Książka "Mogło być gorzej" Doroty Noszczyńskiej zaskoczyła mnie bardzo. Tym przede wszystkim, że nareszcie ktoś napisał o życiu w małym mieście!
Autorka z humorem i ironią oraz dystansem do życia opowiada historię Julii, pracującej w prowincjonalnym domu kultury. Jej całe życie to obowiązki – zawodowe i domowe, wypełnia je z pasją i swoistą przyjemnością, choć nie brakuje w jej życiu chwil zwątpienia i buntu. Ot, życie - chciałoby się powiedzieć. Zobacz także:
Artykuły
(79)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.79)
Wiek: 40 | Miejscowość: Mrągowo | Kraj: Polska
O mnie: Prowincjonalna kobieta pracująca – dziennikarka, poetka, pracowała również w domu kultury, punkcie informacji turystycznej, urzędzie miasta, była opiekunką osób starszych, wystawiała swoje obrazy w toruńskim antykwariacie, chodziła na... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 23.12.2008 13:08
Ciekawa recenzja.Zachęca do przeczytania książki.
Jolanta Paczkowska 12.12.2008 09:59
No bo wiesz, Lucyno: "Najpiękniejsze warszawianki są przyjezdne". :-)))
A tak serio, to jeśli chodzi o wielu młodych, to masz oczywiście rację.
Ktoś jednak na tej prowincji zostaje. I niekoniecznie wszyscy się skarżą, że tu źle.
Aż tak pojemna to Warszawa nie jest, by przyjąć wszystkich. ;-)
Jeszcze, wracając do tytułu książki... zawsze może być gorzej.
"W Polsce (...) jest to słowo piętnujące i oznacza przeważnie nieduże miasto oddalone od stolicy. Już pejoratywne, ale jeszcze nie ostatnie, gdyż dalej jest dosadna "dziura" a jeszcze dalej obraźliwe "zadupie".
Lucyna Rozlatowska 12.12.2008 07:49
" Że życie na prowincji może być zajmujące i piękne, że nie trzeba pochodzić z wielkiego miasta, by być szczęśliwym i żyć pełnią."
Pochodzić może i nie trzeba, ale mieszkać tak. Gdyby tak nie było, w Warszawie nie mieszkałoby tyle osób przyjeżdżających z zewnątrz. Gdziekolwiek jestem na studiach, w pracy wszędzie przeważają osoby, które tu przyjechały, a nie się urodziły w stolicy. Skoro tak pięknie poza wielkim miastem, to dlaczego wszyscy do niego lgną?
Jolanta Paczkowska 11.12.2008 16:40
I tutaj: http://free.art.pl/pograncz/archiwum/materialy/wariacje_pm.htm
"Jeśli jednak słowo "prowincja" zachowało pamięć swej administracyjnej etymologii, to z pewnością już wyłącznie pejoratywny jest przymiotnik "prowincjonalny". Ten przesądza o wszystkim i wystarcza za całą ocenę. Można wzdychać do prowincji, już znacznie trudniej do "prowincjuszy", ale w przypadku "prowincjonalności" czy "prowincjonalizmu" jest to wykluczone".
Jolanta Paczkowska 11.12.2008 16:33
No to jeszcze o prowincji i konotacji tego słowa. ;-) Ciekawie jest tutaj:http://www.kresy.pl/literatura?zobacz/prowincjonalne-szkoly-literackie
"Romantyzm dokonał swoistej nobilitacji prowincji".
ale
"Wydaje się, że wartościowanie negatywne przyszło wraz z procesem industrializacji i centralizacji życia kulturalnego (po połowie XIX w). Wówczas zaczęło się utożsamianie prowincji geograficznej z prowincją duchowo-intelektualną".
Cezary Krysztofiak 11.12.2008 16:03
Dzięki za recenzje. Nigdy za mało popularyzacji literatur. A tak na marginesie. Przy współczesnych technikach przekazu informacji, prowincja to raczej stan umysłu.
Jolanta Paczkowska 11.12.2008 13:58
"... nie trzeba pochodzić z wielkiego miasta, by być szczęśliwym i żyć pełnią" :-))
link
Grammy 2012: Adele najjaśniejszą gwiazdą gali w Los Angeles
(odsłon: +8608)