Facebook Google+ Twitter

Mój Dzień Kobiet... w Niebie

  • Anna Kot
  • Data dodania: 2009-03-08 12:05

Wiatr utrudniał oddech, chmury zdawały się zapraszać w głąb siebie, a nieskończona przestrzeń otaczająca ze wszystkich stron przyprawiała o lęk i zachwyt jednocześnie. Był Dzień Kobiet. Byłam w Niebie.

Miłej podróży


Delikatne szturchanie wyrywa mnie ze snu. Dokoła ciemno, nade mną On. Patrzę na zegarek: 2:16. Obrzuciłam Go najbardziej zdezorientowanym wzrokiem, jakim byłam w stanie spoglądać o tej porze.
- Wstawaj - powiedział, uśmiechem odpierając moje spojrzenie. - Od ponad dwóch godzin trwa Twój dzień.
- Mhm... - zanurzyłam się ponownie w pościel. - I trwać będzie jeszcze dwadzieścia dwie. Daj mi spać, nie wygłupiaj się.

Stanowczym ruchem ściągnął ze mnie kołdrę uniemożliwiając dalszy beztroski sen.
- Skarbie - próbowałam odkupić rozgrzaną kołdrę. - Restauracje są pozamykane, wszystkie sklepy i galerie również, kosmetyczki i masażyści także śpią. A tulipana możesz wręczyć mi o godzinie 13, 14, lub 15.
- Tulipana - westchnął ostentacyjnie.- To takie banalne! Zabieram Cię na ucztę. I nie pytaj, bo nic Ci więcej nie powiem. Po prostu zbieraj się, czekam przy samochodzie.

Wyszedł z pokoju, a ja zaczęłam zastanawiać się, czy aby napewno to wszystko mi się nie przyśniło. Uszczypnęłam się dwa razy i utwierdziłam w przekonaniu, że nie śpię, ani On nie śpi obok. "Zwariował" - pomyślałam, ale ponieważ i tak byłam już rozbudzona postanowiłam ubrać się i zejść do samochodu.

Weszłam do auta trzaskając mocno drzwiami.
- Możesz dać mi chociaż chwilę na makijaż? - zapytałam wciąż kompletnie zdezorientowana. - Skoro mamy iść na jakąś ucztę, to chyba powinnam chociaż wyglądać jak człowiek.
- Nie - odparł spokojnie, jednocześnie odpalając samochód. - Makijaż jest tu zbędny. Zapnij pasy. Życzę miłej podróży.

W słońcu, w niebie


Postanowiłam nie wypytywać, wiedząc że i tak niczego się nie dowiem. Przy dźwiękach Nelly Furtado usnęłam chyba po 40 minutach jazdy. Obudziłam się kilka minut po czwartej. Wciąż było ciemno, wciąż byłam niewyspana, wciąż nie wiedziałam o co chodzi.
- Już dojeżdzamy - odgadł moje myśli.
- To dobrze, bo zaczynam być głodna - odpowiedziałam.
- Na tylnim siedzeniu są bułki, zrobiłem z Twoim ulubionym żółtym serem - uśmiechnął się dumnie.
Bułki? Zdaje się, że wspominał coś o uczcie. A może mi się śniło?

Minęło pół godziny, dochodziła piąta. Samochód wreszcie się zatrzymał. Jeszcze przez jakiś czas nie wychodziliśmy z auta, zjedliśmy bułki, napiliśmy się kawy z termosu.
- Powiesz mi wreszcie gdzie jesteśmy? - zapytałam.
- W niebie. - Odparł krótko ze stale niegasnącym uśmiechem.
Przewróciłam oczami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 10.05.2010 18:15

Grzeh też jest w Niebie i zaprasza Ciebie, Aniu do pozostania w nim na zawsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.03.2009 11:36

Świetny tekst. Czytałam zapartym tchem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ przyjemnie się czytało :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zająłem się tymi dwoma zdaniami. Większość wykonujących samodzielnie skok, nie może powiedzieć 2 zadań. Dobrze jest pofantazjować. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No myślałam, że w temacie marzeń nikt mnie nie będzie poprawiał, a jednak :D
litości Panie Romanie, tam są może dwa zdania opisujące lot... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten opis lotu jest jest bardziej zmyślony niż przebyty. Oczywiście mogę się mylić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.