Facebook Google+ Twitter

"Mogło być gorzej" - pochwała prowincji

Książka "Mogło być gorzej" Doroty Noszczyńskiej zaskoczyła mnie bardzo. Tym przede wszystkim, że nareszcie ktoś napisał o życiu w małym mieście!

 / Fot. wydawnictwo Philip WilsonAutorka z humorem i ironią oraz dystansem do życia opowiada historię Julii, pracującej w prowincjonalnym domu kultury. Jej całe życie to obowiązki – zawodowe i domowe, wypełnia je z pasją i swoistą przyjemnością, choć nie brakuje w jej życiu chwil zwątpienia i buntu. Ot, życie - chciałoby się powiedzieć.

Książka już po kilku stronach zaskakuje. Poprzez poznawanie życia zawodowego i prywatnego bohaterki, wchodzimy w świat przeciętnej trzydziestosześciolatki, która godzi z humorem wszelkie płaszczyzny swojej egzystencji. Jej rodzina bywa dla niej wsparciem, ale i źródłem zmartwień.

Książka napisana lekko i z humorem. Nieprzypadkowo podczas jej lektury zauważyć można analogie do literatury Joanny Chmielewskiej. Pojawia się lekki dreszczyk emocji i zaczynamy identyfikować się z bohaterką w jej problemach i przypuszczeniach, nie mogąc się doczekać rozwiązania zagadkowych sytuacji. Wraz z nią odczuwamy zwątpienie w relacje z mężem, z przyjaciółką Dorotą. Tworzymy sieć przypuszczeń i podejrzeń, współczujemy i denerwujemy się, kiedy z bohaterką źle się dzieje. I trwamy nad książką do końca, ciekawi finału. A finał jest prosty i zaskakujący.

Autorka, niczym sowa spojrzeniem, hipnotyzuje czytelnika zwykłą mądrością, a wręcz mądrością codzienności, której czasem tak brakuje w naszym życiu. W prostych słowach dostrzegamy cuda tego świata. Że życie na prowincji może być zajmujące i piękne, że nie trzeba pochodzić z wielkiego miasta, by być szczęśliwym i żyć pełnią. I za to Autorce należą się wielkie brawa i podziękowania. Za pokazanie tego właśnie świata.

„Mogło być gorzej” to książka nie tylko na zimowe wieczory, ale w ogóle na każdą chwilę – w przychodni, w tramwaju, w fotelu przed snem. Warto ją przeczytać, a jeszcze lepiej się ją czyta, gdy prześledzi się bogate i barwne życie Autorki (ach, ten internet!) – na kartkach jej książek widzi się czasem ją samą.

Polecam bardzo i czekam na kolejne książki pani Doroty!

Wydawnictwo Philip Wilson

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 23.12.2008 13:08

Ciekawa recenzja.Zachęca do przeczytania książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No bo wiesz, Lucyno: "Najpiękniejsze warszawianki są przyjezdne". :-)))
A tak serio, to jeśli chodzi o wielu młodych, to masz oczywiście rację.
Ktoś jednak na tej prowincji zostaje. I niekoniecznie wszyscy się skarżą, że tu źle.
Aż tak pojemna to Warszawa nie jest, by przyjąć wszystkich. ;-)

Jeszcze, wracając do tytułu książki... zawsze może być gorzej.
"W Polsce (...) jest to słowo piętnujące i oznacza przeważnie nieduże miasto oddalone od stolicy. Już pejoratywne, ale jeszcze nie ostatnie, gdyż dalej jest dosadna "dziura" a jeszcze dalej obraźliwe "zadupie".

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Że życie na prowincji może być zajmujące i piękne, że nie trzeba pochodzić z wielkiego miasta, by być szczęśliwym i żyć pełnią."

Pochodzić może i nie trzeba, ale mieszkać tak. Gdyby tak nie było, w Warszawie nie mieszkałoby tyle osób przyjeżdżających z zewnątrz. Gdziekolwiek jestem na studiach, w pracy wszędzie przeważają osoby, które tu przyjechały, a nie się urodziły w stolicy. Skoro tak pięknie poza wielkim miastem, to dlaczego wszyscy do niego lgną?

Komentarz został ukrytyrozwiń

I tutaj: http://free.art.pl/pograncz/archiwum/materialy/wariacje_pm.htm
"Jeśli jednak słowo "prowincja" zachowało pamięć swej administracyjnej etymologii, to z pewnością już wyłącznie pejoratywny jest przymiotnik "prowincjonalny". Ten przesądza o wszystkim i wystarcza za całą ocenę. Można wzdychać do prowincji, już znacznie trudniej do "prowincjuszy", ale w przypadku "prowincjonalności" czy "prowincjonalizmu" jest to wykluczone".

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to jeszcze o prowincji i konotacji tego słowa. ;-) Ciekawie jest tutaj:http://www.kresy.pl/literatura?zobacz/prowincjonalne-szkoly-literackie
"Romantyzm dokonał swoistej nobilitacji prowincji".
ale
"Wydaje się, że wartościowanie negatywne przyszło wraz z procesem industrializacji i centralizacji życia kulturalnego (po połowie XIX w). Wówczas zaczęło się utożsamianie prowincji geograficznej z prowincją duchowo-intelektualną".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za recenzje. Nigdy za mało popularyzacji literatur. A tak na marginesie. Przy współczesnych technikach przekazu informacji, prowincja to raczej stan umysłu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"... nie trzeba pochodzić z wielkiego miasta, by być szczęśliwym i żyć pełnią" :-))
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.