat wysokości wypłacanych przyszłych emerytur. Na ten temat napisałem artykuł, w którym pokazałem jak premier Tusk mami ludzi wyższymi emeryturami, pod warunkiem, że będą dłużej pracować.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/emerytalne_dylematy_czyli_pantoprazolenie_230376.html

Spotyka się takie opinie, że każdy człowiek sam lepiej zadba o swoje finanse

Wystąpię teraz w roli adwokata diabła, czyli ZUS-u. Otóż wydaje mi się, że nie każdy. W Polsce wiedza finansowa przeciętnego obywatela jest na bardzo niskim poziomie. Nikt bowiem nie jest zainteresowany (może poza najbliższą rodziną), aby umiał on dobrze gospodarować swoimi finansami. Cały państwowy system edukacyjny wprowadza małego człowieka w życie dorosłe w taki sposób, aby wychować go na pracownika "do wynajęcia", a nie na przedsiębiorcę.

Rodzi się zasadnicze pytanie: czy to może być wystarczającym argumentem do stosowania przymusu w uszczęśliwianiu ludzi na siłę i utrzymywaniu takiej instytucji molocha, jaką jest ZUS? Przecież w innych obszarach życia społeczno-gospodarczego państwo nie używa tak zdeterminowanego przymusu.

Spotykane czasem w sieci przykłady zarządzania swoimi finansami opierają się przede wszystkim na zwykłym fizycznym odkładaniu pieniędzy oraz korzystaniu z lokat bankowych lub funduszy inwestycyjnych. Wśród naszych znajomych rzadko spotykamy kogoś, kto szczyci się tym, iż ma swojego brokera zarządzającego jego finansami, a jeszcze rzadziej tych, którzy robią to dobrze i w dodatku osobiście. Przeważnie jednak większość ludzi poddaje się trendom np. lokujemy w złoto lub w fundusze inwestycyjne, ponieważ lokaty są passé. Inni z kolei szukają milionów dla siebie w MLM (multi level marketing). Efekty końcowe bywają zazwyczaj żałosne, gdy przychodzi KRYZYS, zbawienny stan ulubiony przez rekinów finansjery i aktualnie rządzących polityków. Tyle tylko, że jak żyję i odkąd pamiętam ten "jegomość kryzys" jest stałym bywalcem w Polsce.

Liczni agenci ubezpieczeniowi rozmaitych firm działają na zasadzie: spisać polisę za wszelką cenę i uciekać, żeby klient się nie rozmyślił. Dzieje się tak dlatego, ponieważ agentem ubezpieczeniowym w Polsce może zostać każdy, kto ma wykształcenie średnie i odbędzie krótkie szkolenie zakończone zdaniem egzaminu pod nadzorem KNF (Komisja Nadzoru Finansowego). Dodam, że firma organizująca takie szkolenie kończące się egzaminem jest zainteresowana jego jak najwyższą zdawalnością...

Temat do przemyślenia

ZUS nie jest z definicji nastawiony na zysk, tak jak inne firmy ubezpieczeniowe. Jak to jest możliwe, że zrobił się z niego przysłowiowy "worek bez dna" lub jak inni pogardliwie go nazywają - Zakładem Utylizacji Szmalu?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Drogi Przyjacielu i wy, Drodzy Czytelnicy. Trudno być nawet blogerem z rozlanym bólem w szczęce. Ot prozaiczna przyczyna mego obecnego niemal całkowitego milczenia. Rzecz jasna współczesna stomatologia zna na to sposoby, ale moje leczenie niestety jeszcze trochę potrwa. Nie ma chętnych do poważnych dyskusji? To chyba jednak zależy od tego, jak się daną rzecz przedstawi. Chwilowo zwyczajnie brak mi sił. Zastanawiam się też (gdy mi ten ból przechodzi) nad formułą mojego pisania, że tak to ogólnie ujmę.

Wracacjąc do tematu artykulu, tak wyglądało życie przed taką okrożną instytucją jak powszechne ubezpieczenia społeczene: "Tak jak przedtem chorzy próżno dobijają się do bram szpitali i muszą w byle jakim kącie zwinąć się w kłębek nim umrą. Tak jak przedtem umierają chore dzieci, z tą tylko różnicą, że nie na ulicach, lecz w domach nędzarzy, pozbawione należytej opieki lekarskiej. Poprzedzają to daremne starania o umieszczenie w jednym z niewielu szpitali dziecięcych. Wiedeńska hańba szpitalna!"
Jak wynika z tego samego artykułu, państwo nie przeznaczyło żadnych środków na zwalczanie epidemii gruźlicy. Tysiące chorych na tę chorobę zakaźną, nawet pacjenci w ostatnim stadium, poruszały się bez ograniczeń po mieście, szerząc dalej zarazę. Na usprawiedliwienie powtarzano: „Nie ma pieniędzy.” Tylko kilku prywatnych dobroczyńców próbowało przy pomocy skromnych środków ratować sytuację, oczywiście daremnie.
Die Wiener Spitalsfrage, „Die Neue Zeitung“, 26 I 1914, s. 1

Wracamy niestety powoli, nieznacznie, ale chyba niepowstrzymanie do tamtych czasów. Obłudą jest dziwić się obecnie Białorusinom, że popierają swego dobrego (bo gwarantującego im wciąż m. in. powszechną, bezpłatną opiekę zdrowotną) tyrana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ustawę o OFE i tę która umożliwia każdemu bycie agentem ubezpieczeniowym stworzono po to żeby zachodnie koncerny mogły zarobić na Polsce. Nikt nie myślał o jakichś korzyściach dla obywateli (poza oczywiście zatrudnionymi w owych firmach...) W sumie wina nie tyle leży po stronie ZUS'u co twórców sposobu w jaki on funkcjonuje, ale łatwiej jest nienawidzić firmę niż pociągnąć do odpowiedzialności polityków odpowiedzialnych za ten mówiąc wprost - bajzel.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz, Przyjacielu Drogi, jak widzisz, przez kilka godzin od napisania swojego komentarza (za który dziękuję) nikt na Ciebie nie napada ani negatywnymi, ani pozytywnymi uwagami. Ludzie poważne tematy mają w głębokim poważaniu.

Z tego co napisałeś, wnioskuję, że podjąłeś decyzję, do której też dojrzewam. Po prostu, należy zająć się ważniejszymi (swoimi) sprawami i przestać udawać kogoś, kim się nie jest, czyli DO. Zauważyłem, że na W24 zebrała się duża grupa ludzi, którym chciało się coś "chcieć", ale szybciutko dostrzeżono niebezpieczeństwo i... po herbacie...

Ad meritum Twojego, jak to sam określiłeś: kazania.
Ono jest zupełnie poprawne politycznie, jak przeważnie każde takie "kazanie". Nie można w zasadzie do czego się przyczepić... Tyle tylko, że takich marzycieli było już w przeszłości wielu. Wymienię chociażby tych, którzy przyszli mi na myśl: Thomas Morus, T. Campanelli, J. Meslier, G.B. Mably, Morelly, C.H. de Saint-Simon, Ch. Fourier, R. Owen, S. Worcell, L. Krzywicki.

Niestety są to tylko pobożne życzenia. W dodatku, żadna religia nie dała sobie rady z "wychowaniem człowieka", niestety...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Te sprawy wbrew pozorom mają wiele wspólnego z religią. Religijność skłania do przestrzegania pewnych zasad, w szczególności nie szukania samolubnych korzyści kosztem słabszych wartsw społecznych, a w ogóle do miłości bliźniego. Także do dotrzymywania umów, a państwo i jego instytucje opierają się na niepisanej umowie społecznej. Im więcej ateizmu, satanizmu i religijności na pokaz, bałwochwalstwa (w tym oddawania czci boskiej w praktyce instytucji Kościoła Rzymskiego i jego kapłanom, a także Matce Boskiej i świętym, w tym zmarłym kapłanom, zamiast Bogu i Jego niezmiennemu prawu) tym gorzej słabym i chorym. Prawdziwi chrześcijanie, zdobywszy majątek, cieszą się z tego, że mają w swojej miejscowości i w swoim kraju ubogich, bo czyniąc jałmużnę gromadzą sobie skarb w niebie. Dla bezbożnych i wierzących na pozór najepszy jest neoliberalizm: zero odpowiedzialności wobec rządzonych, a ubodzy niech zginą. Bałwochwalcy zamiast wspierać potrzebujących wybudują pomnik, pomnażając potem pod nim swe gusła. W krajach protestanckich, dopóki były przepojone wiarą biblijną budowano dwa-trzy duże pomniki w stolicy dla naprawdę nawiększych bohaterów narodowych, a resztę nadwyżek finansowych przeznaczano na fundacje niosące pomoc ludziom, a także rozwijające ich ducha i umysł. Bogacze, którzy to czynili budowali sobie pomnik w ludzkich sercach i radowali Pana Jezusa. Rzecz jasna chodzi mi tu o pewne szersze prawidłowości, a nie osądzanie jekiegoś pojedynczego niewierzącego itp. i jego moralności. To należy wyłącznie do Najwyższego.

W państwie i społeczeństwie przepojonym prawdziwą bojaźnią Bożą nie byłoby tych wszystkich oszustw i nadużyć, a w każdym razie nie na taką skalę. Kto to jednak zrozumie? Teraz rzucą się na mnie zapewne dwie największe światopoglądowo grupy ludności naszego kraju, podkreślając niewłaściwość tego komentarza. Niech im będzie. Zamiast odpowiadać na to (mam ciekawsze i pożyteczniejsze zajęcia) dodam tylko, że każdy naród ma w gruncie rzeczy taki rząd na jaki zasługuje. Na tym kończę prezbiteriańskie kazanie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otto von Bismarck to dobre panisko było... obiecał gruszki na wierzbie podobnie, jak robią to nasi "spece" od finansów państwa. Wtedy średnia życia wynosiła około 45 lat. Płacili wszyscy ubezpieczeni, ale rzadko kto te emerytury oglądał.

Dzisiaj średnia długość życia jest większa, to i okres "strzyżenia" ubezpieczonych się wydłużył... Jeszcze kilkanaście lat i naród będzie musiał wykazać się bardziej patriotyczną postawą i zrozumieć, że na świecie ma prawo istnieć tylko dotąd dopóki coś pożytecznego wnosi do życia społecznego. Nieproduktywne osobniki, jałowe związki - fora ze dwora! Filozofia jałowych prawników z cenzusem naukowym jest jasna, wyraźna i oczywista. Mieliśmy to zupełnie nie tak dawno zademonstrowane z mównicy sejmowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dopóki rząd nie zmieni ustawy o ubezpieczeniach i w ogóle nie zreformuje systemu ochrony zdrowia, dopóty ZUS będzie uważany za złodzieja i będzie znienawidzony do tego stopnia, że ludzie zrobią wszystko , żeby mu dokopać.
Wiem z doświadczenia, że da się to zrobić...hehehe:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałam, terez refleksje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.