Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17204 miejsce

Modelarstwo redukcyjne - sposób na nudę

Można o nim śmiało powiedzieć że jest armatorem sporej flotylli okrętów wojennych. Niestety nie potrafią pływać. Za to pięknie prezentują się na półce. Rozmowa z modelarzem - Marcinem Cieplińskim.

Myśliwiec Mustang - w trakcie budowy / Fot. Piotr BiegałaJaki rodzaj modelarstwa wybrałeś na swoje hobby?
– Modelarstwo kartonowe. Papier jest cierpliwy nie tylko jeśli chcemy coś na nim napisać. Wiele wybacza, łatwo pozwala naprawić błędy. Jest łatwy w obróbce i powszechnie dostępny.

Zajmujesz się tylko papierowymi modelami?
– Interesują mnie też zdalnie sterowane modele samolotów, ale póki co na profesjonalne zajęcie się tym mnie nie stać. To drogie hobby, model musi być wykonany z odpowiednich materiałów, a aparatura sterująca i elementy wykonawcze kosztują niemało.

Jakie modele głównie sklejasz?
– Okręty z II wojny światowej.

Działo do krążownika Alaska / Fot. Piotr BiegałaDlaczego akurat okręty?
– Pasjonuje mnie marynarka wojenna, lubię duże okręty wojenne, opancerzone, uzbrojone. W wolnych chwilach, dla odprężenia, sklejam też samoloty.

Jakieś konkretne modele okrętów?
– Najsłynniejsze - z amerykańskich to Iowa, Washington, Kalifornia, Arizona, a także japońskie - Takao, Tone, Zuikaku, Nagato, Musashi, Yamato.

Jaka skala?
– Podstawowa to od 1 do 200. Większe nie zmieściłyby mi się w pokoju.

Wystawiasz je na publiczny widok?
– W tym roku mam zamiar zrobić to po raz pierwszy. Dotychczas jeszcze nie czułem się na siłach, aby zmierzyć swoje dzieła z innymi modelarzami.

Ile czasu zajmuje zrobienie modelu okrętu?
– Jeśli ma być starannie, to od półtora roku do dwóch lat. Dobry model wymaga staranności i składa się z tysięcy elementów.

Skąd akurat takie zainteresowanie?
– Spróbowałem kiedyś, spodobało mi się i tak to leci. Jestem dokładny i uparty - to podstawa.

Ile to już lat?
– Około piętnastu.

Nadbudówki na okręcie - jeszcze bez ostatecznego wykończenia. / Fot. Marcin CieplińskiZ jakich materiałów, oprócz papieru, korzystasz?
– Drewno, metal, blacha, elementy fototrawione. Zbieram różne patyczki, druciki, szpulki, korki, rozmaite plastikowe elementy. To wszystko się przydaje podczas pracy. Z patyczka można zrobić lufę, z drutu anteny, elementy takielunku.

Jakie samoloty robiłeś?
– Bojowe. Między innymi Su-22, MiG-29, Halifax, F-16, Mi-8. Aktualnie sklejam popołudniami Mustanga.

Mi-8 to śmigłowiec - w jakiej skali go wykonałeś?
– Skala 1:10 - na specjalne zamówienie - jedyny taki egzemplarz na świecie. W rzeczywistości taka wersja jeszcze nie istnieje. To wersja z dodatkowym opancerzeniem - takie śmigłowce mamy wysłać do Afganistanu.

Dużo robisz modeli na zamówienie?
– Nie - Mi-8 był pierwszy. Jestem z niego bardzo dumny. Ze względu na skalę i włożoną pracę.

Model Mi-8, bez ostatecznego wykończenia. / Fot. Piotr BiegałaIle czasu dziennie poświęcasz na prace przy modelach?
– Jeśli mam wolny czas - około 5 godzin. Kiedyś potrafiłem nawet 12-15 godzin. Jednak teraz mam żonę i dziecko. To mnie absorbuje i modele idą w kąt.

Nie nudzi cię takie hobby? Przecież ciągle robisz to samo - wycinanie i sklejanie.
– Nie, ale czasem odczuwam brak ochoty na sklejanie. Jednak to raczej chwilowy zanik natchnienia niż znudzenie.

Jakieś marzenia?
– Przelecieć się samolotem MiG-29 - póki co niestety nierealne. Choć jakbym miał luźną gotówkę - pojechałbym do Rosji - tam można kupić lot maszyną bojową. Ale na razie pieniądze wydaje na nowe modele i akcesoria do nich.

Jakie akcesoria?
– Model kartonowy wymaga wzbogacenia o elementy wykonane metodą fototrawienia - wieże dział, niektóre nadbudówki - tak aby był jak najbardziej realny. Wszystkiego z papieru zrobić się nie da.

Ile, w sumie, kosztuje model okrętu?
– Materiały to ok. 600 - 800 zł. Mój czas, aby to naprawdę pięknie zrobić - jakieś 5000-6000 zł. Dużo zależy od skali, stopnia skomplikowania, wymagań specjalnych. Oczywiście, gdybym miał zrobić model na zamówienie, to siedziałbym nad nim dzień i noc, więc trwałoby to krócej niż przy hobbystycznym sklejaniu.

Okręt w trakcie prac modelarskich / Fot. Marcin CieplińskiCzy łatwo buduje się model okrętu?
– Bardzo trudno - wymaga to cierpliwości, staranności i sporej dawki wiedzy z zakresu techniki modelarskiej. Trzeba wiedzieć jak naprawić za pomocą kolejnej warstwy papieru, albo szpachli to co popsuliśmy w trakcie pracy. Ale najważniejsza jest cierpliwość, cierpliwość i cierpliwość.

Palce nie bolą od nożyczek?
– Na początku tak, potem robią się twarde odciski i już nie przeszkadza. Czasem zdarzało mi się naciągnięcie ścięgien w kciuku - palec był drętwy. Ale po paru latach nie zwracam już uwagi na drobiazgi.

Dzieło, z którego jesteś najbardziej dumny?
– Z pierwszego byłem bardzo dumny - pancernik California. Jednak z perspektywy lat – wypada słabo. Uczyłem się wtedy i wielu rzeczy nie dopracowałem. Aktualnie kończę ciężki krążownik Alaska i mam zamiar wystawić go publicznie. To moja duma i kawał ciężkiej pracy.

Dziękuję za rozmowę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 13.09.2007 12:57

Od pewnego czasu przygotowuję film o polskich lotnikach w II WW nad Wielką Brytanią. Do tego potrzebna jest armia Mustangów, Messerschmittów, innych myśliwców z obu stron a nawet bombowców. Modelarz podawał, co prawda, swoją wycenę, ale interesuje mnie podana przez niego kwota za całość takiego zestawu do symulowania akcji w locie. Jakby to było możliwe, chociaż w przybliżeniu, byłbym zainteresowany kontaktem z tym człowiekiem. Bardzo użyteczne hobby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękne hobby

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) też kiedyś byłem modelarzem... ahhh... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.