Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11747 miejsce

Mój Dzień Kobiet... w Niebie

  • Anna Kot
  • Data dodania: 2009-03-08 12:05

Wiatr utrudniał oddech, chmury zdawały się zapraszać w głąb siebie, a nieskończona przestrzeń otaczająca ze wszystkich stron przyprawiała o lęk i zachwyt jednocześnie. Był Dzień Kobiet. Byłam w Niebie.

Miłej podróży


Delikatne szturchanie wyrywa mnie ze snu. Dokoła ciemno, nade mną On. Patrzę na zegarek: 2:16. Obrzuciłam Go najbardziej zdezorientowanym wzrokiem, jakim byłam w stanie spoglądać o tej porze.
- Wstawaj - powiedział, uśmiechem odpierając moje spojrzenie. - Od ponad dwóch godzin trwa Twój dzień.
- Mhm... - zanurzyłam się ponownie w pościel. - I trwać będzie jeszcze dwadzieścia dwie. Daj mi spać, nie wygłupiaj się.

Stanowczym ruchem ściągnął ze mnie kołdrę uniemożliwiając dalszy beztroski sen.
- Skarbie - próbowałam odkupić rozgrzaną kołdrę. - Restauracje są pozamykane, wszystkie sklepy i galerie również, kosmetyczki i masażyści także śpią. A tulipana możesz wręczyć mi o godzinie 13, 14, lub 15.
- Tulipana - westchnął ostentacyjnie.- To takie banalne! Zabieram Cię na ucztę. I nie pytaj, bo nic Ci więcej nie powiem. Po prostu zbieraj się, czekam przy samochodzie.

Wyszedł z pokoju, a ja zaczęłam zastanawiać się, czy aby napewno to wszystko mi się nie przyśniło. Uszczypnęłam się dwa razy i utwierdziłam w przekonaniu, że nie śpię, ani On nie śpi obok. "Zwariował" - pomyślałam, ale ponieważ i tak byłam już rozbudzona postanowiłam ubrać się i zejść do samochodu.

Weszłam do auta trzaskając mocno drzwiami.
- Możesz dać mi chociaż chwilę na makijaż? - zapytałam wciąż kompletnie zdezorientowana. - Skoro mamy iść na jakąś ucztę, to chyba powinnam chociaż wyglądać jak człowiek.
- Nie - odparł spokojnie, jednocześnie odpalając samochód. - Makijaż jest tu zbędny. Zapnij pasy. Życzę miłej podróży.

W słońcu, w niebie


Postanowiłam nie wypytywać, wiedząc że i tak niczego się nie dowiem. Przy dźwiękach Nelly Furtado usnęłam chyba po 40 minutach jazdy. Obudziłam się kilka minut po czwartej. Wciąż było ciemno, wciąż byłam niewyspana, wciąż nie wiedziałam o co chodzi.
- Już dojeżdzamy - odgadł moje myśli.
- To dobrze, bo zaczynam być głodna - odpowiedziałam.
- Na tylnim siedzeniu są bułki, zrobiłem z Twoim ulubionym żółtym serem - uśmiechnął się dumnie.
Bułki? Zdaje się, że wspominał coś o uczcie. A może mi się śniło?

Minęło pół godziny, dochodziła piąta. Samochód wreszcie się zatrzymał. Jeszcze przez jakiś czas nie wychodziliśmy z auta, zjedliśmy bułki, napiliśmy się kawy z termosu.
- Powiesz mi wreszcie gdzie jesteśmy? - zapytałam.
- W niebie. - Odparł krótko ze stale niegasnącym uśmiechem.
Przewróciłam oczami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 10.05.2010 18:15

Grzeh też jest w Niebie i zaprasza Ciebie, Aniu do pozostania w nim na zawsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.03.2009 11:36

Świetny tekst. Czytałam zapartym tchem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ przyjemnie się czytało :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zająłem się tymi dwoma zdaniami. Większość wykonujących samodzielnie skok, nie może powiedzieć 2 zadań. Dobrze jest pofantazjować. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No myślałam, że w temacie marzeń nikt mnie nie będzie poprawiał, a jednak :D
litości Panie Romanie, tam są może dwa zdania opisujące lot... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten opis lotu jest jest bardziej zmyślony niż przebyty. Oczywiście mogę się mylić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.