Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14516 miejsce

"Mój dom to Polska, miejsce zamieszkania to Szwecja". Wywiad z Jolantą Borusiewicz

Jolanta Borusiewicz, piosenkarka, dzięki której utwór Jerzego Kleynego i Katarzyny Gaertner „Hej, dzień się budzi" śpiewała w latach 70. cała Polska. Od lat mieszka w Szwecji, ale jej prawdziwym domem, jak sama mówi, jest Polska.

Moim celem jest przedstawienie młodemu, a przypomnienie nieco starszemu pokoleniu, gwiazdy polskiej sceny muzycznej lat 60.,mieszkającej w Szwecji, Jolanty Borusiewicz. Czynię to z ogromną przyjemnością tym bardziej, że Pani Jola zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań.

Mirosław Piotrowski: Jak wyglądało dzieciństwo Joli?
Jola i Leszek Jarmuła / Fot. FOT.ARCHIWUM PRYWATNE JOLANTY BORUSIEWICZJolanta Borusiewicz: Od najmłodszych lat chodziłam do tzw. ochronki, którą prowadziły siostry Urszulanki w mojej rodzinnej Krynicy-Zdroju. Żyłam szczęśliwie, w moim świecie, wypełnionym niesamowitą fantazją. Rysowałam gdzie popadło. Wybranym przeze mnie przyjacielem był w tym czasie znany krynicki malarz, prymitywista Nikifor, który na murku przy domu gdzie mieszkaliśmy, malował swoje obrazki. Przesiadywałam tam godzinami. Czasami posyłał mnie po wodę do domu, mimo że tak naprawdę bardzo rzadko jej używał. Najczęściej malował mocząc pędzle śliną. Często pozwalał mi być "kasierką" (kasjerką), co robiłam z wielką gorliwością. Przeliczałam, układałam w małe stosy jego groszówki, czując się bardzo potrzebna. Jak za dużo się wtrącałam, przeganiał mnie do domu, co było według mnie okropnie niesprawiedliwe.

Czasami bawiłam się z jego zapchlonym pieskiem Chałką, co sprawiało mi ogromną radość. Po pracy Nikifor przychodził do nas na poczęstunek i wtedy byłam bardzo szczęśliwa; dumna, że mój „kolega po fachu” jest u mnie w domu. Nikifor zawsze mógł u nas liczyć na posiłek a ja dzięki temu mogłam pokazać moje "dzieła", które niestety najczęściej krytykował. Mimo wszystko czułam się wyróżniona, bo bardzo szybko nauczyłam się, tak jak to tylko dziecko potrafi, rozumieć jego niewyraźną mowę. Stałam się samozwańczym "tłumaczem"
w rozmowach pomiędzy nim a kuracjuszami, którzy czasami przystawali, pytali o obrazy. Nikifor nie był zbyt zadowolony z moich tłumaczeń, bo dzięki mojej "gadce" zbierała się coraz większa gromadka wścibskich „miłośników”, którzy burzyli jego koncentrację. Wtedy myślałam, że bardzo pomagam Nikiforowi w "biznesie”. Teraz wiem, dlaczego był tym zirytowany, zły. Bo on chciał malować, malować i jeszcze raz malować… a nie mieć przed nosem targowisko.

Jak to się stało, że przygodę z muzyką zaczęła Pani od jazzu?
Opole 1969 / Fot. FOT.ARCHIWUM PRYWATNE JOLANTY BORUSIEWICZ- Słysząc po raz pierwszy "Karawanę" Duka Ellingtona, a było to w pierwszej klasie liceum, zwariowałam, czułam instynktownie niesamowitą radość, chęć śpiewania, improwizowania. Wiedziałam, że TO jest TO. Czułam ten rytm! Potem przyszła Ella Fitzgerald, którą kopiowałam, by nauczyć się frazowania i tak zaczęłam "tralllać"!

Czy była Pani świadoma swojej popularności?
- Absolutnie nie! Śpiewałam, bo to lubiłam od dziecka, ale że byłam popularna - trudno mi było to sobie wyobrazić, uwierzyć. Zresztą nie zabiegałam o to i nie zabiegam. Wychodzę z założenia, że nie każdy wybitny artysta musi być popularny i odwrotnie. Nie każdy popularny artysta musi być genialny.

Przerwała Pani przygodę z piosenką, kiedy była Pani na szczycie kariery. Co skłoniło Panią do takiej decyzji i podjęcia studiów?
- Mój ojciec nauczył mnie trzeźwego myślenia, dystansu do siebie i skromności. Twierdził, że każdy musi mieć zawód, moje śpiewanie uważał za hobby. Z tą świadomością, po sukcesie w Opolu oraz innych festiwalach, programach TV, giełdach TV, trasach artystycznych po kraju i zagranicą, postanowiłam, że czas zabrać się za coś poważnego. Coś, co mnie uniezależni w przyszłości, od świata opartego na urodzie, układach, przypadku- coś, co mi da chleb.

Występowała Pani wśród plejady gwiazd. Może je Pani przypomnieć?
- Były to zespoły i nazwiska, które cieszyły się dużą popularnością. Na przykład: Jazz Band Ball, z którym zaczęłam moją karierę. Skaldowie, Maria Koterbska, Irena Santor, Ewa Demarczyk, Maryla Rodowicz, Jerzy Połomski, Zbigniew Wodecki czy śp. Danuta Rinn, Irena Jarocka, Czesław Niemen i wielu, wielu innych. To osoby, które spotykałam, bo tak jak ja występowały na różnych koncertach, festiwalach. Tak naprawdę to Jazz Band Ball był zespołem, z którym współpracowałam prawie dwa lata. Moja prawdziwa współpraca z osobą, która wpłynęła na mnie i która zainspirowała do działania i dalej to robi jest wspaniały muzyk z Krakowa mieszkający w Szwecji od wielu lat Leszek Jarmuła.

Poznałam go w Sztokholmie 14 lat temu. Początkowo nasza współpraca polegała na tym, że nagrałam między innymi jego kompozycje oraz Romana Orłowa, którego piosenki kiedyś nagrywałam w kraju. Z tym nowo opracowanym przez Leszka repertuarem wystąpiliśmy z koncertem w Warszawie w 2001 roku, w którym udział brała też Irena Santor. Przypadek zrządził, że napisałam właśnie dla Leszka moją pierwszą piosenkę. Nie miałam nigdy odwagi pokazać tego, co sama napisałam, bo w oczach muzyków, kompozytorów byłam wyłącznie piosenkarką. Z Leszkiem było inaczej. Nie miałam czego się obawiać, nie miałam nic do stracenia, więc pokazałam mu tą swoją piosenkę, która według niego miała duże szanse na przebój. I tą piosenkę Leszek zaaranżował i nagraliśmy „Pchaj do przodu”.

Po tym nagraniu Leszek upewnił mnie, w co trudno mimo nagród uznania było mi uwierzyć, że mam głos, mam talent umiem śpiewać i mam inwencję. Dzięki niemu odważyłam się wreszcie być Jolą, artystką na 100 proc., która nie tylko śpiewa, pisze teksty, wiersze, komponuje muzykę, fotografuje, nagrywa, ale jest człowiekiem, który na stare lata czuje się w pełni szczęśliwym z tego, co robi. Jestem jemu za to wszystko niezmiernie wdzięczna. Moje piosenki jak i videa na YouTube bez udziału i wkładu Leszka nigdy by nie istniały.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za przypomnienie Jolanty Borusiewicz w tym ciekawym wywiadzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.