Facebook Google+ Twitter

Mój długi dzień w Virginia Tech

Han Nayoung, dziennikarka obywatelska i korespondentka OhmyNews opisuje w swojej relacji jak przygotowała relację po strzelaninie do jakiej doszło w kwietniu na Virginia Tech. Przedstawia w niej jakie problemy i niespodzianki czekały na nią podczas zbierania materiałów do artykułu dla OhmyNews.

Dzień dobry. Nazywam się Han Nayoung i jestem dziennikarką obywatelską. Żyję w Harrisonburg, w stanie Virginia, USA. Jestem także korespondentką OhmyNews. Chcę się podzielić z Wami wszystkimi swoimi przeżyciami kiedy współpracowałam z międzynarodowym departamentem OhmyNews oraz jak moje artykuły były wydawane.
Był wczesny, wtorkowy ranek 16 kwietnia. Słuchałam National Public Radio (Narodowe Radio Publiczne) kiedy przygotowywałam śniadanie. Właśnie wtedy nadawali wiadomość o strzelaninie na Virginia Tech.
Kolejna strzelanina? - myślałam. Moja pierwsza reakcja była taka jak zwykle. Jak wiecie w Stanach można nosić ze sobą broń i wypadki z użyciem broni zdarzają się dosyć często. Widzieliśmy już kilka szaleńczych strzelanin w kampusach, więc nie przywiązywałam uwagi do wypadku na Virginia Tech. Przygotowałam się i wyszłam do pracy.
Kiedy wróciłam do domu koło 14, w telewizji podawali szokujące wiadomości. Najpopularniejsze narodowe stacje telewizyjne, takie jak ABC, CBS, FOX i NBC odwołały swoje stałe programy, które zostały zastąpione ponurymi wiadomościami. Jak podawał raport NPR strzelanina miała miejsce w sali sypialnej i salach lekcyjnych, dokonana przez młodego Azjatę. W rezultacie zostało zabitych ponad 30 osób, a 15 zostało rannych. Ta strzelanina była największą z dotychczasowych w całych Stanach. Liczba ofiar wciąż rosła.
Zaczęłam pisać o tej masakrze do wiadomości ponieważ wydarzyła się niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Nikt mnie nie prosił abym to zrobiła ale był to mój odruch jako dziennikarki obywatelskiej i korespondentki z pięcioletnim doświadczeniem. Wzięłam parę zdjęć z telewizji i skakałam po kanałach w poszukiwaniu najnowszych wieści.
Kiedy moje córki wróciły do domu wiedziały o całym zdarzeniu ze szczegółami gdyż oglądały wiadomości w swoich klasach. Tej nocy, po tych wydarzeniach, dyrektor szkoły moich córek prosił o minutę ciszy wszystkich studentów i rodziców aby oddać cześć zabitym na Virginia Tech. Cały naród był w wielkiej rozpaczy.
W nocy kiedy miałam już pisać artykuł otrzymałam niemal telepatycznie komunikat na swoją internetową skrzynkę pocztową. Był wysłany przez pana Kim, naczelnego międzynarodowego departamentu OhmyNews.
"Strzelanina miała miejsce na Virginia Tech. Czy przypadkiem nie jest to miejsce w którym mieszkasz? Czemu nie napiszesz krótkiego artykułu?" Zaczęłam wtedy pisać artykuł oparty na tym co widziałam w telewizji tego popołudnia. W tym czasie dostałam zadanie od pana Kim przez komunikator internetowy: „Musi pani jechać na tą uczelnie by uzyskać wiadomości. Prezes Oh domaga się jak najnowszych wiadomości o Virginia Tech. Nalega abym panią tam wysłał.”
Zgodnie z prośbą prezesa Oh, podążyłam na uczelnie następnego dnia. Zajęło mi to 2 i pół godziny. Byłam bardzo podekscytowana kiedy wyjechałam do Blacksburg. Czułam, że to dobra okazja dla dziennikarki obywatelskiej aby przygotować reportaż o tragedii, która przykuła wzrok całego świata. Jednak całe podniecenie nie trwało długo. Na konferencji prasowej, którą nadawała NPR z Virginia Tech, powiedziano kim był zabójca. Został zidentyfikowany jako Seung-Hui Cho z Korei Południowej.
Moje dwie córki były zaniepokojone i mówiły mi abyśmy wracały do domu. Moja rodzina, która wiedziała, że pojechałyśmy na Virginia Tech zadzwoniła do mnie, „W wiadomościach podali, że zabójca był Koreańczykiem. Bądź bardzo ostrożna.” Strach odczuwałyśmy tylko my. Nikt z poznanych osób na uczelni nie dbał o narodowość i rasę chłopaka, co później poruszyłam w swoim artykule. Szczerze nie odczuwałam lęku ani trosk. Byłam po prostu ambitną i umotywowaną dziennikarką obywatelską.
Kiedy wjeżdżaliśmy już do Blacksburg, zadzwonił do mnie pan Kim. „Gdzie teraz jesteś? Będziesz mogła wyjaśniać co się dzieje jak tylko dotrzesz na miejsce? Będę dostępny całą noc.” Od tego zaczęła się współpraca między OhmyNews i dziennikarką obywatelską. Czułam się ogromnie odpowiedzialna za przekazywanie wiadomości z wypadku.
Był piękny poranek ale Virginia Tech była pogrążona w smutku. Kampus wydawał się być wyludniony. Był dokładnie strzeżony przez policję. Radiowozy i psy, mnóstwo reporterów z całego świata – wszystko wskazywało na to, że w tym szczególnym miejscu odbyła się masakra, która zadziwiła świat.
Poszłam do Centrum Odwiedzających żeby zdobyć pozwolenie na parkowanie, jednak znak wskazywał, że punkt był zamknięty. Szukałam więc miejsca parkingowego kiedy moja córka powiedziała, „Mamo, tam są miejsca parkingowe tylko dla mediów. Jedź tam. Jesteś w końcu dziennikarką, prawda?”
Dziennikarz obywatelski OhmyNews ma problem z identyfikacją. „Jestem obywatelem czyli reporterem?”. Każdy obywatel jest dziennikarzem jeśli pisze artykuły dobrowolnie. Dostaje wynagrodzenie pieniężne za swoje artykuły oraz dostaje zaszczytny tytuł reportera. Jednak mają pewne ograniczenia, bo nie są profesjonalnymi dziennikarzami. Ja również odczuwałam te ograniczenia. Jednak pomyślałam o sobie jak o profesjonalnej dziennikarce OhmyNews i zdecydowałam zachować się jak profesjonaliści z innych krajów.
Zbliżyłam się do miejsca parkingowego ale było zablokowane przez opiekuna parkingowego. Zgadnijcie kim jestem. Jestem dziennikarką obywatelską w pełnej gotowości. Pokazałam mu swoją kartę z OhmyNews. Po czym zdjął blokadę z miejsca parkingowego. „tak, jestem korespondentką wysłaną przez OhmyNews z Korei!”
Zadzwoniłam do pana Kim z biura OhmyNews aby opisać atmosferę na Virgin Tech : Jest tu mnóstwo policjantów. Cały kampus jest w tej chwili zamknięty. Studenci są ubrani w kolory pomarańczowe i kasztanowe – symboliczne kolory Virginia Tech. Widzę najpopularniejsze stacje telewizyjne, takie jak NBC i FOX. Studenci opuszczają kampus. Według NPR, Virginia Tech będzie zamknięte w tym tygodniu, a Norris Hall, gdzie strzelanina miała miejsce, będzie zamknięta do końca semestru. Poradnie są czynne do późna dla wszystkich potrzebujących.
Wytłumaczyłam panu Kim co widziałam na Viginia Tech z dużym napięciem i podnieceniem. Wstrzymał mnie i powiedział: "pani Han, to jest zbyt szybkie i zbyt chaotyczne. Może się pani zorganizować i powiedzieć wszystko od nowa i powoli?" „Przepraszam. Ja wiem. Jestem bardzo podekscytowana! Teraz będę szukała koreańskich studentów aby przeprowadzić wywiad. Złoże raport ze zgromadzenia w Cassell Coliseum gdzie będzie przemawiał George Bush. Zadzwonię do pana później.”
Moja córka też pracowała jako reporterka pomagając mi robiąc zdjęcia i nagrywając materiał filmowy gdy ja byłam zajęta. Bezpośrednio po wykonaniu telefonu z komunikatem, artykuły z wiadomościami o wydarzeniach na Virginia Tech wychodziły w seriach : krótki opis Virginia tech, wywiady z koreańskimi studentami, zgromadzenie w Cassell Coliseum, West Ambler Johnston i Norris Hall były miejscami w których wydarzyła się masakra i medialna wojna wszystkich krajów. W Korei była północ gdy wysłałam te artykuły.
Strzelanina na Virginia Tech była opisana ale problem pozostał ze zdjęciami. Jak wiecie dobre zdjęcie jest warte więcej niż sto stron artykułu. Wierzę w potęgę obrazu. Naprawdę chciałam wysłać zdjęcia od razu. Dlatego udałam się do Centrum Holtzmana Alumniego które zostało wyznaczone jako zaimprowizowane centrum medialne.
Miałam problemy z używaniem internetu gdyż nie miałam identyfikatora ze zdjęciem z OhmyNews. Musiałam czekać przez jakiś czas. Po procesie identyfikacyjnym otrzymałam kartę dla upoważnionych mediów i zostałam wpuszczona. Mogłam wtedy wysłać zdjęcia i artykuły. Skończyłam swoje zadanie o 20.30.
Wyszłam z domu o 7.300 a wróciłam koło 23.30. Dowiadywałam się o masakrze na Virginia Tech przez 16 godzin. To był długi i męczący dzień. Jednak byłam bardzo dumna, że mogłam zrobić artykuł o wypadku, na który patrzył cały świat. Było to bardzo ekscytujące i znaczące doświadczenie nie tylko dla mnie ale i dla moich córek. Zamiast jechać tego dnia do szkoły wyruszyły na polową wycieczkę. Myślę, że to doświadczenie je umotywuje i jedna z nich może zostać dziennikarką w przyszłości. Kto wie?
Ostatecznie pragnę podziękować OhmyNews za tą możliwość. Dziękuję za wysłuchanie.
***
Zgodę na przedruk artykułu otrzymaliśmy od Han Nayoung i OhmyNews.
Za pomoc w tłumaczeniu tekstu dziękujemy Wojciechowi Kinowskiemu.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: OhmyNews


Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owy telefon dostałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

JA nie ruszyłabym się z domu. A nawet jakbym się tam znalazła, to nie potrafiłabym robić zdjęć, napisać czegoś dobrego, pytać ludzi. Nie potrafiłabym...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pojechałbym... Ale gdybym wiedział JAKA MAKABRA tam na mnie czeka, zostałbym...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdybyście mieszkali w okolicy Grenoble i dostali telefon od W24, czy możecie być na miejscu wypadku, co byście zrobili?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.