Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29236 miejsce

Modny kurort, czyli "Marienbad" w Teatrze Żydowskim

Sztuka Szolema Alejchema to opowieść o miłości, tęsknocie oraz niespełnionych pragnieniach, która stanowi qui pro quo między dwoma miastami - Warszawą i Marienbadem, na 49 listów i 47 telegramów.

Marienbad / Fot. Andrzej Wencel, Teatr Żydowski"Marienbad" w reżyserii Macieja Wojtyszka to spektakl muzyczny stworzony na podstawie powieści Szolema Alejchema, zwanego wnukiem literatury jidysz. Autor ten znany jest z powieści "Dzieje Tewji Mleczarza", na podstawie której powstał "Skrzypek na dachu".

Marienbad to niemiecka nazwa Mariańskich Łaźni, miasta w Czechach, które od XIX wieku było odwiedzane przez europejskich monarchów i arystokratów. Kurort ten był także popularny w dwudziestoleciu międzywojennym - miejsce to szczególnie upodobali sobie zamożni Żydzi.

Marienbad / Fot. Andrzej Wencel, Teatr ŻydowskiHistoria Szolema Alejchema, zaadoptowana na scenę przez Henryka Królikowska-Wojtyszko, ukazuje świat zamożnych Żydów z początku XX wieku, którzy lubili wyjeżdżać do kurortów, by podreperować zdrowie i pobawić się z dala od domu. Panie wyjeżdżały do Marienbadu, żeby się poprawić, zaś panowie, aby schudnąć. Niestety były minusy tych zdrowotnych wyjazdów, bowiem religijne żony, będąc w europejskim kurorcie, chciały uchodzić za nowoczesne. Natomiast mężowie udawali kawalerów. Wszyscy chcieli wypaść jak najlepiej wśród innych uczestników uzdrowiska. Tymczasem na Nalewkach zostali zazdrośni mężowie i żony kuracjuszy. Jeśli dołożymy do tego listy, miłosne notatki i telegramy, które krążyły między Warszawą a Marienbadem, to wychodzi z tego prawdziwy galimatias...

Dużym walorem tego spektaklu są piosenki, które znakomicie skomponowały się z całością. Kilka wykonań zapadło mi w pamięć. Najbardziej "Walc, wieczny walc", na motywach walca Dymitra Szostakowicza, w wykonaniu zespołu Teatru Żydowskiego. Zrobiło się nostalgicznie: Walc wieczny walc, który nocą rozbrzmiewa w kurortach. Walc, wieczny walc. Gra w tawernach, zaułkach i portach. Upaja skrzypiec śpiew, pulsuje w żyłach krew. Nie bądź sam, ruszaj tam albo tam. Ty to znasz, ja to znam, na co nam to. Nie bądź sam, ruszaj tam albo tam.

Kolejną piosenką było tytułowe "Marienbad" w wykonaniu zespołu Teatru Żydowskiego. Kuracja w Marienbadzie - choroby goni precz. Kuracja w Marienbadzie - to jest konieczna rzecz. (...) Kuracja w Marienbadzie - to jest najnowszy szyk. Kuracja w Marienbadzie - uleczyć może w mig. Z Nalewek wszyscy zjadą - Kiszyniów, Kijów, Łódź. Tu leczą się dojrzali. Tu uciech szuka młódź.

Izabella Rzeszowska (Belcia Kurlender) / Fot. Andrzej Wencel, Teatr ŻydowskiZabawna była także piosenka w wykonaniu Izabelli Rzeszowskiej: Nie jestem winna, nie. Nie mogę całe dnie. Tłumaczyć się z powodu cudzych listów. Co oni piszą to, najlepiej odda tło. Poczynań tych nachalnych szantażystów. Piszą do mnie, piszą do mnie. A ty kobieto rób, co chcesz. Możesz się prowadzić skromnie. Możesz starać się ogromnie. Nie unikniesz obmowy. Dobrze wiesz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.