Facebook Google+ Twitter

Modlitwa starej Żydówki. Wspomnienia z czasów okupacji

Ponure, wstrząsające historie, jak jadowite żmije wyłaniają się z książek prof. Grossa. Jeśli jest tam tylko część prawdy, jest mi jako Polakowi wstyd. Tylko zielone drzewka w Yad Vashem łagodzą w pewnym stopniu to uczucie.

zdjęcie ilustracyjne / Fot. Zdjęcie z kolekcji odbitek z Drugiej Wojny Światowej Marka Tuszyńskiego/Domena publicznaMoże to mit, a może prawda. Wiele razy słyszałem to w opowieściach i czytałem jako dziecko w bajkach. Morałem był tam nakaz: bądź uczciwy, dobry, sprawiedliwy; szanuj ludzi starych i pomagaj im. Nie wiesz przecież, czy ten biedak lub kaleka nie jest posłańcem z nieba, który chce ciebie właśnie sprawdzić, czy rzeczywiście jesteś chrześcijaninem i stosujesz się do tego, co w swych przypowieściach i naukach przekazał Jezus. Może bezmyślnie klepiesz pacierz, odmawiasz różaniec, w kościele podajesz znak pokoju, a w sercu masz obojętność lub nienawiść? Czy wiesz, czy pamiętasz o tym, że gdyby trzeba było streścić w jednym, jedynym zdaniu całą jego naukę, to byłoby to przykazanie miłości: miłuj bliźniego swego.

Gdzie był Bóg? O zagładzie sołotwińskich Żydów

Moja matka wierzyła, że życie uratowała jej modlitwa starej Żydówki. Opowiadała mi o zdarzeniu z czasów wojny, gdy byliśmy pod okupacją niemiecką i obowiązywał kategoryczny zakaz udzielania pomocy Żydom. Za ukrywanie Żyda rozstrzeliwano całą rodzinę. W tym czasie w naszym miasteczku już ich właściwie nie było. W 1942 roku zgromadzono w takim przejściowym getcie na sołotwińskim rynku naszych Żydów, których tu przed wojną było sporo i innych z najbliższych wiosek i osad i popędzono pieszo w skwarze lata poprzez Manasterczany, Żuraki do getta w Stanisławowie. Końcowymi stacjami były miejsca zagłady tego narodu, w Bełżcu, Treblince i Oswięcimiu.

Tam ich zawieziono na zatracenie. Gdy przechodzili koło domu dziadka w Manasterczanach błagali o wodę. Ciocia Hela skończyła właśnie udój i podała wiaderko z mlekiem, ale konwojujący żandarm kopnął wiadro i mleko wylało się na drogę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 05.04.2011 14:09

Również i mnie moja śp.matka opowiadała o tym ,co się stało z wileńskimi Żydami. W czasie okupacji niemieckiej w Wilnie,była wówczas młodą dziewczyną - widziała na własne oczy,jak pędzono ulicami Żydów na rozstrzelanie do Ponar. Do końca swego życia matka nie zapomniała tego widoku oraz rozpaczliwego płaczu starych kobiet. Rodzina moja(od strony matki- Kondratowiczów) była bardzo zaprzyjaźniona z Żydami i panował obustronny szacunek.Do dziś w mojej rodzinie,również ze strony mego ojca jest to kontynuowane. Noszę imię na pamiątkę przyjaciółki mojej matki, również pianistki, która cudem uniknęła zagłady i jako jedna z nielicznych osób ocalała.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 04.04.2011 21:38

Do autora- To dobrze,że Pan o tych wydarzeniach napisał i je ujawnił.Pan Gross nie pokazuje całej prawdy o postawach Polaków w czasie wojny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wśród ludzi, zdarza się spotkać Człowieka! Dobro wraca .... ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obyśmy nigdy nie musieli być świadkami - o uczestnictwie nie mówiąc - podobnych zdarzeń!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Juanita
  • Juanita
  • 03.04.2011 14:31

dziś nie ma tak ekstremalnych czasów, a odruchy ludzkie to rzadkość; kult pieniądza, siły, władzy i egoizmu, o donosicielstwie nie wspominając...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.